W miarę zbliżania się wyborów w Szwecji bezprecedensowy zwrot w kierunku konserwatyzmu, jaki ma miejsce w tym kraju od 2022 roku, przyciąga uwagę całego świata. Rząd szwedzki wprowadza jedne z najsurowszych w Europie zasad imigracyjnych, a nawet podjął pierwsze kroki polityczne w kierunku remigracji. W dłuższej perspektywie możliwe jest, że decyzje podjęte przez Szwecję w ciągu ostatnich czterech lat staną się wzorem dla innych krajów europejskich, które pragną odbudować swoje społeczeństwa po dziesięcioleciach liberalnej i socjalistycznej polityki migracyjnej.
W samej Szwecji większość wyborców i wielu analityków uważa, że to nacjonalistyczna partia Szwedzcy Demokraci stoi na czele tych zmian, nawet jeśli obecnie jedynie wspiera rząd – tzw. koalicję Tidö – poprzez zapewnienie poparcia i zaufania. Poza Szwecją oraz w zagranicznych mediach naturalną twarzą zmiany kursu Szwecji jest premier Ulf Kristersson z Partii Umiarkowanej.
Być może nie jest to znane obserwatorom spoza kraju, ale Kristersson przechodzi obecnie głęboki kryzys przywództwa. Jest mało prawdopodobne, by pozostał na stanowisku przewodniczącego partii, jeśli jego koalicja nie zdoła w nadchodzących miesiącach odwrócić losów i odnieść zwycięstwa.
Czy jest to problem osobisty, czy też wskazuje na głębszy kryzys szwedzkiej „burżuazji” politycznej?
Problem utraty znaczenia partii centrowych
Od samego początku należy zrozumieć, że to nie dzięki popularności Partii Umiarkowanych i ich koalicjantów – Chrześcijańskich Demokratów oraz Liberałów – Szwecja wybrała w 2022 roku rząd prawicowy. Wszystkie trzy partie poniosły w 2022 r. porażkę w porównaniu z wynikami poprzednich wyborów z 2018 r. – łącznie koalicja centroprawicowa zdobyła zaledwie 29 procent mandatów w obecnym szwedzkim Riksdagu. Jedyną partią, która obecnie ma wpływ na szwedzką politykę, są Szwedzcy Demokraci, którzy osiągnęli wystarczający postęp, by pomóc swoim słabszym sojusznikom przekroczyć linię mety, wyprzedzając Partię Umiarkowaną jako drugą co do wielkości partię w kraju, z poparciem 20 procent elektoratu.
Sondaże wskazują na jeszcze gorsze wyniki Partii Umiarkowanych i ich mniejszych partnerów, zwłaszcza że Liberałowie konsekwentnie osiągają wyniki znacznie poniżej progu wyborczego wynoszącego 4% głosów. W niektórych sondażach poparcie dla Partii Umiarkowanych wynosi zaledwie 16 punktów, a chociaż Chrześcijańscy Demokraci mieli wiatru w żaglach w 2026 roku i regularnie utrzymują się na poziomie około sześciu punktów, wybory przy obecnej sytuacji sondażowej byłyby niczym innym jak katastrofą dla tradycyjnej szwedzkiej centroprawicy.
Aby spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy, Partia Umiarkowana, Chrześcijańscy Demokraci, Liberałowie oraz ich ówczesny partner – Partia Centrum – która od tamtej pory zdecydowanie ustawiła się na lewym skrzydle szwedzkiej sceny politycznej – stanowili w latach 2000. konkurencję dla hegemonii socjaldemokratów. W 2006 roku Sojusz, jak oficjalnie nazywano tę koalicję, po raz pierwszy od 80 lat utworzył w Szwecji pierwszy stabilny rząd na prawo od politycznego centrum. Krótkie i burzliwe okresy rządów niesocjaldemokratycznych w latach 1976–1982, a następnie ponownie w latach 1991–1994, nie zdołały tak naprawdę nadszarpnąć solidnie lewicowego społeczeństwa szwedzkiego, jak uczyniły to partie wchodzące w skład Sojuszu pod przewodnictwem premiera Partii Umiarkowanej Fredrika Reinfeldta w latach 2006–2014.
