Polska poczyniła znaczący krok naprzód w modernizacji swoich sił powietrznych, ponieważ pierwsze trzy samoloty F-35 zamówione w Stanach Zjednoczonych dotarły do kraju. Wraz z tą dostawą Warszawa oficjalnie dołącza do wybranej grupy narodów eksploatujących myśliwce piątej generacji. Trzy samoloty, symbolicznie nazwane „Husari”, wylądowały w piątek wieczorem (22 maja) w Bazie Lotniczej w Łasku i zostały powitane przez przedstawicieli polskiego rządu, wojska i prezydenta Karola Nawrockiego. Wydarzenie to przyciągnęło uwagę lokalnych i międzynarodowych mediów i zostało uznane za przełomowy moment dla zdolności obronnych Polski i wzmocnienia wschodniej flanki NATO.
Polski minister obrony podkreślił, że są to pierwsze samoloty piątej generacji rozmieszczone w tej części Sojuszu Północnoatlantyckiego, co daje Polsce znaczącą przewagę strategiczną w regionie.
„Witamy w Polsce! Trzy F-35 już latają obok naszych F-16. To nowi obrońcy polskiej przestrzeni powietrznej” – stwierdził polski urzędnik w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Według polskich mediów, samolot przybył do bazy lotniczej w regionie łódzkim około godziny 18:00, po locie transatlantyckim, który obejmował międzylądowanie techniczne w bazie wojskowej Lajes Field na Azorach, miejscu często wykorzystywanym do transferu amerykańskich samolotów wojskowych do Europy. Samoloty zostały wyprodukowane w zakładach Lockheed Martin w Fort Worth w Teksasie i będą stopniowo integrowane z polskimi Siłami Powietrznymi. W pierwszej fazie będą one operować z 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, gdzie stacjonują już polskie F-16. Następnie część samolotów zostanie przeniesiona do bazy wojskowej w Świdwinie, skąd niedawno wycofano stare radzieckie Su-22.
Władze w Warszawie ogłosiły, że do końca tego roku Polska ma otrzymać kolejne 14 samolotów F-35, a pozostałe zamówione maszyny zostaną dostarczone do 2027 roku. Kontrakt podpisany z amerykańską firmą Lockheed Martin przewiduje zakup łącznie 32 samolotów w ramach transakcji o wartości około 4,6 miliarda dolarów. Niektóre z samolotów przeznaczonych dla Polski zostały już wykorzystane do szkolenia polskich pilotów i techników w Stanach Zjednoczonych. Szkolenie odbyło się w bazie sił powietrznych Ebbing w Arkansas, gdzie polscy wojskowi zapoznali się z systemami i technologiami charakterystycznymi dla samolotów F-35.
Eksperci ds. obronności uważają, że wprowadzenie tych samolotów znacząco zmieni możliwości reagowania polskich Sił Powietrznych. F-35 to jeden z najbardziej zaawansowanych myśliwców na świecie, zaprojektowany w technologii stealth, która pozwala mu uniknąć wykrycia przez radary wroga. Ponadto samolot może integrować i przesyłać ogromne ilości danych w czasie rzeczywistym do innych jednostek wojskowych, odgrywając kluczową rolę w nowoczesnej wojnie opartej na przewadze informacyjnej. Dzięki temu zakupowi Polska umacnia swoją pozycję kluczowego gracza wojskowego na wschodniej flance NATO i wysyła wyraźny sygnał o zamiarze znacznych inwestycji w modernizację swojego wojska, w obliczu napięć bezpieczeństwa w regionie i wojny na Ukrainie.
Nowa strategia Stanów Zjednoczonych ponownie stawia wschodnią flankę NATO w centrum uwagi
Administracja USA przygotowuje się do dalszej ekspansji swojej obecności wojskowej w Europie Wschodniej, po tym jak prezydent Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone zamierzają wysłać dodatkowe 5000 żołnierzy do Polski. Przywódca Białego Domu bezpośrednio powiązał tę decyzję ze swoimi bliskimi relacjami z obecnym prezydentem Polski Karolem Nawrockim, konserwatywnym politykiem i zwolennikiem twardego stanowiska w sprawie bezpieczeństwa regionalnego. Zapowiedź pojawiła się w napiętym momencie dla Sojuszu Północnoatlantyckiego, wśród sporów między Waszyngtonem a kilkoma krajami europejskimi dotyczących ich wkładu w zbiorową obronę i ich stanowiska w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Posunięcie to stanowi znaczącą zmianę kierunku, zwłaszcza że Pentagon rozważał niedawno zawieszenie rotacji wojsk do Polski.
