Szwedzki historyk Johan Norberg napisał fascynujący opis siedmiu cywilizacji, Peak Human: What We Can Learn from the Rise and Fall of Golden Ages. Jego złote wieki to: Ateny po zwycięstwie nad Persami pod Salaminą w 480 r. p.n.e.; Republika Rzymska i wczesne Cesarstwo; Kalifat Abbasydów (750-1258) na terenie dzisiejszego Bliskiego Wschodu; era dynastii Song (960-1279) w Chinach; włoski renesans; Republika Holenderska; oraz Anglosfera od czasów rewolucji przemysłowej.
Otwarty, tolerancyjny, zdecentralizowany
Wszystkie siedem złotych wieków Norberga było otwartych i tolerancyjnych oraz zdecentralizowanych, ponieważ władza była podzielona między kilka instytucji lub ponieważ władcy postanowili się powstrzymać. Pozwoliło to jednostkom uczyć się zarówno poprzez naśladownictwo, jak i innowacje. Oznaczało to również, że sam system był elastyczny, nieustannie się zmieniał i dostosowywał do nowych okoliczności. Relacja Norberga jest przekonująca. Podobnie jak jego wyjaśnienia końca sześciu upadłych cywilizacji: zostały one albo pokonane przez innych, albo przez siebie, albo przez jedno i drugie. Ateny zostały podbite przez macedońskich królów. Imperium Rzymskie powoli upadało, zwłaszcza po tym, jak cesarz Dioklecjan w 301 r. n.e. narzucił ścisłą kontrolę cen, aby zwalczyć inflację, którą sam spowodował, obniżając wartość waluty. Kalifat Abbasydów, dynastia Song i renesans zostały zniszczone lub ucierpiały w wyniku najazdów Mongołów. Rzeczywiście, (klasyczny) liberalny filozof Tom G. Palmer zażartował: „Lekcja z historii brzmi: nie daj się najechać Mongołom”. Z drugiej strony, Republika Holenderska, zagrożona przez wrogich sąsiadów, została stopniowo przekształcona w mniej niż liberalną monarchię.
Intrygujące przykłady i szczęśliwe zwroty
Norberg podaje wiele intrygujących przykładów ilustrujących jego opowieść. Jednym z nich jest kontrast między XV-wiecznymi Chinami a Europą. W Chinach władzę zawsze sprawowała jedna osoba w jednym państwie. Cesarze Song byli liberalni i tolerancyjni; cesarze Ming nie byli. Kiedy w 1433 r. cesarz Ming zdecydował się porzucić wszelkie eksploracje zagraniczne, to był koniec. Ale nawet jeśli Krzysztof Kolumb spędził dwadzieścia lat szukając sponsora, odrzucony przez królów Portugalii, Francji i Anglii, w końcu znalazł go w Izabeli i Ferdynandzie z Hiszpanii, dzięki którym odkrył Amerykę w 1492 roku. Rozdrobnienie władzy w Europie oznaczało, że nie było tam ostatecznej decyzji w żadnej sprawie; zawsze istniała możliwość odwołania. Książka Norberga jest pełna wymownych anegdot i trafnych cytatów, a on sam wnosi kilka szczęśliwych zwrotów: My, ludzie, mamy dwa podstawowe ustawienia: jesteśmy handlarzami i jesteśmy plemienni. – Historia to coś więcej niż miejsce zbrodni. To także miejsce, w którym opracowano idee, które pomogły ludzkości zidentyfikować, że coś jest przestępstwem i jak z niego wyrosnąć. – Rzym nie był już imperium z armią, ale armią z imperium. – Najbardziej znaczące w rewolucji przemysłowej jest to, że się nie wyczerpała.
Nie ma opodatkowania bez reprezentacji
Podczas gdy relacja Norberga jest ogólnie wiarygodna, o ile mogę to ocenić (a z góry wiedziałem bardzo niewiele o kalifacie Abbasydów i dynastii Song), nie zgodziłbym się z jego pomysłem, że Chwalebna Rewolucja z 1688 r. była głównie projektem holenderskim. Norberg utrzymuje, że czcigodna maksyma „Nie ma podatków bez reprezentacji”, która zainspirowała również amerykańskich rewolucjonistów, może pochodzić z prawa rzymskiego za pośrednictwem holenderskiego filozofa prawa Hugo Grotiusa. Prawdą jest, że w Digestach Justyniana znajduje się ta zasada, Quod omnes similiter tangit, ab omnibus comprobetur – To, co dotyczy wszystkich, musi być zatwierdzone przez wszystkich. W Digestach nie była to jednak zasada ogólna. Odnosiła się ona, jak zauważa Norberg, do szczególnego przypadku zakończenia wspólnej opieki kilku opiekunów, na co wszyscy musieli wyrazić zgodę. Później zasada ta była często interpretowana szerzej, jako wymagająca od księcia konsultacji z poddanymi w sprawie nowych praw. Było to jednak coś zupełnie innego niż starożytna germańska idea prawa, rozwinięta poprzez obrady zgromadzeń ludowych, która niekoniecznie zakładała istnienie księcia. Dwie główne idee stojące za rewolucją w Anglii w 1688 r. i rewolucją w Ameryce Północnej w 1776 r., rząd za zgodą i prawo do buntu, były znacznie silniej sformułowane w germańskiej tradycji prawnej niż w prawie rzymskim, gdzie książę był postrzegany jako prawodawca, od którego oczekiwano konsultacji z poddanymi, ale niekoniecznie przestrzegania ich praw. Rzeczywiście, w Digestach czytamy, Quod placuit principi, habet vigorem legisTo, co podoba się księciu, ma moc prawa. Sugerowałbym zatem, że współczesną demokrację przedstawicielską można przypisać raczej dwóm germańskim ideom rządów za zgodą i prawa do buntu niż prawu rzymskiemu.