Od tamtej pory, i bez wątpienia w dużej mierze z powodu poważnych błędów Reinfeldta w kwestii imigracji, Szwedzcy Demokraci przejęli rolę prawicowej siły w szwedzkiej polityce. Stare partie „burżuazyjne” są według wielu weteranów – i najwyraźniej również według większości wyborców – jedynie cieniem samych siebie, niezdolne do oryginalności i inicjatywy.
W dużej mierze wynika to z typowego strachu przed mediami, jaki wykazują partie głównego nurtu w całym Zachodzie. Ostrożne podejście do zmian, jakie charakteryzuje partie burżuazyjne, sprawiło, że są one sparaliżowane w wielu drażliwych kwestiach. Partie te aktywnie unikają rozmów o imigracji, ale boją się nadepnąć komuś na odcisk na polu bitwy kulturowej, która obecnie toczy się również na całym Zachodzie. Trafnym porównaniem mogą być konserwatyści w Wielkiej Brytanii, którzy doprowadzili do własnego rozłamu, odrzucając wszelką ortodoksję i tracąc niemal całe swoje elektorat.
Mówiąc wprost, rząd w Sztokholmie, który znaczna część konserwatywnej Europy postrzega obecnie jako gwiazdę przewodnią, paradoksalnie składa się z „zwykłych podejrzanych” – politycznie poprawnych i oportunistycznych propagatorów liberalnego porządku, przeciwko któremu powstała fala nacjonalistyczna. To właśnie aktywne negocjacje Szwedzkiej Partii Demokratycznej z tym rządem oraz jej poparcie nadają mu pozory modnych rządów narodowo-konserwatywnych, które od czasu do czasu fascynują obserwatorów w Europie.
Czy zatem winę za to ponosi premier Ulf Kristersson, lider Partii Umiarkowanych?
Czy Kristersson jest przywódcą nieodpowiednim na swoje czasy?
Sam Kristersson, patrząc z zdecydowanie konserwatywnej perspektywy, nie jest osobą, która budzi podziw i wzbudza wysokie oczekiwania. Był ministrem w czasach rządów Reinfeldta, obecnie szeroko krytykowanych, i to ministrem nieco skompromitowanym, ponieważ był zamieszany w serię skandali dotyczących rzekomych łapówek związanych z nieruchomościami. Chociaż te skandale, które miały miejsce prawie dwie dekady temu, w dużej mierze przestały już go prześladować, przez większą część lat 2025 i 2026 był jednak krytykowany za niekompetentne obsadzanie kluczowych stanowisk powiązanych z jego urzędem po kilku skandalach dotyczących bezpieczeństwa i wywiadu, a także za swoją dodatkową działalność gospodarczą prowadzoną wraz z żoną, co według niektórych mogło potajemnie wpłynąć na niektóre decyzje polityczne.
Pozycja wyjściowa Kristerssona była słaba – objął on przywództwo w Partii Umiarkowanej w 2017 roku po tym, jak nieszczęsna następczyni Fredrika Reinfeldta, Anna Kinberg-Batra, zrezygnowała w upokarzających okolicznościach. Problemy Kinberg-Batra z nawiązaniem kontaktu ze zwykłymi ludźmi oraz to, co niektórzy określali jako arogancję typową dla Sztokholmu, wzbudziły obawy, że Partia Umiarkowana wkrótce na stałe straci swoje bezprecedensowe zdobycze z czasów największej świetności Reinfeldta. Partia pogrążyła się w kryzysie – z pozycji, w której w niektórych sondażach sporadycznie rywalizowała z socjaldemokratami o miano największej partii w Szwecji (naprawdę historyczne, choć często zapomniane osiągnięcie, które dziś wydaje się pochodzić z zupełnie innej epoki), spadła do zaledwie 15 procent głosów w najgorszych momentach.
