Siedmiu na dziesięciu Europejczyków uważa, że demokracja jest zagrożona, a równie wielu uważa, że należy przywrócić ścisłe kontrole graniczne. Opinie te nie są promowane przez alternatywne lub konserwatywne platformy medialne, ale są wynikami ankiety przeprowadzonej przez FGS Global. Ankieta, na którą odpowiedziało ponad 11 700 obywateli z 23 państw członkowskich Unii Europejskiej, została przeprowadzona w listopadzie i opublikowana zaledwie kilka dni temu.
Trzy czwarte Europejczyków, którzy udzielili odpowiedzi, stwierdziło, że demokracja w ich kraju „podupada”. Innymi słowy, znaczna większość Europejczyków uważa, że erozja demokracji jest rzeczywistością, a zaufanie do podmiotów politycznych stale spada. Jak niepokojąca jest – lub powinna być – ta statystyka? Jak najbardziej!
Według tego samego badania, 70% Europejczyków jest rozczarowanych wynikami swojego rządu i uważa, że należy mieć większe oczekiwania. Ponadto, ponad połowa ankietowanych uważa, że gruntowna reforma systemu politycznego jest naprawdę potrzebna. Nie jest to zaskakujące. Nawet jeśli w krajach takich jak Rumunia i Bułgaria wiele osób nie jest zadowolonych z obecnego stanu rzeczy, jak 91% w Rumunii i 86% w Bułgarii, liczby te również nie powinny być szokiem. Rumunia jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym wybory prezydenckie, te w listopadzie-grudniu 2024 r., zostały w całości odwołane, a powody ich odwołania są dalekie od jasnych. W Bułgarii w ciągu ostatnich czterech lat odbyło się siedem wyborów parlamentarnych, a ósma tura wyborów parlamentarnych jest już pewna. Również w Bułgarii, 19 stycznia, prezydent Rumen Radev ogłosił swoją rezygnację, na rok przed końcem swojej drugiej kadencji.
Zapytani, czy są zadowoleni z kierunku, w którym zmierza ich kraj, 65% respondentów uznało, że jest to zły kierunek, przy czym najwyższy odsetek odnotowano we Francji. Czterech na pięciu Francuzów uważa, że ich kraj wcale nie zmierza we właściwym kierunku. Kolejna czerwona flaga. Czy wywoła to reakcję, czy też zostanie zbagatelizowane? To się dopiero okaże.
Bardzo interesujący jest również odsetek osób, które chcą bardziej wymagającej polityki w zakresie migracji. Siedmiu na dziesięciu Europejczyków odpowiedziało, że państwa członkowskie powinny mieć większe i bardziej zdecydowane uprawnienia, aby jak najskuteczniej zarządzać zjawiskiem, które stanowi najpoważniejsze zagrożenie dla spójności i bezpieczeństwa społeczeństw europejskich. Taki sam odsetek respondentów uważa, że państwa powinny działać bardziej zdecydowanie w celu ochrony swoich interesów narodowych, a 57% Europejczyków uważa, że należy zwiększyć wydatki na obronność.
Wspomniałem powyżej o niektórych z najbardziej rozstrzygających wyników tego badania, które powinny wzbudzić pewne emocje lub przynajmniej wywołać debatę. Kierunek, w którym zmierzają nasze kraje, jest wyraźnie zły, demokracja jest postrzegana jako upadająca, system polityczny jest zepsuty i wymaga głębokiej reformy, migracja musi być kontrolowana za pomocą ostrzejszych środków, a interes narodowy musi pozostać naszym najwyższym priorytetem. Takie są opinie większości Europejczyków, na co wielokrotnie zwracały uwagę siły konserwatywne.
Wyniki tej ankiety są tym bardziej interesujące, że zostały ujawnione w czasie, gdy koncepcja „UE dwóch prędkości” została przywrócona do publicznej wiadomości. W liście skierowanym do swoich pięciu odpowiedników z Francji, Polski, Hiszpanii, Włoch i Holandii, niemiecki minister finansów napisał, że „Europa musi stać się silniejsza i bardziej odporna”. Ponad dwie trzecie Europejczyków nie ufa własnym rządom i podjętym przez nie działaniom, jest bardzo krytyczna wobec systemu politycznego i uważa, że ogólny kierunek jest zły.
Europa dwóch prędkości czy dwie Europy? Głosy ludzi wydają się wyraźnie kontrastować ze stereotypową retoryką „elit”.