Przewodniczący grup parlamentarnych wzywają Komisję i Radę Europejską do nałożenia sankcji na Węgry

Polityka - 26 sierpnia, 2022

Premier Węgier Viktor Orban po raz kolejny wzburzył organy zarządzające Unii Europejskiej swoim przemówieniem o „mieszaniu ras”. Premier Węgier nie przegapił tegorocznej edycji letniego uniwersytetu zorganizowanego, po dwuletniej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, przez liderów społeczności węgierskiej w Rumunii w Baile Tusnad i, jak już przyzwyczaił rumuńską i międzynarodową opinię publiczną, wysłał nowe przesłanie do Europy.

Po ogłoszeniu z mównicy tej samej imprezy w 2014 roku, że chce zbudować nieliberalne państwo oparte na narodowych fundamentach, na wzór Rosji i Chin, podczas 31. edycji tej samej imprezy węgierski polityk mówił o tym, jak chciałby – a raczej jak nie powinno wyglądać węgierskie społeczeństwo, czyli nie mieszać się z innymi rasami.

Przemówienie Viktora Orbana obiegło międzynarodową prasę i wywołało silne reakcje na forum europejskim, rumuńskich polityków i liderów społeczności żydowskiej, a także w jego własnej partii FIDESZ. Węgry znów znalazły się na celowniku Brukseli, która wznowiła rozmowy o nałożeniu na nie sankcji, uruchomieniu artykułu 7 i „odcięciu” europejskich funduszy.

„Lewica internacjonalistyczna ma pewną sztuczkę: mówi, że ludy mieszane rasowo i tak żyją w Europie. Co jest fałszywe, bo myli kilka rzeczy. Istnieje świat, w którym ludy europejskie mieszają się z ludami spoza Europy. Otóż to jest świat ras mieszanych. I to my, gdzie ludy mieszkające w Europie mieszają się ze sobą. Dlatego my na przykład w Kotlinie Karpackiej nie jesteśmy rasami mieszanymi, ale mieszanką ludów żyjących w swoim własnym europejskim miejscu pochodzenia” – powiedział premier Węgier 23 lipca w rumuńskim mieście Baile Tusnad.

„Zgadzamy się na mieszanie ze sobą, ale nie chcemy stać się rasą mieszaną, dlatego zatrzymaliśmy Turków w Wiedniu i dlatego Francuzi zatrzymali Arabów w Poitiers” – tłumaczył Viktor Orban.

Poza tymi stwierdzeniami, Viktor Orban w swoim przemówieniu poruszył również temat migracji, mówił o demografii, narodowości i upadku Zachodu, ponownie wysyłając wiadomości do Brukseli.

„Najbardziej drażliwą kwestią pozostaje problem demograficzny. Jest więcej zgonów niż urodzeń (…) Drugim wyzwaniem jest zjawisko migracji, które podzieliło Europę na dwie części. Zjawisko migracji podzieliło Europę na dwie części. Mówiąc wprost, Zachód się rozpadł, podzielił na dwie części. Z jednej strony mamy państwa, narody, gdzie żyją razem Europejczycy i nie-Europejczycy. Te państwa nie są już narodami, są konglomeratami ludów. Nie możemy już mówić, mówię, o Zachodzie, mówimy o strukturze postzachodniej i zgodnie z zasadami matematyki ta wielka zmiana demograficzna nastąpi. W tej części naszego kontynentu (…) odsetek ludności nieeuropejskiej wzrośnie o ponad 50%. I mamy tę drugą część Europy, zachodnią, środkową i wschodnią, czyli nas. Nie chcę wprowadzać zamieszania, ale mówię to w sensie duchowym, Zachód przeniósł się do naszego regionu. Tutaj mamy Zachód, tam mamy strukturę postzachodnią i toczy się walka pomiędzy tymi dwoma częściami Europy. Złożyliśmy więc ofertę postzachodniakom, powiedzieliśmy „zostawcie nas w spokoju i pozwólcie nam zdecydować, z kim chcemy sąsiadować i z kim chcemy żyć”. Ludzie z krajów postzachodnich odrzucili tę ofertę i powiedzieli „nie, zmienimy was w to, czym my jesteśmy lub staliśmy się”. Teraz mniej mówi się o migracji, ale proszę mi wierzyć, nic się nie zmieniło. Bruksela i ekipy Sorosa chcą nas po prostu zmusić do przyjęcia migrantów – powiedział Viktor Orban, według oficjalnego tłumaczenia cytowanego przez rumuńską prasę.