W dłuższej perspektywie Ulf Kristersson zrobił bardzo niewiele, by trwale odwrócić ten trend. Wydaje się natomiast, że nadzoruje on wciąż trwający, kontrolowany upadek Partii Umiarkowanej.
Jak już wcześniej sugerowano, umiarkowani pod przywództwem Ulfa Kristerssona, realizując swój (co prawda na papierze prawdopodobnie strategicznie rozsądny) plan zasygnalizowania dystansu wobec Szwedzkich Demokratów, boją się dołączyć do konserwatywnej fali, która przetacza się przez Zachód. Partia jako całość nadal aktywnie wspiera instytucje szwedzkie o głęboko lewicowych konotacjach, takie jak mnóstwo finansowanych z podatków lewicowych grup interesu, udających społeczeństwo obywatelskie, które mają silny wpływ na życie publiczne w Szwecji. Od upolitycznienia edukacji na wszystkich poziomach, przez promowanie polityki tożsamości seksualnej (w tym wśród dzieci), a nawet państwowe wsparcie finansowe dla radykalnych lewicowych organizacji – nie ma ani jednej kontrowersyjnej kwestii, o której głośno mówią nacjonaliści i konserwatyści, a którą Umiarkowani zaczęliby kwestionować.
Pod względem kulturowym jest to partia, która w ogóle nie odczytuje nastrojów społecznych – a może wręcz przeciwnie, po prostu przedkłada bezpieczeństwo wynikające z lewicowej poprawności politycznej nad porównania do Szwedzkich Demokratów. Nie wiadomo, które z tych dwóch jest bardziej irytujące dla konserwatywnego obserwatora.
Można również argumentować, że choć te często zgłaszane zarzuty dotyczące kultury Partii Umiarkowanych są dostrzegane przez większość kierownictwa partii, jest to sytuacja, w której nie ma wygranych. Niezależnie od tego, czy partia przyjmie konserwatywne stanowisko w kwestiach budzących kontrowersje, czy też nie, i tak zostanie potępiona. Partia, której poparcie z roku na rok topnieje na jej oczach, prawdopodobnie nie jest w najlepszej sytuacji, by eksperymentować.
Z drugiej strony może to być właśnie odpowiedni moment, by wyjść poza strefę komfortu. Najbardziej zdesperowany partner koalicyjny umiarkowanych, liberałowie, rzuca na prawo i lewo stosunkowo radykalne pomysły, próbując uchronić się przed porażką we wrześniowych wyborach. Niektóre z tych pomysłów, takie jak wymóg, by budynki szkolne musiały być zaprojektowane zgodnie z tradycyjną, autorytarną architekturą, z konserwatywnego punktu widzenia robią naprawdę duże wrażenie.
Różnica polega być może na tym, że Partia Liberalna jest ugrupowaniem, które uległo znacznemu osłabieniu. Cała wewnętrzna opozycja wobec obecnej liderki partii, zaskakująco pragmatycznej Simony Mohamsson, praktycznie się rozpadła, gdy doprowadziła ona swoją głęboko podzieloną partię do zawarcia szeregu szeroko nagłośnionych i mających ogromne znaczenie porozumień ze Szwedzkimi Demokratami.
W szeregach Partii Umiarkowanych nie brakuje postaci, które najwyraźniej trzymają rękę na pulsie konserwatywnej fali w sposób, który ułatwiłby prawdziwą odnowę tej pozbawionej celu partii – opór może w rzeczywistości pochodzić od samego kierownictwa.
Wiele osób zauważyło na przykład, że Ulf Kristersson ma silne osobiste przekonania dotyczące kwestii LGBT i stylu życia tej społeczności, do tego stopnia, że stawia go to w sprzeczności z obecnymi konserwatywnymi wartościami, które zyskują na popularności wśród zachodniej młodzieży. Samo w sobie nie stanowi to prawdopodobnie poważnej praktycznej przeszkody dla Partii Umiarkowanych w ogólnym dostosowaniu się do ducha czasów, ale jest to charakterystyczne dla samej osoby Kristerssona; reprezentuje on liberalizm szkoły lat 2000., a nie należy do „nowej fali” wysoce świadomej ortodoksji konserwatywnej.
