Według Politico, anonimowe źródła w Islandii spekulują, że już w sierpniu tego roku może odbyć się referendum w sprawie tego, czy Islandia powinna wznowić proces ubiegania się o członkostwo w Unii Europejskiej. Po upadku banku w 2008 r. wielu Islandczyków było w agonii i czuło, że potrzebują wsparcia z zagranicy. Dlatego też socjaldemokraci, którzy zawsze chcieli przystąpić do UE, mogli przekonać lewicowych Zielonych, tradycyjnie sceptycznych wobec UE, do poparcia członkostwa. Razem, te dwie partie miały większość w islandzkim parlamencie w latach 2009-2013. Islandia jednak szybko otrząsnęła się z zapaści, a nowy centroprawicowy rząd pod wodzą Sigmundura Davida Gunnlaugssona zdecydował w 2013 r. o wstrzymaniu starań o członkostwo. Konserwatywno-liberalna Partia Niepodległości, która zdominowała islandzką politykę w XX wieku, podzieliła się w tej kwestii, a euromantycy założyli Partię Reform. Po wyborach parlamentarnych w 2024 r. Socjaldemokraci, Partia Reform i Partia Ludowa utworzyły rząd.
Nie masz nic do powiedzenia?
W poprzedniej kampanii wyborczej Socjaldemokraci i Partia Reform bagatelizowali kwestię UE. Ale teraz te dwie prounijne partie widzą nową możliwość przyłączenia się, ponieważ najwyraźniej pojawia się rozdźwięk między UE a Stanami Zjednoczonymi. Strategicznie położona na Oceanie Północnoatlantyckim, ale z niewielką populacją, Islandia polegała na swoim bezpieczeństwie na traktacie obronnym z USA, podczas gdy uzyskała dostęp do rynku UE poprzez członkostwo w Europejskim Obszarze Gospodarczym, EOG, z Norwegią i Liechtensteinem oraz, dla wszystkich praktycznych celów, Szwajcarią. Głównym argumentem islandzkich euromantyków jest to, że teraz Islandia musi przestrzegać przepisów i regulacji UE, nie mając nic do powiedzenia na temat ich treści: Jeśli nie masz miejsca przy stole, stajesz się częścią menu.
Niekonstytucyjne zrzeczenie się suwerenności
Argument ten jest błędny z trzech powodów. Po pierwsze, zgodnie z traktatem EOG Islandia nie musi przestrzegać wszystkich przepisów ustawowych i wykonawczych UE. Byłoby to niezgodne z konstytucją zrzeczenie się suwerenności, gdyby prawa i regulacje UE miały pierwszeństwo przed prawem islandzkim. Po drugie, małe państwa w Europie wywierają niewielki, jeśli w ogóle, wpływ na treść przepisów i regulacji UE. Prawdziwa władza w UE spoczywa w rękach niewybieralnej i nieobliczalnej Komisji Europejskiej. Po trzecie, zasiadanie przy stole może nie wykluczyć cię z menu, jak pokazują ostatnie restrykcje UE wobec Polski, Węgier i Słowacji.
Koszty wyższe niż korzyści
Argumenty przeciwko członkostwu są silniejsze. Po pierwsze, decydujemy się na przystąpienie do klubu, jeśli korzyści przewyższają koszty. Islandia jest jednak jednym z najbogatszych krajów w Europie i musiałaby wpłacić do UE znacznie więcej, niż by z niej otrzymała. W rzeczywistości najbogatsze kraje w Europie, Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Liechtenstein, znajdują się poza UE. Po drugie, Islandia rozwinęła zrównoważony i rentowny system rybołówstwa, kluczowy czynnik jej dobrobytu, podczas gdy UE utrzymuje kosztowną i nieefektywną Wspólną Politykę Rybołówstwa. Jednym z fundamentów UE jest wspólny dostęp do zasobów naturalnych, co w przypadku przystąpienia Islandii oznaczałoby nieograniczony dostęp subsydiowanych hiszpańskich trawlerów do islandzkich wód (jeśli zostałyby wyłączone w traktacie akcesyjnym, to prawdopodobnie zostałyby narzucone przez Trybunał Sprawiedliwości UE). Po tym, jak w XX wieku Islandia stoczyła cztery „wojny dorszowe”, by wypędzić zagraniczne floty rybackie z islandzkich wód, ponowne wpuszczenie ich na te wody byłoby prawdziwą ironią losu. Po trzecie, Islandia ma duże zasoby zielonej energii, zarówno hydroelektrycznej, jak i geotermalnej. Obecnie ma prawo do korzystania z nich i ustalania ich cen według własnego uznania, ale straciłaby to prawo jako państwo członkowskie UE.