fbpx

Okaleczanie żeńskich narządów płciowych. Przegląd postępowań sądowych w Irlandii i inicjatyw ECR

Zdrowie - 28 lutego, 2026

W styczniu tego roku pewna para udała się do sądu w Irlandii, starając się o uznanie ich wcześniejszych wyroków skazujących za okaleczanie żeńskich narządów płciowych za pomyłkę sądową. Być może nie brzmi to jak historia o znaczeniu europejskim, ale tak właśnie jest, ponieważ sposób, w jaki ta sprawa została poprowadzona – i jak się rozwinęła – ujawnia problemy, które wykraczają daleko poza jedną dublińską salę sądową.

Tło jest następujące. We wrześniu 2016 r. dwoje rodziców pochodzących z francuskojęzycznej części Afryki przywiozło swoją 21-miesięczną córkę do szpitala w Dublinie, ponieważ krwawiła z genitaliów. Powiedzieli, że upadła na zabawkę, gdy nie miała na sobie pieluchy. Lekarze, którzy ją zbadali, nie byli przekonani do tego wyjaśnienia i podejrzewali, że doszło do FGM.

Podczas procesu, który odbył się w styczniu 2020 r., co samo w sobie budziło wątpliwości co do prawa do szybkiego procesu, biegli opisali obrażenia jako zgodne z tym, co formalnie znane jest jako FGM typu 1 – usunięcie głowy łechtaczki i żołędzi – i stwierdzili, że nie pasują one do historii podanej przez rodziców. Ława przysięgłych wydała wyrok skazujący w obu sprawach. Ojciec otrzymał wyrok pięciu i pół roku za FGM i trzech lat za okrucieństwo wobec dziecka, a matka otrzymała wyrok czterech lat i dziewięciu miesięcy za FGM oraz dwóch lat i dziewięciu miesięcy za okrucieństwo.

Przez krótką chwilę wydawało się, że po długich latach aktywistów wzywających do dalszych działań, Irlandia w końcu uzyskała pierwszy wyrok skazujący za FGM na mocy ustawy o wymiarze sprawiedliwości w sprawach karnych (okaleczanie żeńskich narządów płciowych) z 2012 r., która przewiduje karę do 14 lat pozbawienia wolności.

A potem, podobnie jak marzenie młodej wiejskiej dziewczyny o zostaniu pewnego dnia aktorką, wszystko zaczęło się całkowicie rozpadać.

W listopadzie 2021 r. Sąd Apelacyjny uchylił wyroki skazujące po tym, jak stwierdził, że istotne problemy z tłumaczeniem zeznań sprawiły, że pierwotny proces był niesprawiedliwy.

Już samo to powinno dać do myślenia. Jeśli usługi tłumaczeniowe w irlandzkim sądzie były tak słabe, że wyrok skazujący za poważne przestępstwo nie mógł się ostać, to należy zadać pytanie, jak często zdarza się to w sprawach, które nie wymagają takiego poziomu kontroli.

Ponowny proces w 2023 r. zakończył się uniewinnieniem ławy przysięgłych. Następnie DPP wprowadził nolle prosequi w 2024 r., co w praktyce oznacza, że państwo umorzyło sprawę, ponieważ nie było wystarczających dowodów, aby uzyskać wyrok skazujący. Z prawnego punktu widzenia nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, że para była niewinna, ale jest to spora odległość od miejsca, w którym sprawy stały w 2020 roku.

Para złożyła wniosek o wydanie zaświadczenia o pomyłce sądowej, który był rozpatrywany w 2025 r. i w tym roku, na podstawie nowych i istotnych dowodów.

Profesor Birgitta Essén, specjalistka z ponad 25-letnim doświadczeniem w dziedzinie FGM, fizycznie zbadała dziecko w 2023 roku. Essén znalazła nienaruszone genitalia. Widoczna łechtaczka pod napletkiem, brak blizn, brak jakichkolwiek śladów cięcia. Sklasyfikowała anatomię jako normalną i stwierdziła, że jest ona niezgodna z FGM typu 1 lub 2, które zazwyczaj pozostawiają trwałe blizny. Tkanka była miękka i elastyczna, czego nie można oczekiwać w obszarze, który został okaleczony.

Nie była to również opinia odosobniona. Profesor Cecilia Berger, która była ekspertem prokuratury, również stwierdziła, że jej ustalenia nie potwierdzają FGM. A badanie wideo dziecka z 2019 roku, które nie zostało ujawnione podczas pierwotnego procesu, potwierdziło ten sam wniosek. Zdaniem Essén pierwotne obrażenia mogły być przypadkowym urazem, który rodzice opisywali przez cały czas.

Tak więc mamy teraz parę skazaną za okaleczenie swojego dziecka, uwięzioną, oddzieloną od rodziny, na podstawie zeznań medycznych, którym zaprzeczyli kolejni eksperci, w tym jeden z prokuratury. I dowód wideo, który nie został pokazany ławie przysięgłych.

