Prezydencja Irlandii w UE i przystąpienie Ukrainy do UE

Polityka - 2026-06-21
Według najnowszego artykułu opublikowanego w „The Irish Times” rząd irlandzki ma nadzieję osiągnąć „szybki postęp” w sprawie wniosku Ukrainy o członkostwo w UE, gdy Irlandia obejmie rotacyjną prezydencję w Radzie UE w drugiej połowie 2026 roku.
Ministrowie zamierzają „przygotować grunt” pod kolejne rozszerzenie Unii, kładąc szczególny nacisk na postępy w negocjacjach z Ukrainą, Mołdawią i Albanią, a jednocześnie traktując priorytetowo sfinalizowanie traktatu akcesyjnego z Czarnogórą.
To najnowsze wyrażenie zdecydowanej woli przyspieszenia procesu przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej jest w pełni zgodne z długoletnim stanowiskiem grupy ECR w Parlamencie Europejskim.
W rzeczywistości organizacja ta konsekwentnie opowiada się za poglądem, że rozszerzenie, o ile jest przeprowadzane w odpowiedni sposób, pozostaje kluczowym instrumentem zapewniającym Europie stabilność i dobrobyt oraz może służyć jako strategiczne narzędzie, które umacnia partnerów w projekcie europejskim, zamiast pozostawiać ich bezbronnymi w strefach szarych.
Grupa ECR z zadowoleniem przyjęła również zalecenia Komisji dotyczące rozpoczęcia rozmów z Ukrainą i Mołdawią, podkreślając, że takie działania wzmacniają bezpieczeństwo i muszą opierać się na merytorycznych przesłankach, przy pełnej zgodności z kryteriami kopenhaskimi.
Jednak poparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy nie oznacza, że należy bagatelizować presję wewnętrzną, jaką ta polityka może wywołać w Irlandii.
Entuzjazm rządu w kwestii przyspieszenia procesu przystąpienia pojawia się w momencie, gdy cierpliwość irlandzkiej opinii publicznej wobec kosztów związanych ze wsparciem dla Ukrainy wyraźnie się wyczerpała.
Znaczna większość obywateli poparła ostatnio działania mające na celu stopniowe wycofywanie hojnych świadczeń przyznawanych na mocy dyrektywy w sprawie tymczasowej ochrony. Sondaże wykazały, że około 79 procent respondentów popiera działania rządu zmierzające do zaostrzenia zasad dotyczących ukraińskich beneficjentów, co odzwierciedla rzeczywiste obciążenie w zakresie mieszkalnictwa, usług i finansów publicznych.
Wkład Irlandii był znaczący. Od momentu rozpoczęcia pełnej inwazji Rosji państwo przeznaczyło setki milionów euro na bezpośrednią pomoc cywilną i humanitarną, fundusze stabilizacyjne, wsparcie infrastruktury energetycznej oraz programy rozwojowe.
Łączna kwota dwustronnej pomocy sięga setek milionów, a nowe pakiety pomocowe zapowiadano nawet w 2026 roku.
Wśród niemałej części irlandzkiej ludności panuje jednak pogląd, że każde euro przekazane za granicę lub wydane na zakwaterowanie i usługi dla przybywających z Ukrainy to euro, które nie zostało przeznaczone na naprawę chronicznych niedociągnięć w kraju.
Najlepszym przykładem jest kryzys mieszkaniowy. Irlandia przyjęła dużą liczbę osób w ramach systemu tymczasowej ochrony, obiecując im zakwaterowanie i wsparcie. Jednak już przed tym napływem kraj borykał się z poważnym niedoborem mieszkań.
Zakwaterowanie ludzi w hotelach, ośrodkach typu „direct provision” oraz prywatnych mieszkaniach nadwyrężyło i tak już zepsuty system. Nastroje społeczne uległy zmianie w miarę narastania widocznej presji na szkoły, lekarzy pierwszego kontaktu i lokalne społeczności. Najnowsze wyniki sondaży, wskazujące na przytłaczające poparcie dla wycofania środków nadzwyczajnych, nie odzwierciedlają obojętności wobec cierpień Ukrainy, lecz zmęczenie polityką, która wydawała się nie mieć końca, podczas gdy potrzeby krajowe pozostawały niezaspokojone.
