Lato 2026 roku przyniosło również poważne trudności dla Europy Południowej w postaci pożarów lasów. Pod koniec lipca pojawiły się liczne doniesienia o pożarach we Francji i Hiszpanii; dotknęły one również Włochy i Grecję.
Oczywiście relacjom na temat tych pożarów towarzyszą przypomnienia o zmianach klimatycznych. Laikowi trudno jest podważyć ten związek. Długie, suche i upalne lata nieuchronnie sprawiają, że kontynent europejski staje się bardziej podatny na pożary. Długotrwałe upały, susza i – w najgorszym przypadku – wiatr mogą sprawić, że niewielkie pożary szybko przerodzą się w pożary na dużą skalę.
Z wyników wyszukiwania w Internecie wynika, że średnia temperatura Ziemi wzrosła o około 1,3–1,4 stopnia Celsjusza od czasów przedprzemysłowych, czyli od XIX wieku. Dowiadujemy się również, że ten gwałtowny wzrost temperatury przypisuje się zwiększonej emisji dwutlenku węgla.
Prawdopodobnie nie ma powodu, by to kwestionować. Naturalne jest zatem powiązanie pożarów lasów, które występują podczas upalnych i suchych lat, ze zmianami klimatu – a co za tym idzie, z emisjami dwutlenku węgla, które są przyczyną tych zmian.
Prawdopodobnie jednak wszyscy słyszeliśmy o duńskim badaczu i pisarzu Bjørnie Lomborgu. W książkach takich jak „Sceptyczny ekolog” (pierwotnie opublikowanej w języku duńskim w 1998 r.) oraz „Fałszywy alarm” (2020 r.) stara się on przedstawić bardziej zniuansowaną perspektywę na to, co uważa za nieuzasadniony alarmizm panujący na całym świecie w związku ze zmianami klimatu i ich konsekwencjami.
Lomborg twierdzi, że ruch ekologiczny wyolbrzymia zagrożenie, jakie rzekomo stanowi dla ludzkości zmiana klimatu. Twierdzi ponadto, że alarmizm prowadzi nas do podejmowania błędnych i kosztownych decyzji dotyczących polityki środowiskowej. Istnieją lepsze sposoby rozwiązania problemu corocznych pożarów lasów w Europie Południowej niż zmuszanie społeczeństw europejskich do ograniczenia emisji dwutlenku węgla.
Jednak najbardziej szokującą rzeczą w wypowiedziach Lomborga jest jego twierdzenie, że pożary lasów stanowią na całym świecie coraz mniejszy problem. W niedawnym poście na Facebooku z 30 lipca Lomborg pisze, że w 2026 roku w Europie odnotowuje się mniej pożarów niż zwykle oraz że na wszystkich kontynentach aktywność pożarowa w tym roku jest niższa od długoterminowej średniej.
Krytykuje on wcześniejszy wpis na Facebooku duńskiej minister środowiska, socjalistki Marii Eumert Gjerding, w którym łączy ona obecne pożary we Francji i Hiszpanii bezpośrednio z kryzysem klimatycznym. Minister pisze: „Tegoroczne pożary lasów jasno pokazują: walka ze zmianami klimatu jest ważniejsza niż kiedykolwiek”. W dalszej części wpisu minister omawia działania rządu dotyczące „transformacji klimatycznej”, wspominając w szczególności o zmianach w rolnictwie i systemie energetycznym.
Lomborg uważa jednak te działania za bezcelowe i nieskuteczne. Twierdzi, że minister stosuje taktykę siania paniki, która nie znajduje potwierdzenia w danych. Oczywiście powinniśmy zająć się kwestią emisji dwutlenku węgla w perspektywie długoterminowej, ale należy to robić w rozsądny i skuteczny sposób. Musimy również być gotowi przyznać, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat obszar dotknięty corocznie pożarami lasów zmniejszył się z trzech procent powierzchni Ziemi do zaledwie dwóch procent.
Można by jednak zapytać: jak to w ogóle możliwe, że mieszkańcy południowej Europy postrzegają pożary lasów jako narastający problem? I jak to możliwe, że służby przeciwpożarowe rutynowo opisują pożary lasów jako problem, który się nasila? Dla osoby postronnej te sprzeczne relacje wydają się całkowicie niezrozumiałe.
Jednym z zarzutów kierowanych pod adresem toku rozumowania Lomborga jest to, że ogólne zmniejszenie obszaru dotkniętego pożarami lasów wynika z dzisiejszych, znacznie lepszych możliwości technicznych w zakresie gaszenia pożarów. Wynika to również z faktu, że lasy i dzika roślinność zostały przekształcone w grunty rolne. Ponadto argumentowano, że Lomborg bagatelizuje konkretne problemy, z jakimi borykają się niektóre gęsto zaludnione regiony, takie jak Europa Południowa. Niektórzy twierdzą nawet, że argumenty Lomborga są nieetyczne, ponieważ mają na celu osłabienie naszej troski o tak poważną kwestię, jaką są zmiany klimatu.
Jednak fakt pozostaje faktem: ogólnie rzecz biorąc, całkowita powierzchnia dotknięta pożarami lasów na świecie rzeczywiście się zmniejszyła. Z tej perspektywy pomysł Lomborga, że nie ma żadnego bezpośredniego związku między naszymi nawykami konsumpcyjnymi i stylem życia (które wpływają na klimat) a rzekomo rosnącą częstotliwością występowania pożarów, może mieć w sobie pewną rację.