Walka z nielegalną migracją właśnie przybrała nowy – znacznie bardziej zdecydowany – obrót.

Eseje - 2026-04-03

Rzadko zdarza się, by decyzja przyjęta przez Parlament Europejski wywołała tak entuzjastyczne reakcje konserwatystów, jak miało to miejsce 26 marca. Wygodna większość 389 prawodawców głosowała za systemem, który przyspieszy deportację nielegalnych imigrantów i utoruje drogę do utworzenia ośrodków detencyjnych poza granicami Unii Europejskiej.

Po wdrożeniu, plan ten powinien pomóc pozbyć się z UE osób nielegalnie przebywających w państwach członkowskich i zaoferować Europejczykom bezpieczniejszą przyszłość – taką, w której nie będą się już obawiać chodzić po ulicach lub zabierać dzieci do parku. Nowe rozporządzenie, które zastąpi nieefektywne i przestarzałe rozporządzenie z 2008 roku, jest uważane za historyczne i stanowi kamień węgielny pod prawdziwą walkę z nielegalną migracją.

Stwierdzenie, że Europa znajduje się na rozdrożu stało się banałem, niemal frazesem. Poza figurami retorycznymi, Europa naprawdę znajduje się na rozdrożu. I to nie tylko od wczoraj, ale od ponad dekady, od czasu niesławnego oświadczenia ówczesnej kanclerz Angeli Merkel: Wir schaffen das. „Tak, zrobili to”. Od tamtego lata 2015 r. Wielokrotnie ułatwiali inwazję na Europę, zapraszając miliony migrantów do przekroczenia naszych granic. Zrobili to, powołując się na humanitarne i szlachetne argumenty, i powiedzieli kłamstwo, które, gdyby powtórzyli je milion razy, stałoby się prawdą: że migranci łatwo się przystosują, będą niestrudzenie pracować na rzecz dobrobytu społeczności, w których się osiedlili, i uratują Europę przed upadkiem w demograficzną otchłań.

Nic takiego się nie wydarzyło i nigdy się nie wydarzy. Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej ponura. Europa, przynajmniej jej zachodnia część, coraz mniej przypomina tę, którą znamy. Większość populacji przestała być większością, radość z pójścia na jarmark bożonarodzeniowy została zastąpiona strachem, a normalny porządek zamienił się w chaos.

„Możemy to zrobić”. Słowa Angeli Merkel ponownie odbiły się echem w mojej głowie, gdy usłyszałem wyniki głosowania z 26 marca. Było 389 głosów „za” i 206 głosów „przeciw” tym wspaniałym nowym środkom do walki z nielegalną migracją. Nie tylko centroprawicowe i konserwatywne grupy połączyły siły w historycznym głosowaniu, ale ku szokowi wielu, dwunastu eurodeputowanych Renew i siedmiu eurodeputowanych reprezentujących grupę S&D głosowało za. Kto by pomyślał, że dziewiętnastu przedstawicieli lewicy poprze masową repatriację nielegalnych migrantów? A jednak tak się stało.

Po tym głosowaniu Parlament Europejski będzie negocjował z państwami członkowskimi w celu zwiększenia liczby powrotów nielegalnych imigrantów i otworzy tak zwane „centra powrotów” w krajach trzecich. Wdrażając te główne środki, władze będą również egzekwować pewne „rozszerzone” środki, a mianowicie konfiskatę dokumentów tożsamości, nałożenie aresztu trwającego do dwóch lat, zakaz ponownego wjazdu do UE, który może zostać przedłużony do dożywotniego zakazu, a także wzajemne uznawanie decyzji przyjętych między państwami. Wystarczająco uczciwe.

Jak zareagowały organizacje „obywatelskie”? Nic nowego na tym froncie. Nowe środki nie tylko naruszają prawa podstawowe, ale są również bardziej „agresywne” i „przymusowe”, a użyty termin to „ICE-ifikacja” Europy, wyraźne odniesienie do U.S. Immigration and Customs Enforcement, prawdopodobnie najbardziej niesławnej agencji federalnej według lewicowców. Podczas gdy dla większości liberałów, zielonych i socjalistów wdrożenie nowego rozporządzenia zintensyfikuje atmosferę strachu, dla konserwatystów system ten przygotuje grunt dla osób bez legalnego pobytu, które zostaną natychmiast odesłane do swoich krajów pochodzenia. Co jest całkowicie rozsądne.

Głosowanie w Parlamencie Europejskim odzwierciedla „szeroką zbieżność w Parlamencie, aby nałożyć surowsze sankcje na tych, którzy odmawiają podporządkowania się i wzmocnić zewnętrzny wymiar naszej polityki migracyjnej”, powiedział Charlie Weimers, kontrsprawozdawca ECR, który był wielokrotnie cytowany w tej sprawie.

Po latach, w których katastrofalna polityka migracyjna popchnęła Europę w kierunku samozagłady, rozsądna większość w Parlamencie Europejskim zagłosowała za powstrzymaniem egzystencjalnego zagrożenia. Chociaż negocjacje między Parlamentem a państwami członkowskimi w sprawie ostatecznego kształtu rozporządzenia wciąż trwają, jesteśmy o krok bliżej do powrotu do rozsądku. Możemy to zrobić.