Wspieranie starań Ukrainy o członkostwo w UE w trakcie irlandzkiej prezydencji ma również konsekwencje dla polityki zagranicznej Irlandii.
Chociaż poparcie dla rozszerzenia jako narzędzia bezpieczeństwa przeciwko rosyjskiej agresji jest zgodne z myślą frakcji ECR – w tym sensie, że ogranicza wpływy Moskwy – priorytety Irlandii grożą doprowadzeniem tego kraju do wyraźniejszego konfliktu z Rosją w czasie, gdy ceny energii, zagrożenia hybrydowe i globalne napięcia już teraz wystawiają na próbę odporność Europy.
W trakcie tego konfliktu Irlandia zachowuje tradycję neutralności wojskowej w klasycznym, zbrojnym rozumieniu tego pojęcia, choć niektórzy postrzegają ją jako niejednoznaczną. Kraj ten udzielił pomocy nieśmiercionośnej i poparł sankcje UE.
Rosja wykazała jednak gotowość do ataków na infrastrukturę krytyczną oraz wywierania presji w sektorze energetycznym i innych dziedzinach. Dla kraju uzależnionego od inwestycji zagranicznych, centrów danych i połączeń transatlantyckich te słabe punkty są realnym zagrożeniem.
Irlandzkie kable podmorskie i infrastruktura cyfrowa, które są już przedmiotem dyskusji w ramach przeglądów bezpieczeństwa.
W rządowym projekcie programu politycznego mowa jest o „ambitnym” podejściu do rozszerzenia oraz o informowaniu obywateli zarówno w krajach kandydujących, jak i w samej Unii o korzyściach z niego płynących.
Te działania komunikacyjne muszą być szczere. Korzyści oczywiście istnieją: silniejsza i bezpieczniejsza flanka wschodnia, perspektywy gospodarcze w dłuższej perspektywie oraz pokazanie, że agresja się nie opłaca.
Czy jednak koszty te będą odczuwalne od razu i rozłożone nierównomiernie? Pragmatyzm frakcji ECR kładzie nacisk na wyniki, a nie na sam proces. Rozszerzenie, jak wspomniano powyżej, musi wzmocnić Unię, a nie wprowadzać niestabilność ani nadmiernie obciążać mniejszych członków, którzy już teraz nie radzą sobie z podstawowymi zadaniami.
Czarnogóra również odgrywa znaczącą rolę w planach Irlandii jako kraj-próbka, w związku z pracami nad traktatem o jej przystąpieniu. Jednak Ukraina to wciąż duży kraj pogrążony w wojnie, który nadal potrzebuje zakrojonej na szeroką skalę odbudowy oraz reform antykorupcyjnych.
Obawy głównych członków dotyczące pośpiechu w tym procesie są uzasadnione. Zdaniem frakcji ECR „należy kierować się zasługami”, jednak przyspieszenie procedury z pominięciem standardów z pewnością osłabiłoby Unię, a nie wzmocniło ją.
Jak wspomniano powyżej, opinia publiczna w Irlandii uległa zmianie. Początkowa solidarność była szczera i powszechna, jednak w miarę jak rząd podejmuje działania mające na celu wycofanie się ze stosowania środków specjalnych, rozważa dobrowolne powroty tam, gdzie jest to bezpieczne, oraz dostosowuje się do zmieniających się podejść UE, nastroje w Irlandii uległy zmianie.
Oczywiście nic z tego nie podważa prawa Ukrainy do samoobrony ani jej uzasadnionych europejskich aspiracji, jednak polityka musi zapewnić równowagę między ambicjami zewnętrznymi a możliwościami wewnętrznymi.
Nadchodząca prezydencja rzeczywiście stanowi dla Irlandii pewną platformę. Jednak jej wiarygodność zależy od pewnego rodzaju realizmu, którego w Irlandii często bardzo brakuje.
