fbpx

Europa musi być w stanie żyć z niepewnością

Konflikty na Bliskim Wschodzie - 8 marca, 2026

Izrael i USA rozpoczęły szeroko zakrojone ataki zbrojne na Iran. Mówi się, że celem jest usunięcie najwyższej elity władzy i pomoc narodowi irańskiemu w obaleniu reżimu.

Wiele osób zastanawia się jednak, jak to zadziała w praktyce. Doświadczenia z poprzednich podobnych projektów na Bliskim Wschodzie są przerażające.

Jako Europejczycy i ludzie Zachodu możemy być zarówno entuzjastycznie nastawieni, jak i zaniepokojeni rozwojem sytuacji. Niewiele osób na Zachodzie ubolewa nad faktem, że islamski reżim w Iranie chwieje się w posadach. Masakry przeprowadzone około 8 stycznia przeciwko własnej ludności świadczą o bezwzględnym reżimie rządzącym w Teheranie. Z drugiej strony, Władimir Putin jest z pewnością wstrząśnięty. Iran był niezawodnym sojusznikiem w wojnie przeciwko Ukrainie i w bardziej globalnych ambicjach, aby tylko przysporzyć kłopotów Zachodowi.

Niektórzy zdezorientowani lewicowi aktywiści w Europie również opłakują atak na Iran. Ich niezdolność do postrzegania świata w kolorach innych niż czerń i biel, gdzie czerń zawsze kojarzy się z „amerykańskim imperializmem” i jego „przedłużonym ramieniem” Izraelem, oznacza, że niektóre lewicowe kręgi paradoksalnie bronią głęboko reakcyjnej islamskiej teokracji.

Co więcej, niewiele kręgów politycznych w Europie broni prawa mułłów do dalszego uciskania swoich obywateli.

Jednocześnie wiemy z doświadczenia, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć rezultatów międzynarodowych konfliktów zbrojnych. Doświadczenia z krajów takich jak Afganistan, Irak i Libia uczą nas, że początkowy entuzjazm związany z upadkiem reżimów totalitarnych może szybko przerodzić się w przerażenie rozwojem przemocy, którego nic nie jest w stanie powstrzymać.

Ponadto mamy uzasadnione obawy przed nowym napływem uchodźców na dużą skalę. Wielu Europejczyków uważa, że kraje europejskie wzięły już na siebie wystarczającą odpowiedzialność za ludzi, którzy uciekli, zwłaszcza w związku z następstwami arabskiej wiosny. Presja wywierana na Europę jest jednak silna od kilku lat.

UE próbuje obecnie regulować imigrację za pomocą nowego paktu migracyjnego. A rozległe przepływy uchodźców z powodu nowych konfliktów zbrojnych, które mogą powstać w ewentualnej próżni władzy w Iranie i wokół niego, nie są tym, czego UE chce teraz najbardziej. Szybkie zakończenie wojny i nowa elita władzy w Iranie, którą USA i Izrael mogą zaakceptować i która sprawuje pełną kontrolę nad całym dużym terytorium Iranu, byłyby prawdopodobnie mile widziane.

Sami Irańczycy również chcą demokracji. Gdyby coś takiego udało się zrealizować, byłoby fantastycznie. Niestety, z historii wiemy, że konflikty etniczne i religijne nie wygasają dlatego, że kraje na Bliskim Wschodzie przeprowadzają wybory i próbują wprowadzić demokrację. Wręcz przeciwnie.

Siły polityczne w Europie, które są najbardziej sceptyczne wobec dalszej imigracji, będą próbowały oprzeć się przyjmowaniu uchodźców na dużą skalę, nawet jeśli konflikty na Bliskim Wschodzie będą kontynuowane. Odbywa się to między innymi za pomocą argumentu, że Iran nie znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Europy.

W przeciwieństwie do Ukrainy, która graniczy z kilkoma krajami UE i walczy z rozszerzającą się Rosją, która może ostatecznie zagrozić innym krajom europejskim, w tym członkom UE, Iran nie znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Europy. Możliwe jest jednak, że rozległa irańska diaspora w Europie naciska na ochronę przyjaciół, znajomych, krewnych i rodaków w granicach Europy.

Nie wiemy też, jak przedłużający się konflikt wpłynie na światową gospodarkę. I nie chodzi tu tylko o możliwość ograniczenia dostępu do ropy naftowej i zamknięcia cieśniny Ormuz. Chodzi również o to, że niepewna sytuacja tworzy to, czego nasze rynki wydają się nie lubić najbardziej: niepewność.

Napięcia gospodarcze, które świat musiał znosić po pandemii, po wojnie w Ukrainie i wykorzystaniu przez prezydenta Trumpa ceł jako narzędzia wpływu politycznego, nękały nasze zachodnie gospodarki od kilku lat. Teraz wielu miało nadzieję na spokojniejszego Trumpa i bardziej stabilny rozwój gospodarczy. Ale teraz sytuacja wygląda na niepewną.

Większość rzeczy charakteryzuje się obecnie niepewnością. Musimy zacząć się do tego przyzwyczajać. Podczas gdy my, Europejczycy, musimy być konstruktywną siłą w obecnej sytuacji, musimy również odważyć się mieć lód w żołądkach. To nie jest konflikt w absolutnym sąsiedztwie Europy. Nie jest to też konflikt, w który my sami jesteśmy przede wszystkim zaangażowani. Będziemy musieli poczekać i zobaczyć, co się wydarzy. Musimy być w stanie żyć z niepewnością.