Można się zastanawiać, czy internet i media społecznościowe wpłynęły na retorykę polityczną. Czy dyskusja polityczna prowadzona na X, Facebooku i Instagramie doprowadziła nas do przekonania, że bitwy polityczne wygrywa się poprzez pokonywanie przeciwników?
Kiedy Donald Trump i niektórzy inni politycy wierzą, że mogą zyskać wszystko, upokarzając swoich przeciwników, można wyczuć, że pokładają wiarę w logikę, która działa w mediach społecznościowych, ale absolutnie nie działa w prawdziwej polityce.
Bo jak wygrać na X lub Facebooku? Najczęściej poprzez motywowanie własnych zwolenników do naciskania przycisku „Lubię to” i wyjaśniania światu we własnych wiadomościach, jak bardzo masz rację. Fakt, że przeciwnikom nie podoba się to, co napisałeś, nie ma większego znaczenia. W końcu to ich chciałeś upokorzyć. To z nich chciałeś się naśmiewać. To inni by przegrali.
Ale jak ta taktyka sprawdza się w prawdziwej polityce w systemie demokratycznym, w którym politycy potrzebują poparcia większości ludzi, aby móc przedłużyć swój mandat? Nie za dobrze.
Problem polega na tym, że polityk, który posuwa się za daleko, który wydaje się nieczuły i obojętny na reakcje innych ludzi, wzbudzi sympatię tych, z którymi chce walczyć.
Prezydent Trump uważa, że Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii dla własnego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa całego świata zachodniego. Ambicje Rosji i Chin na biegunie północnym muszą zostać powstrzymane i tylko Stany Zjednoczone mogą to zrobić. Jest to dla niego tak ważne, że grozi zajęciem Grenlandii siłą, a tym samym inwazją na terytorium należące do małego, ale wiernego sojusznika, Danii.
Oczywiście cały zachodni świat reaguje na to ze zdumieniem i obrzydzeniem. Ludzie nie wierzą, że to prawda. Czy Stany Zjednoczone zamierzają przejąć terytorium zaprzyjaźnionego kraju NATO na muszce? Co tak naprawdę myśli Donald Trump? Czy możemy ufać USA Trumpa? I czy naprawdę chcemy mieć tyle wspólnego z tymi Stanami Zjednoczonymi?
Ale negatywne reakcje napływają również z ojczyzny prezydenta. Amerykanie nie poparli Trumpa, gdy ten zażądał przejęcia Danii. Amerykańscy dyplomaci cywilni i wojskowi starali się zachować zakryte twarze, ale prawdopodobnie byli zakłopotani, gdy spotkali swoich europejskich kolegów, którzy zastanawiali się, czy mają do czynienia z przyjacielem czy wrogiem.
Oczywiście (i na szczęście) Trump ogłosił, że wycofuje się z tego żądania. Mógłby zająć Grenlandię, oświadczył zachodnim przywódcom w Davos, ale tego nie zrobi.
Co więc USA zyskały na groźbie wobec Danii? Oczywiście nic. Zwłaszcza nie Trump. Zamiast tego zniszczył on teraz większość zaufania, jakie zbudował wśród konserwatystów w Europie. Kto chce wyrazić swoje poparcie dla amerykańskiego prezydenta, który grozi europejskiemu sojusznikowi?
Co więc ma to wspólnego z czasami dość brutalną debatą polityczną w mediach społecznościowych? Cóż, pokazuje, że w prawdziwym świecie nie zawsze mamy wiele do zyskania, będąc brutalnymi i bezkompromisowymi. Kilku naszych własnych zwolenników może przyklasnąć, ale wielu innych będzie współczuć tym, których przejechaliśmy.
Coś podobnego możemy zaobserwować w tragicznych strzelaninach, w które niestety zaangażowana była policja imigracyjna Trumpa – ICE.
Wiele osób na całym świecie rozumie, że Amerykanie są zmęczeni nielegalną imigracją. Rozumieją, że Trump otrzymał mandat od amerykańskich wyborców, aby położyć kres tej migracji i spróbować deportować znaczną część osób, które przebywają w kraju nielegalnie. Ale kiedy ludzie zaczynają być rozstrzeliwani na podstawie tego, co niektórzy mogą postrzegać jako słabe podstawy, sympatia dla polityki Trumpa może ulec erozji. Twarde środki przyniosą efekt przeciwny do zamierzonego.
Innymi słowy, polityka to także sztuka rządzenia bez wzbudzania niepotrzebnego oporu. W mediach społecznościowych wszyscy możemy cieszyć się miażdżeniem naszych przeciwników. To nie działa w ten sposób. Nie w żadnej demokracji.
I wreszcie: Jeśli jest ktoś, kto powinien to wszystko zrozumieć, to są to konserwatywni politycy. Konserwatyzm opiera się na zrozumieniu złożoności egzystencji oraz konieczności kompromisów i kompromisów. Dotyczy to również retoryki politycznej.