W głębszej debacie politycznej te tematy związane z „wojną kulturową” są jednak jedynie powierzchnią całego problemu. Istnieją bariery ideologiczne, które uwięziły Partię Umiarkowaną w szkodliwym nurcie myśli politycznej, co ma bardzo namacalne i bardziej bezpośrednie konsekwencje materialne dla Szwedów i może odgrywać niedocenianą rolę w syzyfowej walce Partii Umiarkowanej.
Skostniały pogląd Partii Umiarkowanych na Szwecję
Partia Umiarkowanych wyróżnia się – ze względu na uwarunkowania historyczne – jako ideologiczna antyteza Socjaldemokratów. Podczas gdy ci drudzy – wiodąca partia lewicowa, która od dziesięcioleci dominuje w szwedzkiej polityce i życiu publicznym – są zazwyczaj postrzegani jako korporatyści, kolektywiści i zwolennicy solidarności, Partia Umiarkowana w ciągu XX wieku weszła z nimi w dialektyczną relację, która jest natomiast wysoce pluralistyczna, indywidualistyczna i kładzie nacisk na osobiste ambicje. Są to szerokie, kategoryczne opisy tych partii, które przez dziesięciolecia pozostawały mniej więcej prawdziwe, mimo że wiatry kulturowe i polityczne znacznie się zmieniały w tę i z powrotem.
Te same wiatry wypaczyły te ideologiczne zasady poza ich pierwotny zamysł. Klasyczna, optymistyczna wiara umiarkowanych w zdolności jednostki do rozwoju przekształciła się w niemal fetyszyzację ciężkiej pracy. Mimo że żyjemy w czasach, w których wielu ludzi boryka się z coraz większymi trudnościami w znalezieniu pracy – nie mówiąc już o stabilnym zatrudnieniu z jasną ścieżką kariery – oraz godnego mieszkania, które spełniałoby oczekiwania związane z życiem na poziomie pierwszego świata, Umiarkowani trzymają się schematu, który mógł wydawać się prawdziwy 40 lat temu, ale dziś już nie jest. Że ambicja i ciężka praca „zawsze się opłacają”. Niechęć do rynku pracy i struktury gospodarczej XXI wieku jest szczególnie silna wśród młodzieży, co jest niepokojące dla każdej partii lub organizacji, która pragnie kształtować przyszłość.
Obsesja na punkcie ciężkiej pracy i poświęcenia się dla coraz bardziej mglistej obietnicy lepszej przyszłości nie jest również dobrą odpowiedzią na ostatnie fale socjalizmu, które w ostatnim czasie stają się coraz bardziej słyszalne na Zachodzie. W Nowym Jorku Sohran Mamdani stał się czołowym przykładem zwycięstw postępowego i socjalistycznego skrzydła amerykańskiej lewicy, kiedy odniósł oszałamiające zwycięstwo w wyborach na burmistrza dzięki programowi radykalnej redystrybucji i interwencji, mającemu na celu walkę z niesprawiedliwościami ekonomicznymi w mieście. Podobnie wiele europejskich partii lewicowych odnalazło nowy sens w klasycznych tezach socjalistycznych, które w opinii większości społeczeństwa zostały pogrzebane wraz z końcem zimnej wojny.
Również w Szwecji widać wyraźnie, że obietnice socjaldemokratów i Partii Lewicy dotyczące planowania społecznego i redystrybucji przyniosły tym partiom większe korzyści niż uparte dążenie Partii Umiarkowanych do nagradzania pracy, przedsiębiorczości i awansu społecznego, które przyniosło korzyści prawicy.
Jednak poza retoryką – co kryje się za wizją Partii Umiarkowanych, mającą na celu umożliwienie każdemu Szwedowi osiągnięcie sukcesu jako indywidualista?
