Luka w kwalifikacjach w Europie: dlaczego konkurencyjność zaczyna się w szkole i w miejscu pracy

Handel i Ekonomia - 2026-10-22

W europejskiej debacie na temat konkurencyjności często skupia się na cenach energii, sztucznej inteligencji, handlu i polityce przemysłowej. Jednak równie ważny staje się inny, mniej nagłośniony problem: firmy na całym kontynencie borykają się z trudnościami w pozyskiwaniu pracowników o potrzebnych im umiejętnościach.

Inicjatywa Komisji Europejskiej „Union of Skills” jasno określa skalę tego wyzwania. Co piąty dorosły mieszkaniec UE ma trudności z czytaniem i pisaniem, co czwarty piętnastolatek osiąga wyniki poniżej podstawowego poziomu w zakresie czytania, matematyki i nauk ścisłych, a prawie cztery na pięć małych i średnich przedsiębiorstw twierdzi, że nie może znaleźć potrzebnych mu pracowników.

Dla gospodarki, która chce odgrywać wiodącą rolę w dziedzinie zaawansowanej produkcji, technologii cyfrowych i transformacji ekologicznej, nie jest to jedynie problem edukacyjny. Jest to problem konkurencyjności.

Europa boryka się z problemem niedoboru kwalifikacji, a nie tylko z niedoborem siły roboczej

Starzejące się społeczeństwo europejskie jest często wymieniane jako główna przyczyna trudności pracodawców w rekrutacji. Demografia ma znaczenie, ale niedobór pracowników wynika również z braku dopasowania pracowników do stanowisk pracy.

Eurostat podał, że w 2024 r. nadwyżka na rynku pracy stanowiła 11,7% rozszerzonej siły roboczej, co odpowiadało 26,7 mln osób bezrobotnych, zatrudnionych poniżej swoich kwalifikacji lub w inny sposób gotowych do podjęcia pracy, ale nieuczestniczących w pełni w rynku pracy.

Wskazuje to, że wyzwaniem dla Europy nie jest jedynie znalezienie większej liczby pracowników. Chodzi również o zapewnienie, by osoby już przebywające w Europie posiadały kwalifikacje i umiejętności praktyczne wymagane przez zmieniające się branże.

Ta rozbieżność jest szczególnie widoczna w takich sektorach, jak inżynieria, budownictwo, opieka zdrowotna, technologie informacyjne i zaawansowana produkcja. Pracodawcy mogą mieć wolne stanowiska, podczas gdy pracownicy w tym samym regionie mają trudności ze znalezieniem stałego zatrudnienia. Wypełnienie tej luki wymaga od systemów edukacyjnych szybszego reagowania na zmiany gospodarcze.

Kształcenie zawodowe zasługuje na ponowne rozważenie

Od zbyt dawna kształcenie zawodowe jest czasami traktowane jako wybór drugorzędny w porównaniu ze studiami wyższymi. Coraz trudniej jest uzasadnić to rozróżnienie.

Współczesny przemysł potrzebuje elektryków, techników, spawaczy, mechaników, operatorów maszyn, specjalistów ds. oprogramowania oraz wykwalifikowanych pracowników budowlanych. Wiele z tych zawodów wymaga zaawansowanej wiedzy technicznej i ciągłego doskonalenia zawodowego. Nie są to zawody z przeszłości; mają one kluczowe znaczenie dla gałęzi przemysłu, które Europa zamierza rozwijać.

Według Komisji ponad połowa uczniów szkół średnich II stopnia w UE wybiera już ścieżki kształcenia zawodowego. Jednak w niektórych sektorach, w których odnotowuje się największe zapotrzebowanie, zwłaszcza tych związanych z transformacją cyfrową i ekologiczną, odsetek ten pozostaje zbyt niski.

