Rumunia musi przystąpić do Schengen, Rumuni zasługują na szacunek

Polityka - 24 października, 2022

Teraz albo nigdy. Na tym moglibyśmy zakończyć dotychczasową historię starań Rumunii o wejście do strefy Schengen, czekając na ostatni (ale może nie ostatni) rozdział, który powinien zostać napisany na początku grudnia tego roku.

Poza uniesieniami i rozczarowaniami – bo Rumuni też mieli swój udział w stwierdzeniach typu „zrobiliśmy wszystko, czego od nas wymagano, teraz już nie można nam odmówić” – ze strony naszych polityków, ale też częstszym „nie jesteście jeszcze gotowi” – ze strony innych, w tym temacie, w ciągu prawie 15 lat od debaty na ten temat istnieją pewne stałe, których nie można zignorować: wymagane przez Europę warunki techniczne zostały już dawno spełnione; pozostaje kuriozalne, nawet jeśli trudno to udowodnić, że powtarzające się odmowy niektórych państw związane są z określonymi interesami własnymi (rozważmy przypadek Holandii i portu w Konstancy); uzależnianie przyjęcia do Schengen od zniesienia CVM, choć jest przecież kwestią zdrowego rozsądku, nie powinno być stosowane za każdym razem, gdy nie ma innych kontrargumentów. Dlaczego więc znów pukamy do zamkniętych drzwi? Zwłaszcza, że obecnie jest sprzyjająca koniunktura – jak np. czas decyzji Rumunii o wejściu do NATO, po udzieleniu przestrzeni przelotowej amerykańskim samolotom, przed zakończeniem wojny w Kosowie – w której Zachód przygotowuje się do przerzucenia przez zimę z Zachodu na Wschód ciężarówek, pociągów, statków, samolotów z żywnością, lekami itp. dla armii ukraińskiej. Czy może to być niezdolność rumuńskich polityków, którzy od 15 lat stoją u steru państwa, do wynegocjowania tego czynu z Zachodem?

We wtorek18 października Parlament Europejski przyjął zdecydowaną większością głosów rezolucję, w której zwraca się do Rady Europejskiej o podjęcie niezbędnych kroków w celu przyjęcia Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen.

Zauważając, że strefa Schengen jest „jednym z największych osiągnięć Unii Europejskiej”, europosłowie zwracają uwagę, że państwa członkowskie nie podjęły jeszcze jednomyślnej decyzji o przyjęciu Bułgarii i Rumunii, choć oba kraje od dawna spełniają niezbędne warunki. Zgodnie z komunikatem prasowym wydanym po głosowaniu, PE uważa, że utrzymywanie kontroli na granicach wewnętrznych jest dyskryminujące i ma negatywny wpływ na życie mobilnych pracowników i obywateli.

Utrudnianie importu, eksportu i swobodnego przepływu towarów w portach szkodzi także jednolitemu rynkowi UE – czytamy w komunikacie prasowym PE. Zgodnie z dokumentem, do końca 2022 roku Rada powinna podjąć wszelkie niezbędne kroki, by przyjąć decyzję o przyjęciu Rumunii i Bułgarii do strefy swobodnego przemieszczania się w Schengen.

Stanowisko PE ma wartość polityczną i może być traktowane jako sygnał, ale decyzja należy do Rady i powinna zostać podjęta na posiedzeniu Rady WSiSW w dniach8-9 grudnia. W międzyczasie eksperci Komisji powinni przygotować sprawozdanie z (ponownej) oceny technicznej.

Rezolucja PE została przyjęta przy 547 głosach za, 49 przeciw z partii ekstremistycznych i 43 wstrzymujących się przedstawicieli partii premiera Holandii Marka Rutte’a. Czy może to być znak, że Holandia ponownie sprzeciwi się członkostwu?

Po głosowaniu EPP były premier technokrata Dacian Ciolos, obecnie europoseł Renew, stwierdził, że niepowodzenie Rumunii w przystąpieniu do Schengen wynika z „polityki sklepu mięsnego” poprzednich rządów niezdolnych do wynegocjowania tego celu. Dwaj inni rumuńscy europosłowie, Vasile Blaga, były minister spraw wewnętrznych w rządzie PDL Emila Boca, który ogłosił wówczas, że Rumunia zakończyła przygotowania i spełniła warunki techniczne do Schengen, oraz Corina Crețu, była doradczyni prezydenta z ramienia PSD Iona Iliescu, winą za niepowodzenie obarczają „dyplomację” i jednocześnie ostrzegają przed rosnącą falą eurosceptycyzmu w obu krajach po ewentualnej odmowie.

