We współczesnym zachodnim środowisku akademickim panuje przekonanie, że nacjonalizm jest nowoczesną ideą. Jest on często przedstawiany w edukacji, przez publicznych intelektualistów i w ogólnych komentarzach politycznych jako konstrukt narzucony z góry na ludzi poniżej. Najczęściej jest wyśmiewany, w najlepszym przypadku jako iluzja, a w najgorszym jako złudzenie. Jest to ostrzeżenie, które przywołuje wojny światowe, uprzedzenia, prześladowania i ludobójstwo.
Jako że jest to kwestia intelektualna, nie jest jasne, czy powojenny rewizjonizm zachodniej historii jest kwestionowany przez nową konserwatywną kontrkulturę, czy też nie. Podczas gdy prawicowe partie populistyczne, które kładą nacisk na tożsamość narodową, przynależność i jedność w przeznaczeniu, rosną politycznie, akademicki szczep, który leży u podstaw publicznego rozumienia nacjonalizmu, może być zbyt niejasny dla większości ludzi, by go kwestionować.
Jak w ogóle zdefiniować nacjonalizm? Czy słowo to jest praktycznie zbędne w większości kontekstów? Jakie znaczenie dla przeciętnego obywatela ma to, kiedy, jak i dlaczego nacjonalizm powstał w Europie? Być może tak długo, jak ludzie będą mieli rozwiązane swoje obawy gospodarcze i społeczne, i tak będą szczęśliwi.
Jest rzeczą powszechną, że partie populistyczne również opierają się na tej prostocie. Większość partii tego rodzaju, które stoją na czele konserwatywnej fali na Zachodzie, nie dba o historię idei, nawet swoich własnych idei. Jeśli wolno spekulować, być może taka ciekawość jest przyćmiona przez barierę, jaką są dwie wojny światowe. Powojenna narracja, zgodnie z którą nacjonalizm jest wytworem despotów i bronią przeciwko Innym, może być tak wszechobecna, że nawet współcześni nacjonaliści drżą na myśl o swoich ideologicznych poprzednikach z XX wieku.
Trudno jest przełamać uwarunkowania współczesnej kultury. Istnieje jednak pewien konserwatywny opór wobec postrzegania okrucieństw brutalnych reżimów XX wieku jako przede wszystkim nacjonalistycznych, który podkreśla, że popełnione zło było w rzeczywistości imperializmem. We współczesnej narracji imperializm jest często rozumiany jako konsekwencja nacjonalizmu, a w niektórych przypadkach jako jego bezpośredni synonim. Konserwatywny pogląd zamiast tego proponuje, że nacjonalizm jest antidotum na imperializm; uznanie granic i prawa do samostanowienia jest podstawą poszanowania równości wszystkich narodów.
Napięcie między tymi dwoma poglądami na nacjonalizm nie sprowadza się jedynie do semantyki lub różnicy zdań na temat tego, czy nacjonalizm jest dobroczynny, czy nie. Niesie ono ze sobą poważny konflikt wartości, na który konserwatyści powinni się przygotować.
Ugruntowany pogląd na nacjonalizm
We współczesnej powszechnej historiografii (którą można alternatywnie opisać jako liberalną, postępową lub powojenną) nacjonalizm jawi się jako rozwój idei, który jest nierozerwalnie związany z XIX i XX wiekiem. Przypisuje się go industrializmowi, urbanizacji, globalnemu handlowi i wojnom napoleońskim, co z góry określa go jako siłę „destrukcyjną”. Według powojennej teorii nacjonalizm był (słowo kluczowe „był”, ponieważ ta historiografia zasadniczo potępia nacjonalizm jako przestarzały) reakcją na zniszczenie feudalizmu, a następnie zniszczył całą „starą” Europę podczas I wojny światowej, zanim spotkał go ostateczny gwałtowny upadek w 1945 roku.
Ta „szeroka” interpretacja jest powszechna w szkołach, popularnych mediach i oczywiście w retoryce politycznej. Jest ona politycznie silna, aby wymusić nieuchronność ideologii „następcy” nacjonalizmu, czyli tego, co teoretycznie obecnie przeżywamy. O ile postnarodowe trendy ideologiczne naszych czasów wymykają się zwięzłemu etykietowaniu, można je różnie opisywać jako liberalne, społecznie liberalne lub być może globalistyczne. Ich zwolennicy twierdzą, że w przeciwieństwie do nacjonalizmu, obecny paradygmat dąży do pojednania, współistnienia i globalnej solidarności w taki czy inny sposób.