Przestarzałe faworyzowanie klasy średniej przez Partię Umiarkowanych nie przyciąga młodzieży
Jako konserwatysta niechętnie opisuję złożone relacje między różnymi grupami społecznymi wynikające z sytuacji ekonomicznej wyłącznie jako kwestię „klasy”, ale jest to potencjalnie najbardziej bezpośredni sposób wyjaśnienia, dlaczego uznane partie centroprawicowe, takie jak Partia Umiarkowanych, ponoszą porażkę w dzisiejszym krajobrazie politycznym. Chociaż twierdzą, że skupiają się na jednostce i sprzeciwiają się socjalistycznej analizie klasowej, to mimo wszystko przybrały formę partii o silnej świadomości klasowej, znajdując się w potrzasku między socjalistami po lewej a nacjonalistami po prawej, którzy zazwyczaj reprezentują klasę robotniczą, często pochodzą ze wsi i pod wieloma względami znajdują się w gorszej sytuacji ekonomicznej w porównaniu z uprzywilejowanymi właścicielami nieruchomości popierającymi Partię Umiarkowanych. Ta „klasowa” różnica między „przyzwoitą” prawicą a „wulgarna” prawicą przejawia się na przykład w strategicznym dystansowaniu się od Szwedzkich Demokratów.
Istnieją różne zmienne, na podstawie których Partia Umiarkowana identyfikuje „swoją” klasę, i nie jest to głównie dochód, ale także wiek oraz konkretna sytuacja mieszkaniowa.
Receptę Partii Umiarkowanej na poprawę życia Szwedów można kontrowersyjnie opisać jako sztuczne utrzymywanie na powierzchni grup Szwedów posiadających własne domy. Najistotniejszą cechą tego politycznego faworyzowania jest to, że – jak zauważyli krytycy – jest to polityka gospodarcza w przeważającej mierze sprzyjająca pokoleniu „boomerów”, co może przyczyniać się do hamowania sukcesu młodszych pokoleń.
Wiele rządowych ulg mających na celu ograniczenie skutków recesji spowodowanej kryzysem energetycznym i globalną niestabilnością było skierowanych do właścicieli nieruchomości, na przykład w postaci zasiłków z tytułu nadmiernych podwyżek rachunków za energię elektryczną. Pomimo tego, że rząd przedstawiał je jako pomoc dla wszystkich gospodarstw domowych, z ulg tych w nieproporcjonalnie dużym stopniu korzystają właściciele domów, którzy ponoszą najwyższe wydatki na energię. Inne rodzaje mieszkań, zwłaszcza mieszkania wynajmowane, nie kwalifikowały się do tych ulg, co sprawiło, że opozycja wyśmiewała ten program jako wsteczną redystrybucję bogactwa społecznego od biednych do bogatych. Lub, jak nazywa się ich w Szwecji, „właścicieli willi”, którzy stanowią bardzo specyficzną grupę klasy średniej.
Ulga na energię elektryczną jest, co prawda, tylko jednym z elementów rządowych działań zapobiegających recesji. Niemal całkowite zniesienie podatku paliwowego jest jednym z działań rządu, które w bardziej sprawiedliwy sposób poprawiły sytuację finansową gospodarstw domowych. Niezależnie od tego krytyka tych ambitnych ulg staje się tym bardziej trafna ze względu na brak ich pokrycia w finansach państwa; rząd – jak mogliby przypuszczać zewnętrzni obserwatorzy w przypadku rządu prawicowego – nie prowadzi co prawda rygorystycznej polityki oszczędnościowej, ale utrzymuje „koła ratunkowe”, które rzucił Szwedom, korzystając z pożyczonych środków. W gruncie rzeczy, gdyby spojrzeć na to bardzo krytycznie, Partia Umiarkowana, która bezsprzecznie sprawuje tu władzę, zadłuża Szwecję, aby podtrzymać nie do utrzymania rynek energii i nieruchomości.