Czy będzie otwarcie mówił o skali korupcji, która wciąż występuje na Ukrainie?
Czy Irlandia ma wystarczającą odwagę polityczną, by z nieugiętą szczerością zwrócić uwagę na Indeks Postrzegania Korupcji organizacji Transparency International z 2025 r., w którym Ukraina uzyskała zaledwie 36 punktów na 100, zajmując 104. miejsce w światowym rankingu?
A co z poważnymi problemami, które wciąż się utrzymują i za których nierozwiązanie Irlandia oraz inne państwa członkowskie słusznie krytykują Rosję?
Wiemy, że wpływy oligarchów nadal zakłócają funkcjonowanie kluczowych sektorów na Ukrainie, a niezależność sądownictwa nie jest w pełni zapewniona; ponadto ryzyko korupcji w zakresie zamówień publicznych w sektorze obronnym oraz w procesie odbudowy pozostaje wysokie.
To prawda, że organy antykorupcyjne doprowadziły do skazania sprawców, jednak wciąż borykają się z ciągłą ingerencją polityczną, mimo że próby osłabienia instytucji nadzorczych wielokrotnie spotykały się z ostrzeżeniami ze strony UE.
Kwestii tych nie można po prostu zignorować. Mają one bezpośredni wpływ na zdolność Ukrainy do spełnienia podstawowych wymogów UE dotyczących praworządności.
Odważne przywództwo – jeśli ma w ogóle mieć jakiekolwiek znaczenie – oznacza odrzucenie poglądu, że zgłaszanie obaw dotyczących korupcji jest w jakiś sposób „niekorzystne” dla Ukrainy.
Jest wręcz przeciwnie. Szczery dialog wzmacnia ten proces. Irlandia powinna domagać się rygorystycznych warunków opartych na zasługach, a także wymiernych reform, przejrzystych instytucji i weryfikowalnych postępów.
Irlandia musi mieć odwagę, by powiedzieć to wprost. Tylko poprzez zmierzenie się z tymi realiami rozszerzenie Unii może przynieść prawdziwą stabilność i dobrobyt, zamiast importować długotrwałą niestabilność. Irlandzcy przywódcy powinni zainicjować tę niezbędną dyskusję, a nie jej unikać. Czy tak się stanie, pozostaje kwestią otwartą. Irlandia jest krajem, który przedkłada pewne dławiące formy konsensusu ponad wszystko inne, a konsensus w sprawie Ukrainy, mimo całej swojej odwagi, często nie dostrzega głęboko realnych i szkodliwych praktyk, które od dziesięcioleci niszczą ten kraj.

Istnieje również istotny aspekt gospodarczy, który irlandzki entuzjazm zazwyczaj pomija. Ukraina jest potęgą rolniczą, której powierzchnia uprawna przewyższa powierzchnię uprawną jakiegokolwiek obecnego państwa członkowskiego, a jej potencjał eksportowy w zakresie zbóż już wpłynął na rynki europejskie, gdy zakłócenia związane z wojną spowodowały napływ tanich ukraińskich produktów do sąsiednich gospodarek. Przystąpienie Ukrainy miałoby bezpośredni wpływ na Wspólną Politykę Rolną (WPR) – największą pozycję w budżecie UE, od której irlandzcy rolnicy w znacznym stopniu pozostają zależni. Włączenie kraju o skali Ukrainy do WPR spowodowałoby, zgodnie z obecnymi zasadami, przekierowanie znacznej części płatności na wschód i wywarłoby realną presję na obniżenie wsparcia, na którym polegają irlandzcy producenci. Polska i inne kraje, które nie są bynajmniej wrogo nastawione do Kijowa, już wyraziły swoje zaniepokojenie. Rząd, który zamierza opowiadać się za szybkim przystąpieniem Ukrainy do UE, powinien uczciwie przyznać, że część kosztów tego procesu może ostatecznie ponieść irlandzki rolnik.

Jednak, podobnie jak w każdej rodzinie – czy to złożonej z ludzi, czy z narodów – ktoś musi zachować się jak osoba dorosła i bezpośrednio stawić czoła tym wyzwaniom.