Reakcja rządu w Budapeszcie była, jak można się było spodziewać, defensywna – rzecznik Zoltan Kovacs stwierdził, że jest to „błędna interpretacja” dokonana przez „ludzi, którzy nie rozumieją wyraźnie różnicy między mieszanką różnych grup etnicznych sfery judeochrześcijańskiej a mieszanką ludów różnych cywilizacji”.

Wydaje się, że węgierski polityk tym razem posunął się za daleko, przynajmniej takie stanowisko wyraża jeden z jego najstarszych współpracowników, doradca ds. integracji społecznej Zsuzsa Hegedus. Swoją rezygnację ogłosiła zaledwie kilka dni po wystąpieniu Orbana w Rumunii, po 20 latach współpracy z węgierskim politykiem.

Zsuzsa Hegedus złożyła rezygnację w liście otwartym, w którym określiła wystąpienie Orbana w Baile Tusnad jako „nazistowskie”.

„Jest mi naprawdę przykro, że muszę zakończyć związek z powodu tak haniebnego stanowiska. Czysto rasistowski tekst, który zadowoliłby nawet Goebbelsa. (…) Po takiej wypowiedzi, która przeczy wszystkim moim podstawowym wartościom, nie pozostaje mi nic innego” – powiedział Hegedus, cytowany przez rumuńską prasę.

Jednocześnie Międzynarodowy Komitet Oświęcimski powiedział, że jest „zbulwersowany” twierdzeniami węgierskiego premiera o „nie mieszanej rasie węgierskiej” i wezwał Unię Europejską do „zdystansowania się od takich rasistowskich insynuacji” – podaje AFP.

Przemówienie nacjonalistycznego przywódcy w Budapeszcie, określone jako „głupie i niebezpieczne”, przypomina ocalałym z Holokaustu „mroczne czasy ich własnego wykluczenia i prześladowań” – powiedział wiceprezes organizacji Christoph Heubner, jak podaje Agerpres.

Przeciwko wystąpieniu Viktora Orbana zareagowała także węgierska społeczność żydowska.

„Na tej planecie jest tylko jedna dwunożna rasa, która pracuje, mówi i czasami myśli: Homo Sapiens Sapiens” – powiedział naczelny rabin Węgier Robert Frolich w poście na Facebooku Krótko po tym, węgierska żydowska wspólnota wyznaniowa, MAZSIHISZ, wydała oświadczenie wyrażające zaniepokojenie wypowiedziami Orbana. „Użyte określenia całkowicie zaprzeczają praktyce, która stanowiła unikalne zabezpieczenie nawet na poziomie europejskim dla społeczności żydowskiej”.

Przewodniczący grup parlamentarnych w europejskiej legislaturze wydali wspólne oświadczenie tydzień po kontrowersyjnym wystąpieniu budapeszteńskiego przywódcy, krytykując jego „otwarcie rasistowskie wypowiedzi” i wzywając Komisję i Radę Europejską do zaprzestania opóźniania sankcji wobec Węgier poprzez uruchomienie art. 7 Traktatu UE.

„Rasizm i dyskryminacja we wszystkich formach muszą być jednoznacznie potępione i skutecznie zwalczane na wszystkich poziomach” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez liderów siedmiu grup politycznych w Parlamencie Europejskim.

Wzywają Komisję Europejską i Radę do pilnego potępienia oświadczeń Orbána w najostrzejszych słowach i zwrócenia się do nich o zaprzestanie opóźniania zaleceń dla Węgier na mocy art. 7 TUE, który pozwala na zawieszenie niektórych praw państwa członkowskiego, w tym prawa do głosowania w Radzie UE.

Wzywają Radę do umieszczenia tej kwestii w porządku obrad następnego posiedzenia oraz do zaprzestania ataków na art. 2 TUE, przypominając, że państwa członkowskie mają obowiązek działać jako jedność.

„Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne dla Państw Członkowskich w społeczeństwie charakteryzującym się pluralizmem, niedyskryminacją, tolerancją, sprawiedliwością, solidarnością oraz równością kobiet i mężczyzn” – art. 2 TUE.

W oświadczeniu wezwano również do zajęcia się na szczeblu UE problemami Węgier w zakresie poszanowania praworządności, demokracji i praw podstawowych oraz do niezatwierdzania węgierskiego planu odbudowy i odporności do czasu, gdy Budapeszt spełni kryteria finansowania ze środków UE.

„Korzystamy również z tej okazji, aby powtórzyć, że w naszych społeczeństwach nie ma miejsca na rasizm, dyskryminację i mowę nienawiści. Wzywamy do dalszych działań ze strony rządów UE i na poziomie Unii, w tym przeciwko normalizacji rasizmu i ksenofobii, oraz podkreślamy potrzebę wprowadzenia mechanizmu odpowiedzialności i monitorowania w celu zapewnienia skutecznego wdrażania unijnych polityk i przepisów antyrasistowskich” – dodali liderzy grup politycznych w PE.

Należy zauważyć, że partia Viktora Orbana, FIDESZ, została wykluczona z EPP, największej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim, w 2021 roku, będąc już dwa lata wcześniej zawieszona na czas nieokreślony.

Najostrzej zareagował prezydent Klaus Iohannis, który określił wypowiedzi premiera Węgier jako niedopuszczalne. I poprosił UDMR, część koalicji rządzącej w Bukareszcie, o wyjaśnienia.

„Uważam, że istnieje potrzeba publicznego wyjaśnienia ze strony RMDSU, bo były tam osoby z RMDSU. Muszą wyjaśnić, czy zgadzali się z treścią tego wystąpienia, które oklaskiwali, co byłoby bardzo poważne, czy też nie zrozumieli tego wystąpienia i oklaskiwali ogólnie. Nikt nie chce wywoływać kryzysu rządowego, ponieważ wysoki rangą urzędnik wygłosił błędne przemówienie” – cytowała Klausa Iohannisa rumuńska prasa.

Wyjaśnienia te jednak jeszcze nie nadeszły.

Rzeczniczka RMDSU, Csilla Hegedus, powiedziała telewizji Antena 3, że partia polityczna nie będzie składać wyjaśnień.

„Nie komentujemy wypowiedzi prezydenta Klausa Iohannisa. Słowa premiera Węgier Orbana Viktora w Baile Tușnad zostały wyrwane z kontekstu i nie jest naszym zadaniem udzielanie wyjaśnień” – powiedziała w piątek rzeczniczka UDMR.

Odmienne stanowisko pochodzi jednak od przewodniczącego KRRiT, wspieranego przez RMDSZ, Csaby Asztalosa, który na swoim koncie na Facebooku napisał, że wszcząłby procedurę samokontroli w sprawie wypowiedzi premiera Węgier Viktora Orbana w Baile Tusnad, gdyby nie korzystał z immunitetu jurysdykcyjnego, zgodnie z prawem międzynarodowym.

„Osobiście, gdybym nie uznał, że istnieje immunitet jurysdykcyjny, wszcząłbym procedurę samokontroli jako członek kolegium zarządzającego” – napisał w sobotę na swoim koncie na Facebooku Csaba Asztalos.

Jednocześnie Asztalos powiedział tym, którzy domagali się jego dymisji za to, że nie działał w ramach swoich kompetencji, że mogą składać skargi do instytucji, którą kieruje, jak każdy.

„Fakt, że publicznie wyraziłem opinię prawną na temat dopuszczalności skargi na głowę obcego państwa, która dopuściła się możliwego aktu dyskryminacji (możliwego, bo nie orzekliśmy co do meritum), nie oznacza, że osoby, które chcą to zrobić, nie mogą złożyć skargi do CNCD. Wręcz przeciwnie. Jeśli to zrobią, pierwszą analizą będzie analiza wyjątków (jurysdykcja, immunitet jurysdykcyjny itp.). Zatem każdy może złożyć skargę na wypowiedzi premiera Węgier” – napisał Csaba Asztalos.

The text was translated by an automatic system