W tle tych działań sprzyjających właścicielom nieruchomości znajdują się szeroko dyskutowane ulgi podatkowe na remonty domów i usługi związane z nieruchomościami, które zostały wprowadzone przez rząd Reinfeldta w 2007 roku. Ulga „ROT” miała na celu zachęcenie właścicieli domów do inwestowania w swoje nieruchomości, a tym samym pobudzenie prywatnego sektora rzemieślniczego. Odliczenie „RUT” miało zastosowanie do usług domowych świadczonych na zlecenie w domu lub w jego pobliżu, takich jak pranie, sprzątanie czy opieka nad dziećmi, a jego celem było również ożywienie rynku pracy.
Nie trzeba dodawać, że największe korzyści z tych środków czerpią właściciele domów, którzy uzyskują ulgi podatkowe, a jednocześnie zwiększają wartość swoich nieruchomości. Krytyka ze strony lewicy skupiała się na tym aspekcie nierówności, podczas gdy bardziej złożony efekt uboczny gorączki remontowej przyczynił się do gwałtownego wzrostu cen nieruchomości. Domy są niemal całkowicie niedostępne dla młodych ludzi wchodzących na rynek pracy, przynajmniej jeśli znajdują się w atrakcyjnych i wysoko rozwiniętych regionach miejskich, a fakt, że rząd nagradza właścicieli domów ulgami podatkowymi za to, że jeszcze bardziej podnoszą poprzeczkę, jest przez wielu postrzegany jako zniewaga.
Fakt, że Partia Umiarkowanych w nie tak odległej przeszłości promowała masową imigrację, sprawia, że ponosi ona również winę za skutki, jakie miało to dla rynku mieszkaniowego. Często powtarzanym argumentem przy krytykowaniu „burżuazyjnej” zmienności stanowiska w sprawie imigracji jest to, że przeciętny członek Partii Umiarkowanych nie przejmował się niekontrolowaną imigracją, a nawet otwarcie ją popierał, o ile nie wpływała ona na niego negatywnie. W końcu przyczyniała się ona do wzrostu wartości ich aktywów, ponieważ w szwedzkich miastach coraz trudniej było znaleźć całkowicie bezpieczne dzielnice.
Programy ROT i RUT były przedmiotem dyskusji w różnych falach od momentu ich wprowadzenia, ale mimo to przetrwały okres rządów lewicowych w latach 2014–2022. Rzeczywiście, nawet socjaldemokraci uznają, że niepotrzebne prowokowanie tej grupy to zły pomysł.
Żadna partia nie była jednak tak zaangażowana w utrzymanie i poprawę warunków życia właścicieli domów w Szwecji jak Partia Umiarkowana. Powyższe wyjaśnienie ilustruje perspektywę tej partii, zgodnie z którą posiadanie własnego domu i wysoki stopień samowystarczalności – być może w połączeniu z pracą na stanowisku kierowniczym w firmie (a jeszcze lepiej jako osoba samozatrudniona) – są automatycznie moralnie lepsze niż zatrudnienie za wynagrodzeniem i mieszkanie w wynajmowanym lokalu. To co prawda uproszczony opis, ale mimo wszystko powszechny sposób postrzegania Partii Umiarkowanych. Nietrudno zrozumieć lewicową krytykę utrzymywania się tych priorytetów, ponieważ biorąc pod uwagę wysokie stawki podatkowe w Szwecji, oznacza to przede wszystkim redystrybucję dochodów z klasy robotniczej na rzecz „klasy willowej”.
Fakt, że niedawno wprowadzone obniżki podatku dochodowego przyniosły proporcjonalnie największe korzyści właśnie tej samej wyższej klasie średniej, jeszcze bardziej utrwalił wizerunek Partii Umiarkowanych jako ugrupowania wspierającego zamożnych i utrzymującego drabinę mieszkaniową o szerokich odstępach między szczeblami. Dla Partii Umiarkowanych jest to być może „surowy, ale sprawiedliwy” środek oszczędnościowy, jednak dla wielu zewnętrznych obserwatorów jest to próba zadowolenia szwedzkich przedstawicieli pokolenia wyżu demograficznego z klasy średniej kosztem wszystkich pozostałych.
