Umowa handlowa, która wywołała oburzenie wśród europejskich rolników, jest tymczasowo stosowana

Handel i Ekonomia - 2026-05-10

Rozpaczliwe krzyki europejskich rolników, protestujących przeciwko temu, co uważają za jedną z najbardziej niesprawiedliwych i niebezpiecznych umów handlowych w historii, nadal trafiają do Brukseli.

Kontrowersyjna umowa między Unią Europejską a blokiem Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj), która obejmie rynek około 720 milionów konsumentów w Europie i Ameryce Południowej, zostanie tymczasowo wdrożona od 1 maja.

Stanie się tak pomimo faktu, że w styczniu Parlament Europejski postanowił skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, aby TSUE mógł orzec w sprawie legalności i zgodności umowy z traktatami europejskimi. W wyniku tego głosowania pełne wejście w życie postanowień umowy zostało zawieszone na pewien czas.

Ani długo oczekiwana opinia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, ani liczne protesty rolników z całej Europy, które miały miejsce przez kilka miesięcy, nie powstrzymały Komisji Europejskiej przed kontynuowaniem tymczasowego stosowania umowy. Było to możliwe dzięki klauzuli umożliwiającej wejście w życie umowy handlowej – choć tymczasowo – gdy tylko jeden kraj Mercosur ją ratyfikuje. W międzyczasie wszystkie cztery kraje bloku południowoamerykańskiego ratyfikowały długo negocjowaną umowę, którą jej zwolennicy postrzegają jako kierowaną wyłącznie szlachetnymi intencjami, podczas gdy jej przeciwnicy uważają, że ma ona przynieść apokalipsę europejskiemu rolnictwu i żywności.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że od 1 maja pogłębi się rozdźwięk między europejskimi producentami rolnymi a globalistycznymi i biurokratycznymi elitami.

Podczas gdy Komisja Europejska chwali umowę UE-Mercosur jako historyczną umowę strategiczną, która pobudzi gospodarkę i konkurencyjność Unii, stworzy nowe rynki dla przemysłu motoryzacyjnego i chemicznego, ochroni rolników i standardy żywności oraz zrównoważy rosnące wpływy Chin w Ameryce Łacińskiej, rolnicy w kilku krajach europejskich zwracają uwagę na katastrofalne konsekwencje, jakie będzie ona miała dla rolnictwa i niezależności żywnościowej państw członkowskich.

Wśród najpoważniejszych zarzutów podnoszonych przez rolników jest fakt, że ułatwi to zalanie europejskich rynków tańszymi produktami o wątpliwych standardach, co nie tylko zagrozi zdrowiu obywateli Europy, ale także doprowadzi całe przedsiębiorstwa do bankructwa. Podczas gdy europejscy rolnicy są zmuszeni do przestrzegania bardzo surowych przepisów dotyczących energii i tzw. zielonej transformacji oraz ponoszenia wysokich kosztów produkcji, w przypadku surowców i żywności importowanej z krajów Mercosur – od cukru i ryżu po soję i wołowinę – normy zdrowotne i środowiskowe są znacznie łagodniejsze, a ogólne koszty produkcji są znacznie niższe. Lokalne produkty nie znajdą już nabywców, ponieważ inne importowane produkty, po znacznie niższych cenach, zaleją rynki państw członkowskich. Jest to zatem zarówno rażąca nierówność, jak i fundamentalna kwestia utraty suwerenności żywnościowej.

Czy umowa z krajami Mercosur leży w interesie lokalnych europejskich producentów i krajowych sektorów rolnych? Rolnicy są przekonani, że nie. Nie tylko jest niesprawiedliwa i nie przynosi obopólnych korzyści, ale także może mieć destrukcyjny wpływ na kluczowy sektor.

Chociaż Parlament Europejski będzie mógł głosować nad umową dopiero po wydaniu orzeczenia przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości – co nie nastąpi w najbliższym czasie – jej tymczasowe wejście w życie ponownie wywołuje jedną z najbardziej zaciętych kontrowersji w ostatnim czasie.

Zaledwie kilka dni przed wejściem w życie tymczasowego wniosku, Polska, za pośrednictwem wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza – który jest również liderem pro-rolniczej partii w koalicji rządzącej – ogłosiła, że złoży własną skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w geście o znaczeniu politycznym i symbolicznym. Zdaniem inicjatorów nowej skargi do TSUE, rodzimy rynek w pełni odczuje skutki umowy z państwami Mercosur, która zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu i zdrowiu polskich konsumentów.

Te dwa przeciwstawne poglądy – zwolenników i przeciwników tej umowy, która jest skierowana na ogromny rynek – wydają się całkowicie nie do pogodzenia.