Beretta właśnie ujawniła skandal związany ze sfałszowanym przetargiem w rumuńskim programie SAFE

Prawna - 2026-05-10

Kiedy w maju ubiegłego roku Bruksela przedstawiła program Security Action for Europe, jego założenia były niemal romantyczne. Pula 150 miliardów euro tanich pożyczek, 45 lat na ich spłatę i szansa dla UE na zaprzestanie outsourcingu bezpieczeństwa. Wschodnie państwa członkowskie, położone najbliżej Rosji, miały być największymi zwycięzcami. Po jedenastu miesiącach od wejścia w życie, ta historia się rozsypuje. Polski prezydent zawetował odrzucenie największej oferowanej transzy. Włoski producent broni publicznie oskarża rumuńskie ministerstwo obrony o prowadzenie zamkniętego sklepu. A za kulisami tworzy się znajomy wzór: większość pieniędzy zmierza na zachód.

Polska miała być dzieckiem z plakatu SAFE. Z puli 150 miliardów euro, około 43,7 miliarda euro przeznaczono dla Warszawy, co stanowiło największą krajową alokację. W marcu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała odblokować tę pulę. Jego uzasadnienie, przedstawione w wystąpieniu telewizyjnym, było dosadne. Argumentował, że SAFE to „ogromna zagraniczna pożyczka zaciągnięta na 45 lat w obcej walucie”, a po doliczeniu odsetek Polacy spłaciliby około dwa razy więcej niż pożyczyli. Podnosił kwestie konstytucyjne, mówił o skutecznym monitorowaniu przez Brukselę polskich zamówień obronnych i ostrzegał, że program na dziesięciolecia odda decyzje o wydatkach Warszawy biurokratom w innej stolicy. Zasady SAFE ograniczają również komponenty spoza UE do 35% wartości każdego kontraktu. Klauzula ta skutecznie blokuje Polsce możliwość zakupu poważnych ilości amerykańskiego lub koreańskiego sprzętu, dwóch dostawców, którzy ukształtowali jej zbrojenia po 2022 roku. Dla kraju, którego stosunki obronne z Waszyngtonem są traktowane jako egzystencjalne, ten 35-procentowy pułap wyglądał mniej jak zasada zamówień, a bardziej jak miękka taryfa na polskie preferencje strategiczne. Polscy politycy opozycyjni otwarcie mówili to, co inni tylko pomrukiwali: że SAFE w praktyce jest mechanizmem „wzmacniającym pozycję Niemiec i niemieckiego przemysłu w Europie”.

Rumunia obrała inną drogę. Rumunia entuzjastycznie przystąpiła do programu, zabezpieczając 16,7 mld euro w pożyczkach SAFE, co stanowi drugą co do wielkości alokację po Polsce, a w listopadzie przeforsowała rozporządzenie nadzwyczajne 62/2025 w celu ustanowienia rusztowania prawnego. Spośród 15 zamówień, które Bukareszt wybrał do pierwszej fali, sześć trafiło do jednej firmy: niemieckiego Rheinmetall. To ponad 5,6 miliarda euro z pierwszej transzy o wartości 8,33 miliarda euro skoncentrowanej u jednego dostawcy dla bojowych wozów piechoty Lynx, systemów obrony powietrznej Skynex i Skyranger, gór amunicji i kontraktu, który ożywi stocznię morską Mangalia.

Pod koniec kwietnia włoska Beretta, najstarszy producent broni w Europie, posiadający karabiny w rękach ponad 60 armii NATO i sojuszniczych, opublikowała skargę, która powinna być zwykłym narzekaniem na zamówienia, ale zamiast tego brzmiała jak oskarżenie. Jedenaście miesięcy po wejściu w życie ram SAFE, Beretta stwierdziła, że w Rumunii nigdy nie uruchomiono formalnej procedury konkurencyjnej dla programu broni strzeleckiej. Firma otrzymała wniosek o udzielenie informacji, zanim jeszcze powstał OUG. Po przyjęciu rozporządzenia Bukareszt przestał odpowiadać. Całkowita cisza. „OUG 62/2025, wraz z rozporządzeniem UE SAFE, wyraźnie wymaga, aby zamówienia były przeprowadzane w ramach przejrzystych, konkurencyjnych i technicznie uzasadnionych procedur. Zobowiązania te nie zostały spełnione” – stwierdziła Beretta w swoim oświadczeniu. Firma oferuje natychmiastową lokalną produkcję karabinów szturmowych, granatników i pistoletów na rumuńskiej ziemi, pełny transfer technologii i zero zagranicznych licencji eksportowych. Najwyraźniej nic z tego nie wystarczyło, aby uzyskać oddzwonienie.

Kontrakt Lynx ma swój własny ból głowy. Według źródeł z branży obronnej, Rheinmetall jest jedyną firmą, która otrzymała zapytanie ofertowe dotyczące programu bojowych wozów piechoty o wartości 3 miliardów euro. Nie zaproszono żadnych konkurentów. Następnie, na kilka tygodni przed upływem terminu 31 maja, Rheinmetall powrócił do stołu, prosząc o wzrost ceny o 30%, czyli blisko 1 miliard euro. Minister obrony Radu Miruță publicznie wyraził swoją frustrację, mówiąc, że nie podpisze kontraktu o 30% droższego. Inne doniesienia sugerują, że prywatnie potwierdził, że umowa na Lynxa trafi do Rheinmetall niezależnie od tego. A sam Lynx? Jest budowany na Węgrzech. Ostatecznie Rumunia będzie montować niektóre z nich w Automecanica Mediaș. „Ostatecznie” to słowo klucz.

Airbus, inny duży beneficjent SAFE w Bukareszcie z kontraktem na helikopter o wartości 852 mln euro, zapłacił w 2020 r. około 3,6 mld euro w celu uregulowania dochodzeń w sprawie przekupstwa we Francji, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Departament Sprawiedliwości nazwał to największą ugodą FCPA w historii. Postępowanie obejmowało kilkanaście krajów i wieloletni program opłacania urzędników i dyrektorów linii lotniczych w celu zablokowania kontraktów. Firma Rheinmetall Defense Electronics zapłaciła w Niemczech w 2014 r. grzywnę w wysokości 37 mln euro za łapówki związane ze sprzedażą greckich produktów obronnych przez greckiego pośrednika na przestrzeni ponad dekady. Prezes firmy przyznał w niezwykle prostym języku: „W Rheinmetall popełniono błędy, za które ponosimy winę”. Teraz te same firmy zabierają do domu lwią część unijnego instrumentu, który według słów Brukseli ma uczynić Europę bardziej suwerenną i bezpieczną.

Przewiduje się, że nominalny PKB Europy wyniesie w tym roku 32,3 bln USD, a jego większość znajduje się w kilku zachodnich stolicach. Same Niemcy wytwarzają 5,4 bln USD. Dodajmy do tego Wielką Brytanię i Francję, a otrzymamy ponad 13 bilionów dolarów. To ponad 40% produkcji całego kontynentu. Sześć największych gospodarek w Europie generuje ponad 20 bilionów dolarów. SAFE, w obecnej formie, nie zakłóca tej geografii. Wzmacnia ją. Członkowie ze Wschodu pożyczają pieniądze zabezpieczone kredytem UE, ale spłacane przez krajowych podatników, i kierują większość z nich z powrotem do producentów z siedzibą w Düsseldorfie, Tuluzie i Monachium.