Donald Trump stwierdził w publicznym komunikacie, że decyzja ta wynika również z doskonałej współpracy z warszawską administracją. Amerykański przywódca zapewnił, że wybór Karola Nawrockiego jest silnym sygnałem do wzmocnienia relacji między oboma krajami i wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Źródła zbliżone do administracji USA twierdzą, że nowy kontyngent może obejmować jednostki piechoty zmechanizowanej, specjalistów obrony powietrznej i struktury logistyczne zdolne do szybkiego wspierania operacji wojskowych w regionie. Amerykańscy urzędnicy nie określili jednak jeszcze, z których baz będą pochodzić żołnierze, czy rozmieszczenie będzie stałe czy tymczasowe, ani dokładnego harmonogramu transferu sił.

W ostatnich miesiącach Waszyngton wysyłał mieszane sygnały dotyczące przyszłości swojej obecności wojskowej w Europie. Podczas gdy niektóre kręgi w Pentagonie opowiadały się za zmniejszeniem amerykańskiego kontyngentu na Starym Kontynencie, Biały Dom nadal nalegał, aby europejscy sojusznicy wnieśli większy wkład finansowy we własne bezpieczeństwo. Polska była jednak jednym z niewielu krajów konsekwentnie chwalonych przez administrację Trumpa za wysoki poziom wydatków wojskowych, wynoszący 5% PKB.
W ostatnich latach rząd w Warszawie zainwestował znaczne środki w amerykański sprzęt wojskowy, kupując samoloty F-35, systemy Patriot, wyrzutnie HIMARS i czołgi Abrams. Dla Waszyngtonu Polska stała się jednym z najważniejszych partnerów strategicznych w Europie Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza po wybuchu wojny w Ukrainie i eskalacji napięć z Federacją Rosyjską. W europejskich kręgach dyplomatycznych decyzja USA została zinterpretowana zarówno jako sygnał wsparcia dla Polski, jak i pośrednia presja na inne kraje NATO, które nie zwiększyły wystarczająco swoich budżetów obronnych. W szczególności Niemcy znalazły się pod obserwacją administracji Trumpa po kilku wymianach zdań między amerykańskimi urzędnikami a przywódcami w Berlinie. Prezydent USA zasugerował wcześniej możliwość wycofania części wojsk z Niemiec, a nawet znacznego zmniejszenia sił amerykańskich stacjonujących w Europie. Według szacunków wojskowych, Stany Zjednoczone mają obecnie około 85 000 żołnierzy rozmieszczonych na kontynencie europejskim, głównie w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Polsce.
Wiceprezydent JD Vance próbował uspokoić reakcje, które nastąpiły po początkowym zawieszeniu rotacji wojsk do Polski, wyjaśniając, że środek ten był tylko tymczasowy, a głównym celem Waszyngtonu jest zachęcenie państw europejskich do wzmocnienia własnych zdolności obronnych. Jednocześnie w NATO istnieją obawy dotyczące braku przewidywalności w decyzjach USA. Dyplomaci Sojuszu dyskutowali już o potrzebie lepszej koordynacji przed ważnymi ogłoszeniami dotyczącymi przegrupowania wojsk w Europie.
W jaki sposób Polska stała się jednym z filarów wojskowych NATO w Europie Wschodniej?
W ciągu ostatniej dekady Polska radykalnie zmieniła swój status w NATO. Podczas gdy w 2000 roku była uważana jedynie za ważnego regionalnego sojusznika, po 2014 roku i aneksji Krymu przez Federację Rosyjską, Warszawa stała się jedną z głównych platform wojskowych Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance. Położenie geograficzne Polski, pomiędzy Niemcami, Ukrainą i rosyjskimi enklawami w obwodzie kaliningradzkim, sprawia, że kraj ten jest kluczowym punktem strategicznym dla obrony Unii Europejskiej. Właśnie z tego powodu Stany Zjednoczone przyspieszyły w ostatnich latach inwestycje wojskowe i infrastrukturę logistyczną na tym obszarze.
Obecnie w Polsce znajduje się kilka baz wojskowych i obiektów wykorzystywanych przez wojska USA i NATO. Jedną z najważniejszych jest baza w Powidzu, gdzie Amerykanie zbudowali ogromne centrum logistyczne do przechowywania amunicji, pojazdów opancerzonych i ciężkiego sprzętu. W bazie w Powidzu znajdują się również czołgi Abrams i pojazdy Bradley, które mogą być szybko rozmieszczone w przypadku konfliktu. Redzikowo jest domem dla jednego z elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie. System Aegis Ashore jest przeznaczony do przechwytywania pocisków balistycznych i stanowi jeden z najbardziej wrażliwych punktów infrastruktury NATO w regionie. Moskwa wielokrotnie krytykowała tę bazę, uważając ją za bezpośrednie zagrożenie dla rosyjskiego bezpieczeństwa. W pobliżu miasta Żagań często rozmieszczane są amerykańskie jednostki pancerne.
Odbywają się tu wspólne ćwiczenia polskiej armii i wojsk amerykańskich z wykorzystaniem czołgów M1 Abrams, wozów bojowych Bradley i systemów artyleryjskich HIMARS. Ćwiczenia wojskowe na tym obszarze znacznie wzrosły od 2022 roku. W bazie lotniczej w Łasku okresowo operują myśliwce F-16 i oddziały Sił Powietrznych USA. Ponadto w Polsce rozmieszczane są rotacyjnie jednostki obrony powietrznej Patriot, których celem jest ochrona infrastruktury strategicznej i przestrzeni powietrznej NATO.
