Brexit powraca do brytyjskiej polityki, ponieważ Partia Pracy jest podzielona w kwestii Europy

Kultura - 2026-06-06

Wes Streeting przełamuje trwające dekadę polityczne tabu, nazywając Brexit „katastrofalnym błędem”, ponownie otwierając jedną z najbardziej wybuchowych debat we współczesnej historii Wielkiej Brytanii.

Przez prawie dziesięć lat brytyjska polityka żyła zgodnie z niewypowiedzianą zasadą: nigdy nie otwieraj ponownie debaty na temat Brexitu. Niezależnie od tego, czy politycy prywatnie żałowali wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, niewielu odważyło się otwarcie zakwestionować wynik referendum z 2016 r., które zmieniło bieg brytyjskiej historii. Ta cisza może się teraz skończyć.

Polityczne trzęsienie ziemi nastąpiło za sprawą Wesa Streetinga, odchodzącego sekretarza zdrowia, który podjął bezprecedensowe wyzwanie w Partii Pracy, ogłaszając Brexit „katastrofalnym błędem” i otwarcie sugerując, że Wielka Brytania powinna pewnego dnia ponownie przystąpić do Unii Europejskiej. Co ważniejsze, Streeting argumentował, że sama Partia Pracy powinna prowadzić kampanię w następnych wyborach powszechnych na platformie mającej na celu przywrócenie kraju do UE.

Deklaracja ta wywołała eksplozję w brytyjskiej polityce, ponieważ łamie jedno z najsilniejszych tabu Westminsteru. Od czasu referendum z 23 czerwca 2016 r. zarówno konserwatyści, jak i laburzyści w dużej mierze unikali proponowania jakiegokolwiek bezpośredniego odwrócenia Brexitu, obawiając się reakcji ze strony wyborców, którzy uznali wynik referendum za demokratyczny werdykt, który należy uszanować bez względu na konsekwencje gospodarcze.

Interwencja Streetinga jest zatem czymś więcej niż tylko propozycją polityczną. Jest to również taktyczny ruch polityczny skierowany bezpośrednio do Andy’ego Burnhama, burmistrza Manchesteru i obecnego faworyta do zastąpienia premiera Keira Starmera na stanowisku lidera Partii Pracy.

Burnham stoi przed bezpośrednim testem politycznym, zanim formalnie rozpocznie się jakikolwiek wyścig o przywództwo. Ponieważ nie jest on obecnie członkiem parlamentu, musi najpierw wygrać wybory uzupełniające w Makerfield, niedaleko Manchesteru, zaplanowane na 18 czerwca. Problemem dla Burnhama jest fakt, że Makerfield w 2016 roku zagłosowało w przeważającej większości za Brexitem, z około 65% poparciem dla opcji „Leave”. Ponowne otwarcie kwestii europejskiej w takim okręgu wyborczym może stać się politycznie toksyczne.

Streeting doskonale o tym wie. Zmuszając Brexit do powrotu do krajowej dyskusji, stawia Burnhama w niezwykle delikatnej sytuacji: albo zdystansuje się od proeuropejskich nastrojów w Partii Pracy, albo zrazi do siebie wyborców w okręgu wyborczym, który musi wygrać, aby w ogóle kwalifikować się na premiera.

Burnham starał się zachować ostrożność. Powtarzając wcześniejsze komentarze, że Wielka Brytania może powrócić do UE „za jego życia”, podkreślił, że nie zamierza prowadzić kampanii w tej sprawie i woli skupić się na praktycznych kwestiach, takich jak usługi publiczne, koszty utrzymania i lokalny rozwój gospodarczy. Jego odpowiedź podkreśla szerszy dylemat, przed którym stoi Partia Pracy: jak odbudować bliższe więzi gospodarcze z Europą, nie wydając się przy tym całkowicie obalać Brexitu.

Ryzyko Streetinga nie jest irracjonalne. Członkowie Partii Pracy pozostają w przeważającej większości proeuropejscy. Według wewnętrznych szacunków około 87% działaczy partii popiera powrót do Unii Europejskiej. Jakakolwiek przyszła rywalizacja o przywództwo odbyłaby się zatem wśród elektoratu znacznie bardziej eurofilskiego niż ogół brytyjskiej populacji.

Jednak droga Streetinga pozostaje trudna. Aby formalnie rozpocząć walkę o przywództwo przeciwko Starmerowi, potrzebowałby on poparcia 81 posłów Partii Pracy – 20% partii parlamentarnej. Jak dotąd niewiele wskazuje na to, by uzyskał on wystarczające poparcie, by rozpocząć wewnętrzną rywalizację.

Reakcja wewnątrz rządu była szybka i nerwowa. Starsi ministrowie oskarżyli Streetinga o ponowne otwieranie starych podziałów w niewłaściwym momencie. Sekretarz ds. kultury Lisa Nandy skrytykowała nagłe skupienie się na Europie, argumentując, że powrót do UE grozi wysłaniem wyborcom wiadomości, że Wielka Brytania chce po prostu „wrócić do 2015 roku”, zamiast budować nową przyszłość poza blokiem.

Jej uwagi odzwierciedlają rosnący niepokój w kręgach przywódczych Partii Pracy. Od momentu przejęcia władzy rząd Starmera realizował strategię stopniowego zbliżenia z Europą – poprawiając współpracę handlową, koordynację regulacyjną i stosunki dyplomatyczne – jednocześnie ostrożnie unikając jakichkolwiek sugestii dotyczących całkowitego odwrócenia Brexitu. Komentarze Streetinga zagrażają tej równowadze.

Największym beneficjentem politycznym może być Nigel Farage. Weteran populizmu już teraz potępił wszelkie dyskusje na temat ponownego przystąpienia do UE jako zdradę wyniku referendum. Oczekuje się, że Farage uczyni tę kwestię kluczową podczas kampanii wyborczej Burnhama, mając nadzieję na zmobilizowanie pro-brexitowych wyborców przeciwko Partii Pracy.

Jednak poza wewnętrznymi bataliami politycznymi Wielkiej Brytanii, perspektywa ponownego przystąpienia do Unii Europejskiej pozostaje wysoce niepewna. Chociaż sondaże opinii publicznej pokazują obecnie, że ponad połowa brytyjskich wyborców żałuje Brexitu lub opowiada się za bliższymi więzami z Europą, poparcie często słabnie w obliczu prawdopodobnych warunków, jakie Bruksela nałożyłaby na ponowne wejście.

Warunki te mogłyby obejmować przywrócenie swobody przemieszczania się, zwiększenie brytyjskich składek do budżetu UE i potencjalne zobowiązanie się w dłuższej perspektywie do głębszych środków integracji, które byłyby nie do przyjęcia dla wielu brytyjskich wyborców. Koszt polityczny takich ustępstw byłby prawdopodobnie ogromny.

Tymczasem presja na samego Starmera wciąż rośnie. Doniesienia sugerują, że premier spędził weekend w odosobnieniu w Chequers, tradycyjnej wiejskiej rezydencji brytyjskich premierów, zastanawiając się nad swoją polityczną przyszłością. Nasilają się spekulacje, że może on wkrótce ogłosić harmonogram ustąpienia, aby uniknąć upokarzającej wewnętrznej porażki, gdyby pojawiło się formalne wyzwanie dotyczące przywództwa.

Jeśli tak się stanie, Brexit – kwestia, którą Wielka Brytania starała się jak najbardziej ukryć – może ponownie stać się decydującą linią podziału brytyjskiej polityki.

 

Alessandro Fiorentino