Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer złożył rezygnację. Jest to szósty premier Anglii w ciągu ostatnich 10 lat, który został zmuszony do przedterminowej rezygnacji.
W Wielkiej Brytanii, kraju o silnych tradycjach, niemal stało się już tradycją, że premierzy są odsuwani od władzy przez własne partie. Dotychczas z urzędu zmuszani byli głównie przywódcy Partii Konserwatywnej, ale teraz dotyczy to również przywódcy Partii Pracy.
Mówi się, że Keir Starmer jest najmniej popularnym premierem Wielkiej Brytanii od bardzo dawna. Przedstawił kilka niepopularnych propozycji, które następnie musiał wycofać. Ma trudności z utrzymaniem jasnej linii politycznej. Starmer znajduje się również pod presją spadających wyników Partii Pracy w sondażach, podczas gdy Partia Zielonych przyciąga wyborców z lewicy, a Reform UK – z prawicy. Nikt nie wierzy, że Partia Pracy powtórzy sukces z 2024 roku, kiedy to udało jej się wykorzystać niezadowolenie z wielu chaotycznych lat rządów torysów. Starmer otrzymał szansę rządzenia Wielką Brytanią zamiast torysów. Po dwóch latach jest zmuszany do odejścia przez własną partię.
Brexit sprawił również, że gospodarka Wielkiej Brytanii stała się podatna na zagrożenia. A ponieważ pandemie, wojny w Europie i na Bliskim Wschodzie oraz międzynarodowe zawirowania gospodarcze spowodowane polityką celną Donalda Trumpa przyczyniły się do spowolnienia aktywności gospodarczej i wzrostu gospodarczego, gospodarka brytyjska, podobnie jak gospodarki wielu innych krajów, uległa spowolnieniu.
Podnoszenie podatków przy jednoczesnym ograniczaniu świadczeń socjalnych, tak jak robi to Keir Starmer, to trudne politycznie wyzwanie. Przedsiębiorcy, rolnicy i zwykli pracownicy nie są zadowoleni z podwyżek podatków. Jednocześnie niezadowolenie mogą wyrażać również wszyscy lewicowi wyborcy, którzy oczekują znacznych inwestycji w system opieki społecznej. Nikt nie był zadowolony.
Ponadto długotrwała nielegalna imigracja wywołała rozgoryczenie wśród znacznej części brytyjskiej klasy robotniczej. Różnice poglądów na temat migracji oraz tego, co wielu postrzega jako islamizację niektórych części brytyjskiego społeczeństwa, są i były źródłem napięć w kraju. Zamieszki, które wybuchły po tym, jak Brytyjczycy padli ofiarą przemocy ze strony imigrantów, ujawniły głęboką frustrację związaną z polityką migracyjną, panującą w szerokich kręgach społeczeństwa. Debata toczy się na gorąco nie tylko w związku z głośnymi aktami przemocy, ale także w sprawie systematycznych gwałtów na młodych brytyjskich dziewczętach, popełnianych przez mężczyzn pochodzących głównie z Pakistanu.
Obecnie oczekuje się, że stery przejmie polityk Partii Pracy Andy Burnham. Mówi się, że w swoich poglądach jest on bardziej lewicowy niż Keir Starmer, a być może jest to na czasie, biorąc pod uwagę, że w całym zachodnim świecie obserwuje się falę radykalizacji ze strony lewicy.
Z konserwatywnego punktu widzenia trudno jednak przewidzieć, co uda się osiągnąć nowemu, być może bardziej lewicowemu przywódcy Partii Pracy.
To oczywiste, że Wielka Brytania potrzebuje przede wszystkim cierpliwości, spokoju i ciszy. Kraj ten musi opierać się na swoich wspaniałych tradycjach w zakresie przedsiębiorczości, finansów i ciężkiej pracy. Gospodarka rynkowa i kapitalizm rozwiązały w historii znacznie więcej problemów niż socjalizm i gospodarka planowa. Jednocześnie jednak Brytyjczycy muszą zadbać o to, by jak największa część społeczeństwa odczuwała poprawę sytuacji ekonomicznej. Z jakiegoś powodu współczesna gospodarka rynkowa ma tendencję do pogłębiania różnic w dochodach i bogactwie. Stanowi to wyzwanie dla sił politycznych, które nadal wierzą w gospodarkę rynkową i kapitalizm. Alternatywą dla różnic w dochodach nie może być socjalizm. W przeciwnym razie wszyscy po prostu staniemy się biedniejsi.
Brytyjscy politycy muszą jednak również przejąć kontrolę nad imigracją. W sondażu opublikowanym 16 czerwca partia Reform UK, krytyczna wobec imigracji, była zdecydowanie największą partią, cieszącą się poparciem 24 procent wyborców. Zarówno Partia Pracy, jak i Partia Konserwatywna uzyskały po 19 procent. To właśnie nieudana polityka migracyjna wyjaśnia poparcie dla Reform UK. Nic innego.
Czego więc mógłby dokonać nowy lider Partii Pracy, czego nie udało się Keirowi Starmerowi? Niewiele, chyba że poważnie zerwie z oczekiwaniami własnych wyborców, postawi na reformy rynkowe i zdecydowanie zajmie się problemem nielegalnej imigracji.