W Szwecji odbyła się ostatnio gorąca debata pomiędzy nowymi i starymi mediami. Które publikacje powinny mieć prawo nazywać się obiektywnymi i opartymi na faktach? O których gazetach, kanałach telewizyjnych i radiowych można powiedzieć, że przekazują bezstronny i zniuansowany obraz rzeczywistości? I które firmy medialne są bardziej skłonne do angażowania się we wpływy polityczne, a może nawet propagandę?
Oczywiste jest, że starsze, bardziej ugruntowane media, często powiązane z partiami liberalnymi i socjaldemokratycznymi, uważają się za działające niemal bezbłędnie, jeśli chodzi o obiektywne i bezstronne przekazywanie wiadomości. Dotyczy to nie tylko Szwecji, ale ogólnie świata zachodniego.
Oczywiste jest również, że starsze domy mediowe mają czasem niezwykle wyidealizowany obraz samych siebie. Lubią mówić o znaczeniu dziennikarskiego rzemiosła, o przepisach dotyczących wolności słowa, o zasadach dotyczących odpowiedzialności wydawców, o zasadach etycznych, których dziennikarze powinni przestrzegać. Lubią mówić o swojej odpowiedzialności wobec społeczeństwa i, co nie mniej ważne, o swoim znaczeniu dla demokracji.
I prawdą jest, że środki masowego przekazu i dziennikarstwo mają do odegrania ważną rolę w funkcjonującej demokracji. Ktoś musi kontrolować władzę. Ktoś powinien oferować obywatelom obrazy i historie o tym, co dzieje się w ich własnych krajach.
Na czym więc polega problem? Cóż, w ostatnich latach coraz większa część obywateli i polityków w naszych zachodnich krajach odkryła, że bezstronność i prawda, które dominujące media twierdzą, że przekazują, nie są ani bezstronne, ani prawdziwe.
Konflikt ten był najbardziej widoczny w USA. Donald Trump do pewnego stopnia zbudował swoją karierę polityczną na przedstawianiu uznanych mediów jako kłamliwych i niepatriotycznych. Media odpowiedziały, podkreślając, że jego działania podważają zaufanie do mediów i wzmacniają polaryzację polityczną.
Jednocześnie niezaprzeczalnym faktem jest to, że wielu Amerykanów uważa, że uznane media przekazują lewicowy obraz rzeczywistości. Jednym z powodów sukcesu Donalda Trumpa było z pewnością to, że tak wyraźnie pokazał, że nie boi się mediów. A teraz, w swojej drugiej kadencji, spędza niezwykle dużo czasu na rozmowach z mediami.
Wróćmy jednak do Szwecji. To, co ostatnio wydarzyło się w tym długim kraju na północy, to fakt, że wcześniej dominujące media głównego nurtu zostały poważnie zakwestionowane przez nowe i, zdaniem wielu, bardziej prawicowe media.
Zaczęło się od tego, że stosunkowo nowa firma medialna Kvartal opublikowała wysoce satyryczną kampanię, w której przedstawiła liberalny dziennik Dagens Nyheter oraz dwie publiczne firmy Sveriges Radio i Sveriges Television jako „bezstronne” i „obiektywne” w taki sposób, że wszyscy zrozumieli, że Kvartal miał na myśli, że te podmioty medialne wcale nie są bezstronne ani obiektywne.
Jeden z czołowych dziennikarzy Dagens Nyheter, Niklas Orrenius, zareagował ostro. Powiedział, że Kvartal wciąga jego pracę w brud i że Kvartal „szczuje” na poważną pracę dziennikarską, którą wykonuje Dagens Nyheter.
Potem jednak stało się coś, na co Niklas Orrenius nie był przygotowany. W obronie Kvartala wystąpiło wielu dziennikarzy z różnych prawicowych mediów oraz wielu niezależnych dyskutantów w mediach społecznościowych. Wyjaśnili oni, jak niedorzeczne jest to, że Dagens Nyheter próbuje sprawiać wrażenie, że ich wiadomości nie są przesiąknięte wyraźnym liberalnym i postępowym programem. Wszyscy to widzą, a każdy, kto tego nie dostrzega, musi być ślepy.
Zbiorowa reakcja była tak szeroka, że Orrenius został zmuszony do wycofania się. Oczywiście nie przyznał, że jego gazeta – i on sam – relacjonują wiadomości z pewnej ideologicznej perspektywy, ale posunął się nawet do stwierdzenia, że on i jego koledzy starają się być obiektywni, ale nie zawsze im się to udaje.
Z kłótni wynikło przede wszystkim to, że dziennikarzom starych – i lewicowych – mediów nic już nie ujdzie na sucho. Mały, wschodzący Kvartal pozwolił sobie otwarcie kpić z Dagens Nyheter (największego szwedzkiego dziennika). Kiedy dziennikarze Dagens Nyheter próbowali odpowiedzieć, napotkali tak wielki opór, że nie byli w stanie wygrać debaty.
Biorąc pod uwagę, że we wrześniu w Szwecji odbędą się wybory, a media mają odegrać znaczącą rolę w kampanii wyborczej, zarówno dziennikarze, jak i zwykli Szwedzi o prawicowych sympatiach uważają, że nowe dziennikarstwo jest gotowe rzucić wyzwanie staremu. Skończyły się czasy, gdy tylko lewicowe media mogły ustalać agendę.