Złe rozwiązanie

Nauka i technologia - 2026-05-16

Kiedy widzimy w dzisiejszych czasach, jak wiele krajów z dumą ogłasza, że zakaże – lub przynajmniej ograniczy – dostęp dzieci do mediów społecznościowych, można by niemal pomyśleć, że znaleziono cudowne rozwiązanie, aby uratować dzieci ze szponów cyfrowego potwora. Jeden po drugim, jakby w skoordynowanym wysiłku, decydenci polityczni w coraz większej liczbie państw członkowskich Unii Europejskiej i na całym świecie przypisują sobie zasługi za przyjęcie surowych, ale bardzo potrzebnych kroków w celu rozwiązania trudnego i bardzo niepokojącego problemu – jak zneutralizować złośliwy wpływ mediów społecznościowych na umysły, zdrowie i rozwój dzieci?

Od Brazylii po Australię, od Danii po Turcję, ograniczenia w dostępie do platform mediów społecznościowych są ogromnym tematem dominującym w dyskursie publicznym. Coraz więcej krajów „ściga się” w ogłaszaniu tego, co uważają za pilną potrzebę, „konieczność” (w znacznie bardziej kolokwialnym znaczeniu), aby dzieci – które są niezwykle wrażliwe i stale narażone na różne niebezpieczne pokusy ze strony środowiska online – mogły wreszcie poczuć się „bezpiecznie”. Czy brzmi to idealistycznie? Jak najbardziej.

Czy Australia – która zakazała wszystkim dzieciom poniżej 16 roku życia korzystania z platform mediów społecznościowych – jest wzorem „najlepszych praktyk” dla reszty świata? Czy całkowite ograniczenie jest jedynym sposobem na powstrzymanie tej ogromnej kuli śnieżnej, która wydaje się nie do zatrzymania?

Nie po raz pierwszy poruszam ten temat, którego nie można przeoczyć ani zignorować. Jestem jednak coraz bardziej przekonany, że to, co rządy i parlamenty promują jako „zdecydowane” środki, jest niczym innym jak fałszywym i niebezpiecznym rozwiązaniem.

W ostatnich dniach w Wielkiej Brytanii toczyła się intensywna debata na temat „metody” osiągnięcia wymaganego rezultatu, a nawet rozpoczęto konsultacje publiczne w celu ustalenia najlepszego sposobu „zapewnienia” bezpieczeństwa dzieciom. Według sekretarza edukacji, czas na „czy” już minął; teraz jest czas na „jak”. To dość trudne pytanie, ponieważ wcale nie jest trudno zrozumieć „jak”.

Grecja jest również jednym z krajów, które za pośrednictwem premiera Kyriakosa Mitsotakisa ogłosiły niedawno, że zablokują dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15 roku życia od 1 stycznia 2027 roku. Oprócz tego ograniczenia, grecki rząd zobowiązał się do zwalczania anonimowości online poprzez poszukiwanie sposobów weryfikacji tożsamości każdego użytkownika i blokowania szkodliwych, niemożliwych do zidentyfikowania kont.

Obawy o powszechną ekspozycję dzieci na treści w mediach społecznościowych – które w zbyt wielu przypadkach są naprawdę szkodliwe – są całkowicie uzasadnione. Jednak mechanizmy, za pomocą których rządy będą weryfikować zgodność z wiekiem, aby zezwolić – lub odmówić – dostępu użytkownikom, powinny również podnieść czerwone flagi dla każdego, kto wierzy, że prawa podstawowe nadal coś znaczą.

Ogromne zaniepokojenie, jakie rządy na całym świecie wyrażają, niemal jednolicie, w kwestii ograniczenia dzieciom poniżej pewnego wieku korzystania z mediów społecznościowych, powinno być powodem do niepokoju dla rodziców i wszystkich innych.

Nie wiemy, co jest gorsze: niezdolność rodziców do zrozumienia powagi sytuacji, czy rażąco antywolnościowe środki, które rząd faktycznie stara się narzucić.

Odpowiedzialność rodziców jest niezaprzeczalna. Ale jaki przykład rodzice mogą dawać swoim dzieciom, gdy sami spędzają godziny dzień po dniu i tydzień po tygodniu na różnych platformach i w mediach społecznościowych? Często słyszymy wyrażenie „czas wysokiej jakości” – czas, który rodzice powinni spędzać z własnymi dziećmi. Czas dobrej jakości z pewnością nie oznacza, że każdy rodzic i każde dziecko nieustannie scrollują na swoich smartfonach.

Być może większość rodziców nie wie, jak działać w najlepszym interesie dobra i bezpieczeństwa swojego dziecka, ale w większości przypadków nawet tego nie chcą. Teraz rząd przejmuje inicjatywę i wydaje się, że problem został rozwiązany. Wygląda to tak prosto!

Jednak samo stanie z boku lub czekanie, aż ktoś inny podejmie „zdecydowane” działania, jest błędem, który będzie bardzo kosztowny. Wszędzie słyszymy tylko o „ograniczaniu” lub „zakazywaniu”. Nie słyszymy już nic o „edukowaniu”.