Kiedy administracja Trumpa otwarcie przedstawiła możliwość militarnego przejęcia Grenlandii w styczniu 2026 roku, wywołało to jeden z największych kryzysów egzystencjalnych NATO od początków istnienia Sojuszu. Niektórzy europejscy politycy, w tym niedawno mianowany rumuński minister obrony Radu Miruta, wydali oświadczenia ujawniające głęboko zakorzenione niezrozumienie mechanizmów obrony zbiorowej NATO. To, że Rumunia mogłaby rozmieścić wojska na Grenlandii na podstawie Artykułu 5, aby stawić czoła Stanom Zjednoczonym, jest nie tylko najbardziej rażącym geopolitycznym błędem tego stulecia, ale także początkiem łańcucha strategicznych błędnych kalkulacji, które byłyby katastrofalne dla rumuńskiego interesu narodowego.
Zacznijmy od najprostszej i niepodważalnej kwestii: Rumunia nie posiada absolutnie żadnego arktycznego potencjału wojskowego. To nie jest mała luka, to przepaść. Rumunia nie posiada ani jednego lodołamacza. Oznacza to, że cała strategia morska tego kraju jest zorientowana na Morze Czarne, a jego okręty patrolowe i systemy obrony wybrzeża są przeznaczone do operacji regionalnych, a nie arktycznych. Siły rumuńskie udające się na Grenlandię wymagałyby zabezpieczenia dostaw przez wrogie wody arktyczne i prowadzenia operacji na obszarze, dla którego rumuńskie wojsko ma zerowe zdolności, zerową infrastrukturę i zero specjalistycznego sprzętu.
Rumunia jest silnie proamerykańska i pro-NATO: 89 procent Rumunów uważa, że w ich narodowym interesie leży pozostanie zarówno w NATO, jak i w Unii Europejskiej. Jeszcze bardziej uderzający jest pogląd Rumunii na Stany Zjednoczone. W sondażu z 2025 r. 65 proc. wyraziło przychylną opinię w porównaniu do zaledwie 31 proc. nieprzychylnej, co czyni Rumunię jednym z zaledwie dwóch krajów europejskich (wraz z Polską) o prawdziwie silnym proamerykańskim sentymencie.
Jednym z fundamentów rumuńskiej architektury obronnej jest partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi. Nie ma to charakteru metaforycznego ani aspiracyjnego, ale jest mocno zakorzenione w elementach składowych aparatu wojskowego i obronnego kraju.
Istnieją trzy bazy wojskowe USA, które są strategicznie i ideologicznie podstawą obrony wschodniej flanki NATO.
Baza lotnicza Mihail Kogălniceanu jest głównym ośrodkiem sił powietrznych USA w regionie w porcie czarnomorskim Konstanca.
Rumunia jest również operatorem systemu obrony przeciwrakietowej Aegis Ashore w Deveselu, fundamentalnego elementu struktury obrony przeciwrakietowej NATO.
Baza lotnicza Câmpia Turzii jest drugim ważnym obiektem dla sojuszniczych operacji lotniczych i szkoleń.
Strategiczne umowy obronne, które pozwalają siłom amerykańskim działać na terytorium Rumunii, szkolić rumuńskich żołnierzy, przeprowadzać wspólne ćwiczenia i utrzymywać te bazy, są podstawą rumuńskiej polityki bezpieczeństwa narodowego. Gdyby Rumunia wysłała wojska na Grenlandię, aby zmierzyć się ze Stanami Zjednoczonymi na wyspie, wszystkie te umowy stałyby się natychmiast nieważne. Stany Zjednoczone wycofałyby się ze wszystkich trzech baz, wycofałyby cały personel, zaprzestałyby wszelkich wspólnych operacji szkoleniowych i zakończyłyby wszelkie stosunki w zakresie zamówień wojskowych. Rozwijający się rumuński przemysł obronny, który dopiero zaczął budować lokalne zdolności w zakresie produkcji dronów i amunicji dzięki tym partnerstwom, zakończyłby się z dnia na dzień. Strategiczna izolacja byłaby całkowita i katastrofalna.
Wypowiedź rumuńskiego ministra obrony Radu Miruty odnosząca się do Grenlandii wskazuje na niebezpieczną dezorientację co do tego, jak faktycznie działa artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.
Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego brzmi następująco: „Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uważana za napaść przeciwko nim wszystkim”. Artykuł 5 został przywołany dokładnie raz w historii NATO: po atakach terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku. Powoływano się na niego, gdy mocarstwo zewnętrzne zaatakowało członka NATO, a nie gdy członkowie NATO zderzyli się ze sobą. Jest to również powód, dla którego mechanizm traktatu nie służy jako narzędzie zmuszające członków NATO do zbiorowej walki przeciwko innemu członkowi NATO. Konsensus wśród naukowców jest jasny: Artykuł 5 jest przeznaczony dla zagrożeń zewnętrznych, a nie konfliktów wewnątrz samego Sojuszu.
Zamiast sugerować, że artykuł 5 może zostać zastosowany wobec członków NATO lub że Rumunia może rozmieścić arktyczne siły zbrojne, Miruta powinien był podkreślić, co Rumunia może faktycznie zrobić, czyli wspierać rozwiązania dyplomatyczne oraz bronić regionu Morza Czarnego i bezpieczeństwa Europy Wschodniej, co w rzeczywistości jest sferą istotnych zdolności i strategicznych interesów Rumunii.
Rumunia nie może i nie powinna racjonalnie podejmować działań na Grenlandii za pomocą środków militarnych przeciwko USA. To strategiczne samobójstwo, polityka tak ideologicznie oderwana od rzeczywistych zdolności wojskowych i żywotnych interesów Rumunii, że mogłaby się równać z najgorszymi geopolitycznymi błędnymi kalkulacjami we współczesnej historii Europy.
Najważniejsza lekcja płynąca z kryzysu grenlandzkiego sprowadza się do naprawdę prostych rzeczy: NATO działa, ponieważ Ameryka zobowiązała się do obrony Europy. Gdy ten status quo zostanie zakwestionowany, jak twierdzi administracja Trumpa, państwa europejskie powinny dokonać wyboru między pryncypialnym protestem a instynktem przetrwania. W przypadku Rumunii nie ma wątpliwości, co należy postawić na pierwszym miejscu.