„Są trzy argumenty, które powinny doprowadzić do szybkiej decyzji o włączeniu Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen. Po pierwsze jest argument techniczny, który powinien być wystarczający, tak jak był wystarczający dla innych państw członkowskich, które są już członkami strefy Schengen. Rumunia spełnia wszystkie warunki techniczne Schengen, a wojna na Ukrainie była testem dla zewnętrznej granicy UE, który Rumunia zdała celująco. Drugi argument jest moralny: Europa od lat uczy nas lekcji solidarności. Solidarność w obliczu wojny o uchodźców i migrantów, solidarność w obliczu kryzysu energetycznego. Rumunia bez komentarza odrobiła swoją lekcję. Okazaliśmy solidarność bez zastrzeżeń i nie dlatego, że ktoś nas do tego zmusił. Zrobiliśmy to, ponieważ obywatele Rumunii wierzą w te wartości. Pytanie brzmi: czy Europa jest w stanie do końca zastosować w praktyce lekcję, której udziela? Trzeci argument ma charakter praktyczny i dotyczy przyszłości Unii Europejskiej. Przyszłość ta jest zagrożona przez eurosceptycyzm i widzimy to coraz częściej w wyborach krajowych. Przyszłość UE zależy od tego, jak traktuje ona obywateli poszczególnych państw członkowskich. Czy odmowa podjęcia uzasadnionej decyzji w sprawie włączenia Rumunii i Bułgarii do Schengen nie wywołuje fali eurosceptycyzmu w tych dwóch krajach? Czy lekcja Brexitu nie jest wystarczająca?” – powiedział w Parlamencie Europejskim europoseł Vasile Blaga, cytowany przez rumuńską prasę.

„Jest to bardzo smutne. Od 11 lat i więcej spełniamy wszystkie warunki wejścia do Schengen i cały czas pojawiają się egoizmy związane z wyborami w różnych krajach UE. Holandia już od kilku lat grozi wetem, a kwestia Schengen do tej pory nie znalazła się w porządku obrad Rady WSiSW. Wydaje mi się, że Rumuni nie zasługują na takie traktowanie które otrzymujemy od lat, ponieważ spełniamy wszystkie warunki i myślę, że jest to brak solidarności, który jest nieodpowiedni dla czasów, w których żyjemy, czasów, w których zaufanie do UE może bardzo dobrze spaść z powodu tych ogromnych niesprawiedliwości, których doświadczają obywatele Rumunii. Jest to porażka dyplomacji, wciąż mamy nadzieję, że w grudniu zostanie ona wprowadzona do porządku obrad, zgodnie z oczekiwaniami. My jednak jesteśmy krajem na granicy, który broni granicy, przez którą przechodzi pszenica z Węgier, z Ukrainy na Zachód i odwrotnie, więc był czas, aby Rumunia wynegocjowała bardzo wyraźnie pewne korzyści dla narodu rumuńskiego” – powiedziała Euronews Romania europosłanka Corina Crețu, członkini Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów.

Premier Nicolae Ciucă i prezydent Klaus Iohannis są optymistami, że Zachód „uzna wszystko, co zrobiliśmy” w wojnie na Ukrainie.

Premier Nicolae Ciucă powiedział w wywiadzie dla Bloomberga na początku sierpnia, że spodziewa się, iż Rumunia wejdzie do Schengen w tym roku, a Bruksela zrezygnuje z mechanizmu współpracy i weryfikacji (CVM) dla naszego kraju.

Ciucă powiedział, że oczekuje, iż Rumunia – po ponad dekadzie oczekiwania – uzyska wejście do strefy Schengen przed końcem roku, co wyeliminowałoby długie oczekiwanie na granicach Rumunii z innymi państwami UE i zwiększyło atrakcyjność Rumunii dla zagranicznych inwestorów. Bruksela zrezygnuje również z systemu, który monitoruje postępy Rumunii w reformowaniu sądownictwa i zwalczaniu korupcji, powiedział rumuński urzędnik, po latach krytyki ze strony władz wykonawczych UE.

