Stara i nowa biurokracja

Eseje - 2026-05-08

Często mówi się, że biurokracja ma tendencję do samoistnego rozrostu. Obecnie Europa po raz kolejny znalazła się na celowniku oskarżeń o nadmierną biurokrację. Wydaje się, że istnieją dwa różne rodzaje biurokracji. Po pierwsze, mamy starą biurokrację. Tę, która powstała, ponieważ władze nie ufały uczciwym intencjom obywateli i zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby utrudnić oszustwa, oszustwa i przestępstwa. Ale mamy też nową biurokrację. Wydaje się, że jest ona wynikiem ideologicznego wysiłku, aby kontrolować działalność publiczną tak bardzo, jak to możliwe, zgodnie z pewnymi ideologicznie zabarwionymi celami.

To właśnie ta nowa biurokracja została skrytykowana w dobrze znanym dokumencie strategicznym dotyczącym amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego, który Biały Dom przedstawił w listopadzie 2025 roku.

Stanowczo twierdził, że biurokracja UE jest jednym z czynników napędzających obecnie upadek Europy. Odnosiło się to przede wszystkim do przepisów i regulacji mających na celu ograniczenie emisji klimatycznych. Jak wiadomo, dokument ten nie został przyjęty w Europie z dużym entuzjazmem. Niewielu sprzeciwiło się spostrzeżeniu, że regulacje i biurokracja mogą stanowić przeszkodę dla wzrostu i kreatywności.

Ale stara biurokracja wciąż żyje. Na przykład w Niemczech.

W artykule opublikowanym w ECIPE (European Centre for International Political Economy) – Europe’s Misguided Obsession with Bureaucracy – dyrektor centrum, Matthias Bauer, przedstawia ostry przegląd problemów, jakie dostrzega w tradycyjnej niemieckiej biurokracji, która nie jest w stanie się zmodernizować.

Na przykład wskazuje, że rejestracja nieruchomości w Niemczech wymaga sześciu biurokratycznych kroków. Ukończenie rejestracji zajmuje 52 godziny. Porównuje to ze Szwecją, gdzie wystarczy jeden krok, a rejestracja trwa siedem godzin.

Bauer twierdzi również, że niemieckie firmy spędzają średnio 218 godzin rocznie na przestrzeganiu przepisów podatkowych. Porównuje to ponownie ze Szwecją, gdzie podobna praca zajmuje 122 godziny czasu pracy właścicieli firm. Bauer narzeka również, że uzyskanie zarówno pozwoleń na budowę, jak i zezwoleń na transformację energetyczną zajmuje zbyt dużo czasu. Jest również zaskoczony, że goście w niemieckich hotelach są nadal proszeni o wypełnienie fizycznych formularzy rejestracyjnych, co jest „przestarzałą i niepotrzebną praktyką”.

Każdy, kto chce importować lub eksportować coś do Niemiec, nadal musi poświęcić czas na obszerną papierkową robotę, aby zadowolić niemieckie służby celne. Mówi też, że federalna organizacja społeczna w Niemczech stwarza wiele problemów formalnych, które wynikają zarówno z nakładających się, jak i sprzecznych przepisów między poziomami krajowymi i krajami związkowymi.

Bauer kilkakrotnie porównuje ją do Szwecji. Ale nawet w kraju na północy ponownie rozgorzała debata na temat biurokracji i nadmiernej organizacji. Nadmierna biurokracja w Szwecji jest być może mniej związana z chęcią walki z oszustwami i przestępczością, a bardziej z tendencją do nadmiernej organizacji wszystkiego. To właśnie możemy nazwać nową biurokracją.

W 2025 r. szwedzki profesor nauk politycznych Patrik Hall opublikował dobrze przyjętą książkę zatytułowaną „Dlaczego biurokracja publiczna rośnie w Szwecji?”.

Interesującą rzeczą w Szwecji jest to, że od dawna istnieje świadomość korzyści płynących z ograniczenia biurokracji zarówno dla przedsiębiorców, jak i zwykłych obywateli. A ponieważ Szwecja była daleko do przodu w cyfryzacji usług publicznych, było to również praktycznie możliwe. Być może dlatego Niemiec Matthias Brauer porównał warunki niemieckie ze szwedzkimi.

Problemem w Szwecji są jednak wysokie ambicje ideologiczne, które często można znaleźć w usługach publicznych.

Nie wystarczy mieć szkoły, opiekę zdrowotną i wojsko. Szwedzi bardzo chcą zapewnić optymalne funkcjonowanie różnych usług publicznych. Stąd tendencja do ukierunkowywania pracy, usprawniania jej, mieszania elementów ideologicznych, takich jak względy klimatyczne i równość płci.

W rezultacie, jak wiadomo od dawna w Szwecji, nauczyciele spędzają coraz mniej czasu na spotkaniach z uczniami i studentami, a lekarze spędzają coraz mniej czasu na spotkaniach z pacjentami. Ponadto liczba osób, które mają zarządzać i administrować usługami, stale rośnie, podczas gdy odsetek nauczycieli i lekarzy, na przykład, maleje.

Nie jest więc pewne, czy uda nam się pozbyć biurokracji tylko dlatego, że uprościmy przepisy dla obywateli i firm, które zwracają się do władz. Biurokracja powróci, gdy podstawowe działania służb publicznych zostaną ukierunkowane na cele ideologiczne. I to właśnie widzimy dziś na poziomie zagregowanym UE. Gdy UE stanie się nie tylko strefą wolnego handlu, ale także narzędziem realizacji nadrzędnych projektów ideologicznych, biurokracja znów wybiegnie w przyszłość. Ceną jest ryzyko, że gospodarka i rozwój zostaną zahamowane.