Właśnie dlatego Bruksela przygotowuje nową europejską strategię w zakresie kształcenia i szkolenia zawodowego. Celem jest lepsze dostosowanie kształcenia i szkolenia zawodowego do potrzeb rynku pracy oraz zwiększenie jego atrakcyjności dla osób uczących się w każdym wieku. To również dlatego mobilność zawodowa w Europie powinna być traktowana jako atut gospodarczy, a nie jedynie jako doświadczenie edukacyjne.

Debata zaczyna nabierać nowego kierunku. Kształcenie zawodowe jest coraz częściej przedstawiane nie jako alternatywa dla osób, które nie studiują na uczelniach wyższych, ale jako strategiczny element europejskiej infrastruktury gospodarczej.

Małe i średnie przedsiębiorstwa ponoszą tego konsekwencje

Niedobór wykwalifikowanych pracowników szczególnie mocno dotyka mniejsze przedsiębiorstwa.

Duże przedsiębiorstwa mogą prowadzić rekrutację na skalę międzynarodową, tworzyć wewnętrzne programy szkoleniowe oraz oferować wyższe wynagrodzenia, aby przyciągnąć wyspecjalizowanych pracowników. Rodzinna firma produkcyjna lub lokalna firma inżynieryjna ma znacznie mniejsze pole manewru.

Gdy mała firma nie może znaleźć wykwalifikowanego technika, konsekwencje tego nie są wcale abstrakcyjne. Może dojść do opóźnienia realizacji zamówienia, nowa maszyna może pozostać niewykorzystana, inwestycja może zostać odłożona na później, a plan ekspansji – porzucony.

Właśnie dlatego polityka w zakresie umiejętności nie powinna być kształtowana wyłącznie z perspektywy ministerstw edukacji. Pracodawcy, izby handlowe, ośrodki szkoleniowe i władze lokalne powinny odgrywać większą rolę w określaniu, jakie kwalifikacje są faktycznie potrzebne w gospodarkach regionalnych.

W lipcu Europejska Rada Wysokiego Szczebla ds. Umiejętności podjęła działania w tym kierunku, wzywając do zacieśnienia powiązań między biznesem a sektorem edukacji oraz do tworzenia regionalnych ekosystemów umiejętności, które łączą przedsiębiorstwa, podmioty prowadzące szkolenia i władze publiczne. Zasada ta jest rozsądna: szkolenia powinny odbywać się bliżej miejsc, w których faktycznie istnieją miejsca pracy.

Umiejętności, technologia i konkurencyjność Europy

Debata na temat umiejętności nabiera coraz większego znaczenia w miarę jak technologia zmienia oblicze miejsca pracy.

Sztuczna inteligencja, automatyzacja i narzędzia cyfrowe wyeliminują niektóre zadania, przekształcą inne i stworzą nowe stanowiska. Technologia nie eliminuje jednak zapotrzebowania na wykwalifikowanych pracowników. W wielu przypadkach wręcz je zwiększa.

W sprawozdaniu Komisji pt. „Dekada cyfrowa 2026” stwierdzono, że ponad 60 procent Europejczyków posiada obecnie przynajmniej podstawowe umiejętności cyfrowe, jednak nadal odczuwalny jest znaczny niedobór specjalistów z dziedziny technologii informacyjno-komunikacyjnych. Jednocześnie wiele małych i średnich przedsiębiorstw nadal boryka się z przeszkodami w wdrażaniu zaawansowanych technologii cyfrowych.

Inwestycje w technologie przynoszą ograniczone korzyści, jeśli przedsiębiorstwa nie dysponują pracownikami potrafiącymi skutecznie z nich korzystać.

Fabryka może nabyć zaawansowane systemy robotyczne, ale nadal potrzebuje techników do instalacji i konserwacji maszyn. Firma może wdrożyć sztuczną inteligencję, ale pracownicy muszą wiedzieć, jak włączyć te narzędzia do codziennej działalności.

Kapitał ludzki i inwestycje technologiczne stanowią zatem elementy wzajemnie się uzupełniające, a nie zastępujące.