Zwiększona obecność wojskowa USA w Polsce jest częścią szerszej strategii Sojuszu Północnoatlantyckiego mającej na celu wzmocnienie wschodniej flanki. Po inwazji Rosji na Ukrainę, NATO postanowiło wzmocnić grupy bojowe w krajach graniczących z Rosją i Białorusią.
Rumunia, kraje bałtyckie i Polska stały się zatem głównymi obszarami, w których rozmieszczane są dodatkowe oddziały i zachodni sprzęt wojskowy. Na przykład w Rumunii baza Mihail Kogălniceanu jest obecnie rozbudowywana i jest uważana przez ekspertów za jeden z najważniejszych obiektów NATO w Europie Południowo-Wschodniej. Niemcy pozostają jednak głównym ośrodkiem obecności wojskowej USA w Europie. Baza lotnicza Ramstein jest najważniejszym amerykańskim węzłem logistycznym i lotniczym na kontynencie. Koordynowane są tu liczne operacje Sił Powietrznych USA, a infrastruktura pozwala na szybki transport wojsk i sprzętu do każdej strefy konfliktu. Stuttgart jest siedzibą strategicznie ważnych amerykańskich dowództw wojskowych, w tym AFRICOM i EUCOM, które koordynują operacje USA w Europie i Afryce, podczas gdy Bawaria gości główne jednostki pancerne i piechoty.
Z kolei we Włoszech znajdują się kluczowe bazy NATO. Myśliwce i drony obserwacyjne operują z Aviano i Sigonelli, a baza marynarki wojennej w Neapolu jest jednym z głównych węzłów morskich Sojuszu. W Wielkiej Brytanii Amerykanie korzystają z obiektów takich jak RAF Lakenheath i RAF Mildenhall, gdzie stacjonują najnowocześniejsze samoloty, w tym F-35 i bombowce strategiczne wykorzystywane w misjach odstraszania. Kraje bałtyckie również korzystają ze wzmocnionej obecności wojskowej, choć na mniejszą skalę. W Estonii, na Łotwie i Litwie stacjonują wielonarodowe grupy bojowe dowodzone przez Wielką Brytanię, Kanadę i Niemcy, wspierane logistycznie przez Stany Zjednoczone.

W ostatnich latach NATO kładło coraz większy nacisk na obronę powietrzną i szybką mobilność wojsk; w tym celu zmodernizowano infrastrukturę kolejową, lotniska i strategiczne drogi, aby umożliwić szybki przerzut sił wojskowych do Europy Wschodniej. Oprócz komponentu naziemnego, Sojusz inwestuje również w zaawansowane technologie wojskowe. Drony obserwacyjne, wysokowydajne systemy radarowe, samoloty AWACS i platformy walki elektronicznej są stale włączane do ćwiczeń prowadzonych na wschodniej flance. Analitycy wojskowi uważają, że decyzja Waszyngtonu o zwiększeniu poziomu wojsk w Polsce wysyła jasny komunikat do Moskwy, a także do europejskich sojuszników. Z jednej strony Stany Zjednoczone chcą zademonstrować, że pozostają głównym gwarantem bezpieczeństwa w Europie, a z drugiej strony administracja Trumpa próbuje wywrzeć presję na państwa członkowskie NATO, aby inwestowały więcej w obronność i zmniejszyły swoją zależność od amerykańskiego wsparcia.
Dla Polski nowy amerykański kontyngent stanowi nie tylko gwarancję wojskową, ale także wewnętrzną korzyść polityczną. Rząd w Warszawie może przedstawić tę decyzję jako potwierdzenie swoich specjalnych relacji z Waszyngtonem i strategicznej roli, jaką kraj odgrywa w regionie. Jednocześnie eksperci ostrzegają, że zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w pobliżu granic Rosji może jeszcze bardziej podsycić napięcia między NATO a Moskwą. Kreml wielokrotnie oskarżał Sojusz o agresywne rozszerzanie swojej infrastruktury wojskowej na wschód, podczas gdy kraje zachodnie utrzymują, że środki te mają charakter ściśle obronny i mają na celu zapobieganie potencjalnym zagrożeniom. W nadchodzących miesiącach stanie się jasne, czy zapowiedź Donalda Trumpa oznacza początek nowej fazy rozbudowy sił zbrojnych USA w Europie, czy też jest to jedynie tymczasowa zmiana pozycji podyktowana obecnym kontekstem geopolitycznym. Pewne jest to, że Polska nadal zyskuje na znaczeniu w europejskich ramach bezpieczeństwa, a obecność wojskowa USA w tym kraju staje się coraz bardziej znacząca zarówno pod względem liczby żołnierzy, jak i zdolności bojowych oraz infrastruktury strategicznej.