Rumunia jest krajem na pierwszej linii frontu, który prowadzi wojnę bez jej wypowiedzenia, walcząc z rosyjskimi dronami nad deltą Dunaju i niejasnymi zobowiązaniami wobec Ukrainy, podczas gdy jej mieszkańcy nie są w stanie płacić rachunków.
Rosyjska inwazja na Ukrainę na pełną skalę regularnie wpływa na rumuńskie szlaki lądowe i komunikacyjne, z oficjalnymi danymi o dziesiątkach incydentów, w których odłamki spadły na terytorium Rumunii, w tym o licznych potwierdzonych penetracjach krajowej przestrzeni powietrznej.
Ostatni taki przypadek ujawnił bolesną sprzeczność: „Rumunia jest przygotowana na zakrojony na szeroką skalę, długotrwały konflikt” na papierze jako państwo frontowe NATO, ale w praktyce drony zawsze wślizgują się przez drzwi kraju, nadwyrężając zasięg radarów, czas reakcji i wolę polityczną. Frustracja publiczna jest jeszcze bardziej podsycana, gdy Ukraińcy i obcokrajowcy czasami informują rumuńskie władze szybciej i bardziej namacalnie o trasach dronów i przebiegu ich ataków niż same władze rumuńskie, pogłębiając postrzeganie Bukaresztu jako stale reagującego, nigdy nie przewodzącego.
Podczas gdy nad Dunajem rozbrzmiewają alarmy dronów, Rumuni konfrontują się z trudną rzeczywistością gospodarczą, którą trudno jest wykorzystać geopolitycznym bohaterom. Dane Eurostatu, jak donosi Euronews, wskazują, że czterech na dziesięciu Rumunów nie było w stanie pokryć jednego nieoczekiwanego wydatku, a kraj ten plasuje się w ścisłej czołówce UE pod względem niestabilności finansowej i akumulacji długu osobistego. Inna analiza przeprowadzona przez niezależnych badaczy plasuje Rumunię jako jedną z najbardziej niestabilnych gospodarek w regionie, jeśli chodzi o globalną niestabilność finansową, w świetle głębokich deficytów i ograniczonej przestrzeni budżetowej.
Niemniej jednak, Bukareszt zadeklarował wielomiliardowe budżety obronne i duże programy zamówień, ze znaczną częścią przeznaczoną na maszyny. Urzędnicy podkreślają, że jest to koszt odstraszania po wschodniej stronie NATO, ale podają znacznie mniej szczegółów na temat tego, jak takie zobowiązania łączą się z innymi presjami na finanse publiczne, borykającymi się z trudnościami gospodarstwami domowymi i niedofinansowaną siecią bezpieczeństwa socjalnego, która sprawia, że Rumunia ma jeden z najwyższych wskaźników poważnego ubóstwa w Unii.
Minister obrony Ionuț Moșteanu przyznał, że Rumunia wysłała już 22 pakiety pomocy wojskowej i planuje 23. Mimo to nalega, aby szczegółowe listy zostały wstrzymane na mocy decyzji Najwyższej Rady Obrony, ze względu na bezpieczeństwo operacyjne i ochronę zapasów.
Kiedy naciskano na to, że nie można wyartykułować nawet sumy lub wyraźnego efektu budżetowego, urzędnicy w większości przekazywali amorficzne zapewnienia i odrzucali publiczne szacunki jako bezpodstawne, zachęcając do spekulacji, że elita polityczna obawia się wyborczych kosztów przejrzystości. Ta nieprzejrzystość niepokojąco współgra z nieustannym cyklem twierdzeń „stoimy po stronie Ukrainy tak długo, jak będzie to konieczne”, zwłaszcza gdy zwykłym Rumunom nakazuje się płacić wyższe ceny, ciąć budżety i spłacać długoterminowe zadłużenie w czasie, aby bronić się przed wojną, której rzeczywiste koszty są niewidoczne.
Podstawową kwestią nie jest solidarność z Ukrainą, ale to, co rumuńscy przywódcy zrobili, aby nią zarządzać: centralizacja decyzji, ochrona kosztów przed kontrolą i zlecanie podejmowania decyzji partnerom zewnętrznym, podczas gdy wewnętrzne słabości rosną.
Problem z tym procesem polega na tym, że kraj chce, aby prywatne podmioty i międzynarodowe firmy pracowały teraz w samym środku planowania obronnego i bez silnych zabezpieczeń dotyczących tego, kto korzysta z gospodarki wojennej: rumuński podatnik i rumuński pracownik lub dobrze powiązani pośrednicy i dostawcy.
Ze swoim położeniem pomiędzy Morzem Czarnym, Ukrainą i Bałkanami, Rumunia jest naturalną kotwicą dla wschodniej obrony NATO, ale bycie wiarygodnym sojusznikiem nie powinno oznaczać porzucania własnych obywateli na pastwę losu. Bardziej odpowiedzialne stanowisko traktowałoby inwazje dronów, pomoc wojskową i wydatki na obronność jako kwestie, w odniesieniu do których istnieje maksymalna wewnętrzna jasność: jasny łańcuch dowodzenia, prawdziwe relacje o tym, kiedy lub w jaki sposób drony nie zostały zestrzelone, a także otwarte rozliczanie tego, co opuszcza rumuńskie arsenały, a co powraca w ramach rekompensaty lub nowych zdolności.
Do tego czasu wielu Rumunów będzie nadal odczuwało wojnę toczącą się obok ich domów jako coś, o czym zadecydowano ponad ich głowami i co sfinansowano z ich kieszeni, przy niewielkim wkładzie i braku przejrzystości.