Ponownie, biorąc pod uwagę, że ulgi podatkowe w kadencji 2022–2026 zostały sfinansowane z pożyczek, konserwatystom nie jest trudno zgodzić się z tym stanowiskiem. Niezupełnie nieznaczna liczba konserwatystów kierujących się zasadami, którzy tworzą Partię Umiarkowanych, musi dostrzec zalety tego argumentu. Nie mogą oni budować swojego ruchu jako ruchu dla Szwedów wszystkich klas społecznych, jeśli nadal będą pozornie faworyzować tylko tych, którzy mieli szczęście, że mogli wykorzystać „rekordowe lata” (szwedzki termin określający boom gospodarczy z połowy XX wieku) jako trampolinę, a reszcie pozostawiać jedynie okruchy.
Czy spotka ich ten sam los, co torysów?
Ten sam konflikt między ideałami sformułowanymi teoretycznie gdzieś w latach 70. a potrzebami XXI wieku obserwowaliśmy w Partii Konserwatywnej Wielkiej Brytanii. Partia ta ma wiele wspólnego z ugrupowaniem „Umiarkowanych”, choć oczywiście istnieją między nimi szczegółowe różnice w podejściu. Obie partie w znacznym stopniu charakteryzują się reprezentowaniem interesów wyższej klasy średniej oraz elastycznością w kwestiach kulturowych.
Najbardziej widoczną z takich kwestii kulturowych jest prawdopodobnie imigracja.
W pierwszej dekadzie XXI wieku za kompromisowe rozwiązanie uznano niestety stopniowe godzenie się z upadkiem państwa narodowego i zniesieniem granic. Partia Umiarkowanych stała się partią opowiadającą się za całkowicie otwartymi granicami w 2010 r., podczas gdy w przypadku brytyjskich torysów nastąpiło to w 2019 r. Partia Umiarkowanych złagodziła swoje stanowisko w tej kwestii w 2015 r., podczas gdy w przypadku torysów miało to miejsce w 2024 r. Kształtowane jednak przez swoje niezmienne ideologiczne podstawy w liberalizmie okresu po zimnej wojnie, obie partie nadal popierają wielokulturowość, choć z coraz większą liczbą zastrzeżeń. W rezultacie, z powodu poważnych błędów i ciągłych zmian stanowiska, niewiele osób poza ich ulubioną, wspieraną grupą demograficzną zainteresowaną kwestiami gospodarczymi jest już zainteresowanych tymi partiami.
Zabieganie o tę jedną, bardzo specyficzną grupę sprawiło, że klepsydra obróciła się przeciwko Umiarkowanym. Pokolenie wyżu demograficznego, które dorastało w latach 70. i wkroczyło na rynek pracy oraz mieszkaniowy w „szalonych latach 80.”, nie ma już przed sobą nieskończonej ilości czasu. Hanif Bali, były członek Partii Umiarkowanych o swobodnym duchu, opisał upadek swojej dawnej partii jako wynik niezrozumienia, że grupą, która nadal najprawdopodobniej zagłosuje na partię pluralistyczną i wysoce indywidualistyczną, są zamożni rodowici Szwedzi. Jednak ponieważ Partia Umiarkowana nie zrobiła prawie nic, by ułatwić rozwój szwedzkiej klasy średniej, sama wykopała sobie grób. Wraz z zanikiem klasy średniej XX wieku rola, jaką Partia Umiarkowana miała do odegrania w szwedzkiej polityce, staje się coraz bardziej przestarzała – ostrzega.
Jak uratować umiarkowanych?