Nie można nie zauważyć bliskiego zbliżenia do marksistowskich teorii historii w tej perspektywie, która podobnie wykorzystuje szerokie uogólnienia złożonych okresów historycznych w celu skonstruowania z góry określonego chronologicznego rozwoju. Ideologią, która zastąpiła nacjonalizm, mógł być równie dobrze międzynarodowy socjalizm, gdyby marksiści zimnej wojny mieli ostatnie słowo.
Nacjonalizm jako konserwatyzm
W konserwatywnej historiografii nacjonalizm jest dla odmiany przedstawiany jako „stan natury”. Większość archaicznych form wspólnoty i rozwoju społecznego w całej historii jest w swej istocie wyrazem nacjonalizmu, jednak w formie embrionalnej. W tym ujęciu nacjonalizm jest połączeniem polityki z narodowością i/lub wspólnotą obywatelską, w przeciwieństwie do antagonizmu i supremacji nad jakimikolwiek grupami zewnętrznymi.
Oznacza to, że nacjonalizm, zdefiniowany jako XIX-wieczna ideologia, zawsze był milcząco obecny nawet w społeczeństwach przednowoczesnych. To oczywista prawda, że społeczności etniczne na przestrzeni dziejów zawsze opierały się inwazji obcych grup etnicznych, niezależnie od tego, czy były to plemiona walczące z Rzymianami, czy Serbowie walczący z Austro-Węgrami. Nacjonalizm, niezależnie od słowa użytego do jego opisania, jest jedynie strukturą polityki wokół zwyczajów, tradycji i własnego interesu grupy wewnętrznej. To, że był to sprawiedliwy i idealny sposób na zorganizowanie państwa, nie było nowym wynalazkiem czasów rewolucji francuskiej.
Pytanie brzmi więc oczywiście: skoro nacjonalizm był wszechobecny nawet przed pojawieniem się „nowoczesnego” nacjonalizmu w XIX wieku, gdzie były państwa narodowe i wyraźne konflikty etniczne, które są koncepcyjnie związane z nacjonalizmem w rozumieniu współczesnych odbiorców?
Odpowiedzią, którą powojenna teoria nacjonalizmu z trudem porusza, jest to, że zarówno państwo narodowe, jak i idea politycznie ugruntowanej świadomości etnicznej znacznie poprzedzają Rewolucję Francuską, a nawet Oświecenie.
Naród jest starszy niż państwo
Nie brakuje badań naukowych, które wspierają ideę nacjonalizmu (nacjonalizmów) mającego rzeczywisty wpływ na rozwój polityczny średniowiecznej i wczesnonowożytnej Europy, nawet jeśli powojenna historiografia zazwyczaj to sugeruje. W Szwecji dziesięciolecia badań nad rozwojem państwa szwedzkiego we wczesnym okresie nowożytnym zaowocowały szeregiem teorii, które pomagają współczesnemu obywatelowi zrozumieć, jak naprawdę funkcjonowała Europa w okresie „ancien régime’u”.
Opis „państwa konglomeratu” autorstwa historyka Haralda Gustafssona maluje obraz Imperium Szwedzkiego jako państwa składającego się z regionalnych i prowincjonalnych okręgów, które miały wysoce asymetryczną relację z władzą centralną. Oznacza to, że państwo nie było synonimem żadnego narodu; sami Szwedzi w XVII wieku rozumieli to, ponieważ rozróżniali między tradycyjnymi szwedzkimi częściami „królestwa” a kulturowo odrębnymi „prowincjami”, które nie były tradycyjnie szwedzkie. Dyskurs o „królestwie” przeciwstawionym zestawowi „prowincji” nie tylko uznawał praktyczny podział polityczny w ich imperium, ale także pokazywał, że ograniczenia polityczne były przestrzegane wzdłuż granic językowych, religijnych i kulturowych w imperiach wieloetnicznych.
Teza Gustafssona na temat „państwa konglomeratu” głosi, że wczesnonowożytne państwo było podzielone geograficznie zgodnie ze zwyczajem, a nie zgodnie z praktyczną stroną władcy lub biurokracji. Innymi słowy, odrębne społeczności, takie jak językowo lub religijnie unikalne prowincje, negocjowały swoje relacje z władzą centralną oddzielnie, co oznacza, że tożsamości regionalne były politycznie silne nawet przed „wynalezieniem” nowoczesnego nacjonalizmu. Przejawy politycznie aktywnej świadomości narodowej można również zidentyfikować w późnośredniowiecznej Skandynawii podczas wielu konfliktów Unii Kalmarskiej, a także w krajach takich jak Holandia podczas reformacji i powstania Republiki Holenderskiej.
