Marta Kos wywołuje nieprzyjemne wrażenie

Eseje - 2026-09-08

W referendum, które odbyło się 29 sierpnia 2026 r., Islandczycy opowiedzieli się stosunkiem głosów 53 do 47 procent przeciwko wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską, które zostały wstrzymane w 2013 roku. Jeden z najzabawniejszych komentarzy na ten temat ukazał się w podcast Ekonoklaści, prowadzoną przez ekonomistę Yanisa Varoufakisa i dziennikarza Wolfganga Munchaua. Varoufakis, były minister finansów Grecji, stwierdził bez ogródek, że dla wielu wysokich urzędników i polityków atrakcyjnością UE była perspektywa lukratywnych (i zazwyczaj nieopodatkowanych) stanowisk w rozległej, nieprzejrzystej i niepodlegającej kontroli biurokracji brukselskiej. Jednak na koniec dodał z goryczą, Marta Kos, europejski komisarz ds. rozszerzenia UE, powiedział że przed referendum w Islandii krążyło wiele fałszywych informacji i fake newsów, zarówno pochodzących z kraju, jak i ze wschodu oraz zachodu; prawicowi populiści głośno zabierali głos i wydali na to ogromne sumy pieniędzy. Dodała jednak, że wynik pokazał, iż 47 procent Islandczyków opowiedziało się za przystąpieniem do UE, w porównaniu z 19 procentami w 2010 roku.

Żadnych fałszywych informacji ani ze Wschodu, ani z Zachodu

Ciekawe, że Kos zinterpretował wynik jako wskazujący, że 47 procent Islandczyków opowiedziało się za przystąpieniem do UE, mimo że obóz zwolenników „tak” stanowczo zaprzeczał, jakoby referendum dotyczyło członkostwa: chodziło jedynie o sprawdzenie, co oferuje UE. Natomiast obóz „nie” podkreślał, że referendum dotyczyło członkostwa: chodziło o wznowienie rozmów akcesyjnych. Jeszcze bardziej interesujące jest twierdzenie Kos, że na Islandii krążyły fałszywe informacje pochodzące ze wschodu i zachodu. Przez fałszywe informacje ze wschodu miała zapewne na myśli Rosję Putina. Nie wykryto jednak żadnej ingerencji z tej strony. Jedyny podany przykład był śmieszny. Chodziło o to, że znany szwajcarski prawnik, ekspert w dziedzinie prawa UE, wygłosił w Islandii wykład na temat UE, będąc jednocześnie doradcą prawnym islandzkiej firmy, która skierowała spór z islandzkimi władzami dotyczący rzekomej rosyjskiej własności do Urzędu Nadzoru EFTA. Nie wykryto również żadnej ingerencji ze strony Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości obozowi zwolenników „tak” nie udało się uczynić Trumpa tematem kampanii. Debata dotyczyła głównie – tak jak powinno być – tego, co Islandia zyskałaby lub straciłaby dzięki członkostwu w UE.

Dobrze finansowany obóz zwolenników „tak”

Kos nie przedstawił żadnych dowodów na to, że obóz „Nie” wydał znaczne kwoty na kampanię. W rzeczywistości obóz „Tak” prowadził kampanię reklamową co najmniej na taką samą skalę jak obóz „Nie”, choć ten ostatni z pewnością zorganizował więcej spotkań w całym kraju, głównie dzięki zaangażowaniu wolontariuszy. Obóz „Tak” otrzymał również wsparcie ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie tylko poprzez stronnicze informacje zamieszczone na jego stronie internetowej, ale także dlatego, że niektórzy pracownicy w pełni angażowali się w kampanię, na przykład specjalna doradczyni ministra spraw zagranicznych, Heida Kristín Helgadóttir. Obóz „Tak” otrzymał również wsparcie od rządowej stacji telewizyjnej RÚV, która dzień przed referendum opublikowała całkowicie fałszywy reportaż na temat darowizn islandzkich firm na rzecz kampanii brexitowej. W ostatnich latach UE sfinansowała wiele programów RÚV.

Profesorowie finansowani ze środków UE

W kampanii aktywnie uczestniczyło również trzech profesorów uniwersyteckich, którzy otrzymali hojne dofinansowanie z UE. Historyk Gudmundur Hálfdanarson próbował wyśmiać twierdzenia obozu „No” dotyczące XIX-wiecznej walki o niepodległość. Politolog Baldur Thórhallsson twierdził, że przystępując do UE, Islandia nie musiałaby przekazywać żadnej części swojej suwerenności z Reykjavíku do Brukseli. Ruch Europejski w Islandii kierował politolog Magnús Skjöld, który obecnie pełni funkcję profesora im. Jeana Monneta i dysponuje kwotą co najmniej 60 000 euro przyznaną przez UE na trzy lata na badania, podróże i spotkania – co w tak małym kraju stanowi znaczną sumę.