Partia Umiarkowanych była pierwotnie koalicją przeciwko progresywizmowi w formie, w jakiej pojawił się on pod koniec XIX wieku. Jak to często bywa w społeczeństwie tak kulturowo postępowym i liberalnym jak Szwecja, wielu wytyka tej partii jej historię, a lewica często przypomina o jej krytycznym stanowisku wobec podstawowych zasad liberalizmu, takich jak powszechne prawo wyborcze. Niemniej jednak Partia Umiarkowanych jest jedną z najstarszych nadal istniejących partii prawicowych w polityce europejskiej (choć pod względem wieku ustępuje kilku swoim siostrzanym partiom w innych krajach). Byłaby to zatem ogromna tragedia, gdyby partia uległa własnej nieelastyczności, wynikającej z jej wieku i niemal nieprzerwanej obecności w szwedzkiej polityce przez cały XX wiek.
Nacisk na słowo „niemal nieprzerwanej” – kluczem do przetrwania Partii Umiarkowanych może być właśnie jej historia. Chociaż w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku była ona bezsprzecznie główną partią konserwatywną, w latach 40. XX wieku została przyćmiona przez bezkonkurencyjny sukces wyborczy socjaldemokratów. W kolejnych dziesięcioleciach Partia Umiarkowanych zaczęła popadać w zapomnienie, ponieważ przegrała walkę o Szwecję praktycznie na wszystkich frontach. Socjaldemokracja panowała niepodzielnie, konserwatyzm został całkowicie zepchnięty na margines. Ponieważ socjaldemokraci nie byli wówczas jeszcze partią opowiadającą się za wysokimi podatkami i intensywną redystrybucją dochodów, jaką są dzisiaj, Umiarkowani stracili w znacznej mierze poparcie środowisk biznesowych na rzecz lewicy.
Mimo że zostali zepchnięci na śmietnik historii, Umiarkowanym udało się odrodzić. Kiedy w 1976 r. centroprawica odzyskała władzę na okres, który w sumie wyniósł dwie pełne kadencje, Partia Umiarkowana nie była głównym graczem, ale nadal pięła się w górę i w 1991 r. po raz pierwszy od prawie 60 lat wyłoniła swojego premiera. Chociaż kadencja ta była krótka i pełna kryzysów, a Partia Umiarkowanych poniosła kolejną katastrofę wyborczą w 2002 r., w 2010 r. partia cieszyła się bezprecedensową popularnością (na dobre lub na złe, z perspektywy czasu po erze Reinfeldta).
Ta historia cyklicznych wzlotów i upadków pokazuje, że dla Partii Umiarkowanych nie wszystko jest jeszcze stracone. Z konserwatywnego punktu widzenia można jednak mieć jedynie nadzieję, że następnym razem partia ta odrodzi się jako ugrupowanie zgodne z konserwatywnym i nacjonalistycznym programem, który musi zostać wdrożony w Szwecji i Europie.
Umiarkowani muszą znaleźć sposób, by wykorzystać konserwatywny wiatr zmian, a jednocześnie odnaleźć swoją niszę na scenie politycznej, która jest w znacznym stopniu zdominowana przez Szwedzkich Demokratów. To właśnie w opozycji do tego społecznie konserwatywnego ruchu nacjonalistycznego Umiarkowani muszą się odbić, aby zapoczątkować swoją kolejną erę prosperity.
Istnieje droga, dzięki której Partia Umiarkowana może stać się prawdziwą alternatywą opartą na niskich podatkach i minimalnej roli państwa, która raz na zawsze zlikwiduje inwazyjne mechanizmy szwedzkiej biurokracji. Istnieje w partii subkultura, którą można porównać do libertarianizmu i która w mniejszym stopniu skupia się na dochodach jako wyznaczniku charakteru danej osoby, a zamiast tego domaga się mniej ograniczeń i zastrzeżeń w kwestii zwalczania zbędnych wydatków państwowych. Przedstawiciele Partii Umiarkowanych zgłaszali sporadycznie indywidualne propozycje zniesienia szwedzkich mediów publicznych i innych instytucji narażonych na wpływy polityczne, jednak kierownictwo partii nie zareagowało na te sugestie. Z punktu widzenia konserwatysty byłoby lepiej, gdyby Partia Umiarkowanych opowiedziała się właśnie za tym nurtem – dla dobra długotrwałego przetrwania całej szwedzkiej prawicy.