Holandia i Szwecja wyróżniają się jako najlepsze siedemnastowieczne przykłady pierwszych państw narodowych w Europie, w których świadomość narodowa istniała, była promowana przez państwo – jak na tamte czasy bardzo skuteczne i wyrafinowane państwa – i służyła jako źródło legitymacji politycznej.
Wynika z tego oczywiście, że narody mogą być politycznie wywłaszczane, a większość wciąż istniejących narodów w historii była taka w takim czy innym momencie. Czy oznacza to, że naród przestał istnieć?
Raczej nie. Początki Niemiec są popularnym punktem odniesienia dla powojennej teorii nacjonalizmu i służą jako dobry przykład tego, jak naród może istnieć, ale nie odpowiadać żadnemu udanemu podmiotowi politycznemu. Zgodnie z popularną narracją o historii Niemiec, rozpowszechnianą w wielu kulturach, kraj ten został praktycznie wynaleziony w połowie XIX wieku. Historyczne odniesienia do Królestwa Niemiec sięgające okresu średniowiecza są w dużej mierze zaciemnione, podobnie jak próby, ale ostatecznie nieudane, zjednoczenia Niemiec podczas wojny trzydziestoletniej.
Przed nowoczesnym budowaniem państwowości, biurokracją, standaryzacją języka i natychmiastową komunikacją, wiele narodów nadal istniało, choć politycznie nieaktywnych, pod auspicjami imperiów lub państw feudalnych. Siła takich państw do skutecznego tłumienia lokalnych tożsamości, zwyczajów, języków i religii nie zawsze istniała.
Wraz z konsolidacją nowoczesnego państwa narodowego w Europie w XVIII i XIX wieku, zaczęło się dziać coś innego: naród stał się synonimem państwa. W tym miejscu można prześledzić współczesny pogląd na nacjonalizm.
Jak nacjonalizm został zdyskredytowany
Kiedy państwo i naród stają się koncepcyjnie zjednoczone, obywatelom trudniej jest wyobrazić sobie czasy, w których narody istniały jako struktury społeczne niezależnie od państw. Powstanie nowoczesnego państwa i jego biurokracji w XIX wieku łatwo staje się transponowane jako powstanie narodu, gdy kolejne pokolenia pomijają złożoność wczesnonowożytnego świata, który już nie istnieje.
W ten sposób interesy państwa są utożsamiane z interesami narodu. W ten sposób ideologia samostanowienia, tradycji i zwyczajowego rządu zostaje obwiniona za okrucieństwa, takie jak wojny światowe i ludobójstwa. Dziś nawet słowo „państwo narodowe” może być mylące dla osób niezaznajomionych z tym terminem, ponieważ słowo „naród” zostało ponownie zinterpretowane jako zamiennik państwa. Doświadczenia z tożsamościami skonstruowanymi lub przynajmniej narzuconymi odgórnie przez autorytarne rządy w XX wieku jeszcze bardziej rozmyły koncepcję narodu jako zakorzenioną w organicznym komunitaryzmie i przekształciły ją w coś, co brzmi niemal groźnie dla przypadkowego obserwatora.
Jest więc zarówno przypadkowe, jak i wygodne dla postępowców i antynarodowych liberałów, że nacjonalizm zyskał tak negatywną reputację na powojennym Zachodzie. Dobroczynność, która może być nieodłącznym elementem nacjonalizmu, zwykle spotyka się ze sceptycyzmem w debacie publicznej i jest automatycznie lekceważona jako artefakt czasu i miejsca, który ogólnie ma złą reputację w świadomości większości współczesnych ludzi Zachodu. Nacjonalizm jest rutynowo zaliczany do tej samej kategorii co kolonializm, niewolnictwo, eugenika, fanatyzm religijny i oczywiście imperializm, a następnie wyrzucany na „śmietnik historii” w klasach i kontekstach edukacyjnych w całej Europie.
Konserwatystom dobrze zrobi odepchnięcie rewizjonizmu historycznego, który stara się podważyć naturalną rolę patriotyzmu i tradycjonalizmu w budowaniu udanych społeczeństw na całym naszym kontynencie. Nie chodzi tylko o wyjaśnienie historycznych podstaw nacjonalizmu, ale także o potwierdzenie cnót, które się z nim wiążą – takich jak demokracja i równość wobec prawa.