„Wszystko, co zrobiliśmy od czasu rozpoczęcia konfliktu, pokazuje, że jesteśmy gotowi stać się członkiem Schengen” – powiedział Ciucă, odnosząc się do obszaru UE bez kontroli granicznych.

„Naprawdę oczekujemy, że wszyscy inni przywódcy UE uznają wszystko, co zrobiliśmy” – przekonywał premier Ciucă.

Prezydent Klaus Iohannis również powiedział, że jest „optymistyczny”, ale powściągliwy co do horyzontu czasowego. Po wizycie z holenderskim premierem Markiem Rutte w bazie wojskowej w Cincu powiedział, że przekazał Rumunii „uzasadnione oczekiwanie” wejścia do strefy Schengen.

„Jestem optymistą” – powiedział Klaus Iohannis, ale zastrzegł, że nie chce wygłaszać „niezwykle optymistycznego oświadczenia na temat czasu trwania”.

Mark Rutte powiedział, że Holandia „nie jest w zasadzie przeciwna”. Zapytany, czy mógłby zgodzić się na przystąpienie Rumunii w tym roku, holenderski premier powiedział „nie mogę podać terminu”.

Holenderski polityk wprowadził jednak CVM do równania. Powiedział, że Rumunia „musi podjąć wystarczająco pozytywne kroki”, by mieć „strukturalnie lepsze rządy prawa”, zanim stanie się członkiem Schengen, i że chciałby zobaczyć sprawozdanie MWiW na temat tego, jak Bukareszt radzi sobie z wykrywaniem i rozwiązywaniem przypadków „korupcji i przestępczości zorganizowanej”.

„Holandia nie jest w zasadzie przeciwna akcesji Rumunii, uważamy, że wszystkie kraje, które spełniają warunki, powinny do niej przystąpić. (…) Bardzo ważne jest, że wszystkie informacje będą na stole, Komisja Europejska pracuje nad tym teraz. Taka jest procedura w Schengen. Holandia nie jest przeciwna przystąpieniu Rumunii do Schengen, ale musimy to zrobić w sposób przejrzysty i sprawiedliwy. Dlatego właśnie wspomniałem o MWiW”.

„Musimy mieć wystarczająco dużo pozytywnych kroków i musimy mieć lepszą strukturalną praworządność. Wiele kroków zostało podjętych, to co trzeba teraz ustalić w MWiW, o korupcji, o przestępczości zorganizowanej, to jest to, czym jest MWiW, oni pracują nad tym, aby ocenić, a potem musimy ocenić razem” – powiedział premier Holandii w Cincu w okręgu Braszów.

Do niedawna Niemcy, Francja, Finlandia i Holandia pozostawały na arenie publicznej krajami, które wyrażały stanowiska jeśli nie przeciw, to przynajmniej sceptyczne wobec naszego przystąpienia do Schengen. Sformułowanie francusko-niemieckie było raczej takie, że strefa Schengen powinna być zreformowana przed dalszym rozszerzeniem, a tymczasem Niemcy i Francja zadeklarowały wsparcie dla Rumunii.

Państwa te tworzą nieformalną grupę ambasad zagranicznych w Bukareszcie, które są bardzo zaniepokojone postępem reform w zakresie wymiaru sprawiedliwości, praworządności i MWiW, o czym świadczą listy, jakie od lat wysyłają do władz rumuńskich w Bukareszcie w tej sprawie (Stany Zjednoczone często przyłączały się do nich w swoich działaniach w zakresie komunikacji publicznej, ale nie odgrywają roli w kwestii Schengen).

Tak więc, nawet jeśli nie musimy już przekonywać Niemiec – które w epoce Merkel były jednym z partnerów dialogu potrzebujących „argumentów”, ani Finlandii, która prowadzi ten sam dyskurs akceptacji, to oprócz Holandii, do przekonania pozostaje Szwecja. Kontrargument: CVM.