Około 200 milionów kobiet i dziewcząt na całym świecie zostało dotkniętych FGM, z czego około pół miliona w samej UE przeszło przez ten zabieg lub jest zagrożonych. W Irlandii, według danych AkiDwA z 2017 r., liczba ta szacowana jest na 5 790. Belgia, według danych, które pojawiły się podczas przesłuchania w Parlamencie Europejskim w 2019 r., miała 4 000 zagrożonych dziewcząt. FGM ma miejsce w państwach członkowskich UE wśród dzieci dorastających w europejskich miastach.

Nie ma jednego prawa UE, które zajmowałoby się konkretnie FGM, a ochrona, która istnieje w szerszym prawodawstwie, jest co najmniej nierówna. Osiemnaście państw członkowskich posiada specjalne przepisy dotyczące FGM. Dziewięć z nich w ogóle nie posiada żadnych specjalnych przepisów karnych w tym zakresie. Wymogi sprawozdawcze dla lekarzy i pielęgniarek są bardzo zróżnicowane, a wyspecjalizowane usługi wsparcia dla ofiar są niejednolite lub nie istnieją w zależności od tego, gdzie się znajdujesz.

Grupa ECR wypowiedziała się na ten temat głośniej niż większość, a dużą uwagę na tę kwestię zwróciła Assita Kanko z ECR. Kanko, eurodeputowana z Burkinabè, sama przeszła FGM w wieku pięciu lat. Kanko współnegocjowała nową dyrektywę UE w sprawie okaleczania żeńskich narządów płciowych i była kluczowym graczem w konsekwentnym dążeniu do wprowadzenia przepisów, które będą miały jednolite zastosowanie we wszystkich państwach członkowskich.

Parlament Europejski przyjął rezolucję popartą przez sześć grup politycznych, wzywając do podjęcia praktycznych działań w tym zakresie: szkolenia osób pracujących ze społecznościami zagrożonymi, wymiany informacji ponad granicami, wykorzystania kanałów dyplomatycznych do nacisku na zerową tolerancję. W rezolucji poruszono również kwestię, która nie powinna być poruszana, ale najwyraźniej jest – FGM nie ogranicza się do jednej części świata. Jest obecne w Europie i ma miejsce, a dokładniej jest dokonywane na europejskich dzieciach.

W 2019 r. eurodeputowana Anneleen Van Bossuyt zorganizowała wysłuchanie z okazji Międzynarodowego Dnia Zerowej Tolerancji dla FGM. Grupa wezwała również do przeznaczenia unijnych pieniędzy na badania nad chirurgicznym odwróceniem skutków okaleczenia oraz do podniesienia całej kwestii do rangi głównego priorytetu politycznego, zamiast traktowania jej jako czegoś, co należy do pomocy rozwojowej i nigdzie indziej.

Wszystko jest w porządku. Ale sprawa irlandzka stoi w niezręcznej sytuacji obok całego tego wsparcia, ponieważ rodzi pytanie o drugi koniec procesu.

Jeśli Europa zamierza skutecznie ścigać FGM, a powinna to robić z zapałem, to standardy dowodowe muszą być solidne. Sprawa irlandzka jest ostrzegawczym przykładem tego, co się dzieje, gdy tak nie jest. Oceny medyczne doprowadziły do skazania, mimo że późniejsza ekspertyza, w tym przeprowadzona przez własnego specjalistę prokuratury, zaprzeczyła tym ocenom. Dowody wideo, które powinny zostać przedstawione ławie przysięgłych, nie zostały. Błędy w tłumaczeniu zagroziły uczciwości samego procesu.

Niepowodzenia w zapewnieniu uczciwych procesów zagrażają naszej zdolności do zajmowania się tymi sprawami za pośrednictwem sądu.

Mówiąc prościej, sądy europejskie muszą teraz radzić sobie z bardzo wrażliwą kulturowo praktyką, której niektórzy ludzie będą starali się bronić i/lub normalizować, i która jest prawie w całości spotykana wśród migrantów z określonych powodów – otwierając możliwość politycznego lub kulturowego oporu wobec ściślejszego nadzoru prawnego ze względu na dyskryminację rasową. Systemy muszą być skuteczne, rygorystyczne i sprawiedliwe, aby zapewnić skuteczne ściganie pod każdym względem.

Uzyskiwanie wyroków skazujących jest ważne. Prawidłowe ich wydawanie ma kluczowe znaczenie. A jeśli prace ECR nad harmonizacją ochrony w całej UE mają cokolwiek znaczyć w praktyce, muszą obejmować spójne standardy dowodowe i rzeczywiste poleganie na uznanej na arenie międzynarodowej wiedzy specjalistycznej, a nie tylko surowsze przepisy na papierze.