Europejski Trybunał Obrachunkowy opublikował w tym tygodniu kolejny niewygodny raport, a Rumunia po raz kolejny znalazła się na liście krajów, które nie są w stanie w pełni rozliczyć się z tego, w jaki sposób wydano miliardy pieniędzy po pandemii COVID-19. Opublikowany 6 maja audyt objął dziesięć państw członkowskich: Austrię, Bułgarię, Estonię, Francję, Niemcy, Łotwę, Maltę, Holandię, Rumunię i Hiszpanię. Audytorzy nie przebierają w słowach. Stwierdzili, że przejrzystość była niewystarczająca. Identyfikowalność jest niejednolita. A opinia publiczna, szczerze mówiąc, nie ma jasnego obrazu tego, kto skończył z pieniędzmi.
Fundusz, o którym mowa, to Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, sztandarowa odpowiedź UE na szkody gospodarcze spowodowane pandemią. Do końca stycznia 2026 r. Komisja Europejska przeznaczyła 577 mld euro z łącznej puli 723,8 mld euro dla wszystkich 27 państw członkowskich. Rumunia była jednym z głównych beneficjentów. Audytorzy stwierdzili, że chociaż w większości przypadków pieniądze można technicznie prześledzić od źródła do odbiorcy, dane potwierdzające są często niekompletne, rozproszone lub przekazywane dopiero po miesiącach próśb. W kilku krajach, w tym w Rumunii, rzeczywiste koszty zakończonych projektów okazały się niższe niż pierwotne szacunki, co rodzi niezręczne pytanie, czy niektóre rządy otrzymały więcej pieniędzy, niż faktycznie potrzebowały.
Ivana Maletic, audytor, która kierowała przeglądem, powiedziała wprost: obywatele mają prawo wiedzieć, kto otrzymał pieniądze i ile faktycznie wydano. Raport ostrzega, że te luki w przejrzystości nie mogą mieć wpływu na kolejny siedmioletni budżet UE, który będzie oparty na podobnym modelu finansowania.
W kwietniu 2023 r. rumuńskie media opublikowały wstępny raport z audytu przeprowadzonego przez Komisję Europejską, który był pod każdym względem potępiający. W dokumencie zbadano, w jaki sposób władze rumuńskie wykorzystały rozporządzenie nadzwyczajne 11/2020, akt prawny, który pozwolił organom publicznym na pominięcie standardowych procedur przetargowych podczas stanu wyjątkowego. Audytorzy doszli do wniosku, że rozporządzenie zostało wykorzystane w nadmiarze. Zalecono korektę finansową w wysokości 25% w odniesieniu do zakupów z czasów COVID i 31% w odniesieniu do szerszej próby zbadanych przetargów. Mówiąc wprost: jedna czwarta tych finansowanych przez UE kontraktów nie mogła być odpowiednio uzasadniona, a rumuńscy podatnicy musieliby pokryć straty.
Kontrakty wymienione w tym audycie nie były małe. Większość z nich opiewała na dziesiątki milionów euro. Generalny Inspektorat Sytuacji Nadzwyczajnych (IGSU) pojawiał się wielokrotnie. Podobnie jak dostawcy tacy jak Mediclin i Siramed, a także kontrakty na testy PCR. W jednym przypadku pojedynczy oferent wygrał zamówienie o wartości ponad 11 000 euro na kombinezony medyczne, ponieważ wymagania techniczne zostały napisane tak wąsko, że ośmiu z dziewięciu oferentów zostało wykluczonych. Zwycięski dostawca dostarczył następnie około 100 000 sztuk z 750 000 zakontraktowanych.
Gdzie było DNA, Narodowa Dyrekcja Antykorupcyjna, kiedy to wszystko się działo? DNA, uczciwie mówiąc, otworzyła akta. Już w maju 2020 r. ówczesny prokurator Crin Bologa ogłosił, że wszczęto 33 sprawy karne dotyczące zamówień publicznych w stanie wyjątkowym. Sprawy dotyczyły sprzętu ochronnego, masek, które później zostały uznane przez organy UE za niezgodne z przepisami, a także niesławnych obecnie kontraktów Unifarm. Unifarm, państwowa firma farmaceutyczna, stała się jednym z głównych nośników wydatków w systemie opieki zdrowotnej po wybuchu pandemii. 2,2 miliona masek kupionych przez pośredników po cenie dwukrotnie wyższej niż rynkowa, niektóre dostarczone przez żonę byłego oficera wywiadu; kapsuły izolacyjne kupione za 17 000 euro za sztukę, z późniejszymi próbami sprzedaży ich Ministerstwu Zdrowia po 80 000 lei za sztukę, mniej więcej za cenę samochodu. Bologa, zapytany o wartość uprzedzeń, nie podał dokładnej liczby, ale powiedział, że skargi dotyczyły „setek milionów lei i milionów euro”.
Następnie pojawiły się akta karne dotyczące szczepionek, które przyćmiły wszystko inne. W grudniu 2023 r. DNA objęła byłego ministra zdrowia Vlada Voiculescu dochodzeniem karnym w sprawie nadużycia urzędu w sprawie dotyczącej zakupu ponad 50 milionów dawek szczepionki przeciwko COVID, o łącznej wartości około 10 miliardów euro. Prokuratorzy zarzucili, że 10 i 18 marca 2021 r. Voiculescu nakazał zakup dodatkowych 14,4 mln dawek, mimo że wiedział, że Rumunia zgłosiła Komisji Europejskiej populację kwalifikującą się do szczepień wynoszącą zaledwie 10,7 mln, a dawki już zakontraktowane przed styczniem 2021 r. (ponad 37,5 mln) objęłyby ponad 23 mln osób. W sprawę zostali również wciągnięci były premier Florin Cîțu i była minister zdrowia Ioana Mihăilă.
Po latach, gdy audytorzy wciąż piszą, a prokuratorzy wciąż pracują, Rumuni nadal nie mają pełnego obrazu tego, gdzie trafiły pieniądze, a bardzo niewiele osób zostało pociągniętych do odpowiedzialności. Europejski Trybunał Obrachunkowy uprzejmie domaga się, by sytuacja ta nie powtórzyła się w przypadku kolejnego budżetu UE.