Kryzys paliwowy w Europie pogłębił się w 2026 roku z powodu niestabilnej sytuacji w Iranie i cieśninie Ormuz. Transport ropy naftowej przez te wody został prawie całkowicie wstrzymany, co doprowadziło do sytuacji, która została opisana jako najgorszy kryzys naftowy na świecie – przewyższający nawet kryzysy z lat 1970. To fatalna passa dla Europy, która boryka się z problemami w całym sektorze energetycznym i która jest dodatkowo sparaliżowana przez coraz tańszą benzynę i olej napędowy.
Dla polityków jest to poważny ból głowy. Rządy mają tendencję do przypisywania sobie odpowiedzialności za wzrosty gospodarcze, ale oznacza to również, że są odpowiedzialne za spadki gospodarcze. Rosnące koszty utrzymania wynikające z wojen, nawet na innym kontynencie, często mogą doprowadzić słaby rząd do kryzysu. Wiele krajów odczuło tego skutki w 2020 r., który charakteryzował się globalną niepewnością i przemocą.
W Szwecji socjaldemokraci stracili władzę w 2022 r. częściowo z powodu tej dynamiki. Kolejny rząd, złożony z centroprawicowych umiarkowanych, chrześcijańskich demokratów i liberałów, wspierany przez nacjonalistycznych Szwedzkich Demokratów, jest zdeterminowany, aby nie powtórzyć tego błędu, a zatem podjął wysiłki w celu zwalczania zarówno rosnących cen energii elektrycznej, jak i paliw w 2025 roku. Wchodząc w rok 2026 i wojnę w Iranie, wydaje się, że trafili na przeszkodę.
W marcu rząd ogłosił tymczasową obniżkę podatków paliwowych, która zaczęła obowiązywać od maja. Ze względu na nisko regulacyjną politykę paliwową prowadzoną przez rząd od 2022 r., trudno było zejść jeszcze niżej – w tym momencie Szwecja ma jedne z najtańszych benzyn w całej Europie, po tym jak cztery lata wcześniej miała najdroższe paliwo. Blokadzie, jaką są międzynarodowe wahania cen ropy naftowej, dorównują jedynie przepisy UE; Unia nakazuje minimum nieco ponad 0,3 euro za litr, zarówno dla benzyny, jak i oleju napędowego. Szwedzki rząd złożył wniosek do Komisji Europejskiej o tymczasowe zwolnienie z tego wymogu.
Można to krytycznie postrzegać jako działanie performatywne rządu; powszechną praktyką UE jest nie przyjmowanie odstępstw, zwłaszcza jeśli są one tak obciążone politycznie, jak kwestia paliw kopalnych. UE musi zachować rygorystyczność zgodnie z celami klimatycznymi, a zatem było bardzo mało prawdopodobne, że przyzna zwolnienie. Szwedzki rząd, w pełni zdając sobie z tego sprawę, wykorzystał tę okazję tylko po to, by oczyścić się z zarzutów, gdyby obniżka podatków się nie opłaciła. Winę można wówczas przerzucić na UE, która często działa jako poduszka dla szwedzkich polityków, gdy nie mają już żadnych opcji.
Opozycja skrytykowała plan obniżki podatków właśnie z tego powodu. Opozycja wolałaby raczej szerzej zakrojone wysiłki na rzecz obniżenia kosztów życia poprzez różne projekty socjalne, ukierunkowane na sprzedawców detalicznych żywności i uniezależnienie się od paliw kopalnych poprzez subsydiowanie elektryfikacji szwedzkiego ruchu drogowego. Liderka opozycji, liderka socjaldemokratów Magdalena Andersson, z przekonaniem stwierdziła w ważnej debacie telewizyjnej, że UE nie zatwierdzi dalszych cięć podatków w Szwecji, zamiast tego podkreślając inne środki ograniczania kosztów życia.
Zaledwie dwa dni po wspomnianej debacie Komisja Europejska zatwierdziła wniosek rządu o wyłączenie, ogłosiła z dumą minister finansów Elisabeth Svantesson. Niezależnie od oczekiwań rządu, ich plan paliwowy się opłacił i mają teraz pole manewru, jeśli kryzys paliwowy przyspieszy od tego momentu. Pozytywna reakcja Komisji Europejskiej posłuży jako potwierdzenie słuszności rządowej polityki paliwowej, która była ostro krytykowana przez lewicę jako regresywna i szkodliwa dla celów klimatycznych. Jeśli uda się uchronić zwykłych ludzi przed wzrostem kosztów o 0,4 euro lub 4 korony szwedzkie za litr, zwiększy to szanse rządu na reelekcję we wrześniu.
Ale dlaczego Komisja Europejska pobłogosławiła szwedzki rząd tym hojnym aktem? W końcu polityka paliwowa i transportowa ma kluczowe znaczenie dla zielonej transformacji, a polityczny imperatyw odejścia od paliw kopalnych jest priorytetem zarówno w UE, jak i jej krajach członkowskich. Przynajmniej retorycznie.
Prawdopodobnie jest to wynikiem rosnącej presji na Komisję ze strony państw członkowskich poza Szwecją, a potencjalnie także ze strony innych potężnych podmiotów w Unii, takich jak partie polityczne i przedsiębiorstwa. Nadmierna zielona agenda znacznie zaszkodziła stabilności energetycznej Europy i była rujnująca dla prywatnych gospodarek. W obecnym krajobrazie politycznym, w którym kwestie takie jak obrona wojskowa, bezpieczeństwo narodowe, gospodarka, wzrost gospodarczy, a nawet imigracja są znacznie ważniejsze niż klimat, trzymanie się masowo niepopularnych, a ostatecznie symbolicznych polityk nie odbiłoby się dobrze na Brukseli. Z konieczności, aby zapewnić sobie przetrwanie w nadchodzących dziesięcioleciach, UE musiała poddać się „regresywnym” paliwom kopalnym.