„Szwecja przyjęła do wiadomości wystąpienie kanclerza Scholza (…) Rząd szwedzki ocenia obecnie wiele kwestii w kontekście zbliżającej się prezydencji w Radzie UE w pierwszej połowie 2023 roku. Schengen i proces przeglądu należą do tych kwestii. Bezpieczeństwo obywateli UE, walka z przestępczością zorganizowaną i ochrona wartości UE będą kamieniami węgielnymi szwedzkiej prezydencji. Jeśli chodzi o MWiW, naszym oczekiwaniem jest kontynuacja zobowiązań Komisji do oceny postępów Rumunii w ramach mechanizmu i wdrażania zaleceń MWiW – powiedziała Therese Hydén, ambasador Szwecji w Rumunii, cytowana przez rumuńską publikację internetową Panorama.

Ponadto w sprawozdaniu na temat praworządności, sporządzonym latem tego roku przez Komisję Europejską, wspomina się m.in. o wysokim poziomie korupcji w naszym kraju i ograniczeniu uprawnień DNA, ale w dokumencie wyrażono również obawy dotyczące niezależności i wolności prasy.

Raport CVM z czerwca 2021 roku był również surowy, ponieważ Rumunia nie zlikwidowała jeszcze wtedy Sekcji Specjalnej, co stało się w międzyczasie, ale również dlatego, że nie unieważniono zmian w ustawach o wymiarze sprawiedliwości dokonanych przez poprzednią władzę polityczną. Również sposób działania KSSiP i Inspekcji Sądowej, a także powoływanie szefów głównych prokuratur znalazły się wśród zastrzeżeń Komisji Europejskiej.

A dziwaczne fakty pozostają…

Jak choćby fakt, że przystąpienie Rumunii do strefy Schengen może zagrozić supremacji holenderskiego portu w Rotterdamie, przez jednych uważany za spekulację, przez innych za argument, który wszystko wyjaśnia.

Dzięki odpowiedniej platformie logistycznej na terytorium Rumunii, port w Konstancy mógłby znacznie zwiększyć wolumen przejeżdżających przez niego towarów i – jak twierdzili kilka lat temu specjaliści w tej dziedzinie – stworzyć około 100 tys. dodatkowych miejsc pracy. Albo każde miejsce pracy stworzone w Konstancy oznacza jedno mniej w Rotterdamie – argumentowali. Według danych opublikowanych przez rząd, w ubiegłym roku przez port w Konstancji przeszło 65 mln ton ładunków. Dla porównania jednak port w Rotterdamie obsługuje ponad 450 mln ton ładunków rocznie, a drogi wodne są nieskazitelnie utrzymane, a infrastruktura doskonała.

„Nas, państwo rumuńskie, dotyka ten problem, ostatnio, jak wiem, cała zachodnia część Rumunii woli robić swój import morski przez Rotterdam, przyjeżdżać po stronie Main-Rhine, po stronie węgierskiej do Rumunii” – mówił kilka lat temu Daniel Georgescu, dyrektor Administracji Dróg Wodnych.

Faktem jest, że wejście Rumunii do strefy Schengen przyniosłoby duże korzyści dla gospodarki, jak wyjaśnił minister finansów Adrian Câciu. Ważną rolę odgrywa eksport, który zostałby znacznie uproszczony. Obecnie kontrole celne na granicach z krajami należącymi do strefy wolnego przepływu oznaczają dla rumuńskich przewoźników stratę czasu. Przewoźnicy, którzy od lat wzywają rządy do przyspieszenia wejścia do strefy Schengen, twierdzą, że zwiększyłoby to ich konkurencyjność zewnętrzną, ponieważ blokady w rumuńskich urzędach celnych na Węgrzech i w Bułgarii oznaczają straty w wysokości od 800 do 1000 euro dziennie na każdą zablokowaną ciężarówkę, jak podaje Ziarul Financiar.

Albo to, że Generalny Inspektorat Sytuacji Nadzwyczajnych (IGSU) MSW podpisał we wtorek umowę z holenderską firmą Damen na zakup dwóch wielozadaniowych jednostek pływających dla strażaków. Umowa została podpisana podczas publicznej ceremonii, a szef IGSU Raed Arafat powiedział, że statki kosztowały odpowiednio 20 mln euro i 24 mln euro. Umowa została podpisana dzień przed wizytą premiera Holandii Marka Rutte w Rumunii.

The text was translated by an automatic system