Od dyplomów do szans na zatrudnienie

Nie oznacza to bynajmniej, że uniwersytety tracą na znaczeniu. Europa potrzebuje wybitnych badaczy, naukowców, lekarzy, inżynierów i pracowników akademickich. Polityka publiczna nie powinna jednak oceniać sukcesu edukacyjnego wyłącznie na podstawie liczby przyznanych dyplomów.

Lepiej zapytać, czy edukacja zapewnia ludziom przydatną wiedzę, uniwersalne umiejętności i realne możliwości rozwoju kariery.

Wymaga to zacieśnienia współpracy między szkołami, uczelniami, instytucjami kształcenia zawodowego i pracodawcami. Praktyki zawodowe mogą pomóc młodym ludziom połączyć naukę teoretyczną z doświadczeniem praktycznym. Krótsze ścieżki zdobywania kwalifikacji zawodowych oraz kształcenie przez całe życie mogą również pomóc dorosłym w dostosowaniu się do nowych warunków bez konieczności wieloletniego wycofywania się z rynku pracy.

Europa powinna również ułatwić transgraniczne uznawanie umiejętności i kwalifikacji. Prawdziwy jednolity rynek pracy nie może funkcjonować sprawnie, jeśli pracownicy wielokrotnie napotykają niepotrzebne przeszkody podczas przemieszczania się między państwami członkowskimi.

Jednocześnie mobilność nie powinna stać się dla państw pretekstem do zaniedbywania własnych systemów edukacji i szkolenia. Przyciąganie wykwalifikowanych pracowników z zagranicy może pomóc w zaradzeniu niedoborom, jednak rozwój krajowych kadr pozostaje kluczowy dla długoterminowej odporności.

Inwestowanie w ludzi to polityka przemysłowa

W UE coraz częściej mówi się o polityce przemysłowej, autonomii strategicznej i bezpieczeństwie gospodarczym. Kwestia umiejętności powinna być częścią tej samej dyskusji.

Zakłady produkcji półprzewodników, przemysł obronny, infrastruktura energetyczna, sztuczna inteligencja i zaawansowana produkcja – wszystkie te dziedziny opierają się na ludziach, którzy potrafią projektować, budować, obsługiwać i naprawiać złożone systemy. Ogłoszenie celów inwestycyjnych jest łatwiejsze niż stworzenie kadry niezbędnej do ich realizacji.

Właśnie w tym zakresie istotną rolę odgrywa zasada pomocniczości. Bruksela może wspierać mobilność, wspólne standardy i programy transgraniczne, jednak systemy edukacji i szkoleń pozostają ściśle powiązane z gospodarkami krajowymi i regionalnymi. Skuteczna europejska strategia w zakresie umiejętności powinna pozostawiać miejsce na lokalne rozwiązania, a nie narzucać odgórnie jeden model.

Cel powinien mieć charakter praktyczny: zapewnić pracownikom więcej możliwości podnoszenia kwalifikacji, dać przedsiębiorstwom większy wpływ na kształt szkoleń oraz zapewnić młodym ludziom więcej niż jedną szanowaną ścieżkę prowadzącą do udanej kariery zawodowej.

Wyzwania związane z konkurencyjnością Europy nie zostaną rozwiązane wyłącznie za pomocą regulacji czy dotacji. O ich losie zadecydują po części sale lekcyjne, warsztaty, laboratoria i miejsca pracy.

Przez lata europejska polityka gospodarcza skupiała się na kapitale: na tym, ile inwestować, gdzie przyznawać dotacje i które branże wspierać. W kolejnym etapie należy poświęcić równie dużo uwagi kapitałowi ludzkiemu.

Kontynent, który nie potrafi zapewnić ludziom produktywnej pracy, będzie miał trudności z konkurowaniem, niezależnie od tego, jak ambitne wydają się na papierze jego strategie przemysłowe.

W Europie nie brakuje talentów. Wyzwaniem jest ich rozwijanie, dostrzeganie i skuteczniejsze łączenie z gospodarką. Jeśli UE zdoła to osiągnąć, polityka w zakresie umiejętności może okazać się jedną z najważniejszych reform zwiększających konkurencyjność tej dekady.