Otwartość jest ważnym hasłem w naszej nowoczesnej Europie.
Powodem, dla którego utworzyliśmy Unię Europejską, było to, że ludzie w Europie Zachodniej chcieli zobaczyć produktywną i korzystną otwartość między różnymi krajami. Towary, usługi, siła robocza, studenci, kapitał, ale także wiedza i kultura łatwiej przemieszczałyby się między krajami na kontynencie, który często był nękany sprzecznościami i konfliktami w całej historii.
My, Europejczycy, kochamy naszą otwartość. Uważamy ją również za coś oczywistego. Uważamy za oczywiste, że powinniśmy móc swobodnie podróżować po naszym kontynencie. Uważamy za oczywiste, że różne populacje Europy powinny czuć naturalną wspólnotę i lojalność wobec siebie nawzajem.
Wszystko to nie powinno jednak powstrzymywać nas przed dostrzeżeniem, że otwartość, paradoksalnie, czasami stwarza większą potrzebę kontroli i regulacji. Musimy zatem odważyć się przyznać, że otwartość może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, jeśli nie będzie traktowana ostrożnie.
Wyraźnym przykładem jest rozległa nielegalna imigracja do Europy. Fakt, że pozwolono jej stać się tak dużą, wynika z tego, że europejscy politycy pielęgnują naszą drogą otwartość. Politycy, liderzy opinii i wielu zwykłych obywateli nie chciało dostrzec, że Europa z otwartymi granicami wewnętrznymi wymaga Europy ze ściśle kontrolowanymi granicami zewnętrznymi. Ideologiczne myślenie życzeniowe o otwartości i imigracji oznaczało, że granice zewnętrzne nie były strzeżone w sposób, w jaki powinny.
Zbyt wielu Europejczyków sprzeciwiało się idei wznoszenia jakichkolwiek murów przed światem zewnętrznym. Europa nie powinna stać się „twierdzą Europa” , która zamyka ludzi na zewnątrz. Europa miała również obowiązek zawsze pomagać ludziom w potrzebie, niezależnie od możliwych konsekwencji dla samych Europejczyków. To dlatego spuściliśmy z tonu. Dlatego nie sprostaliśmy wymaganiom, jakie wewnętrzna otwartość nakłada na utrzymanie porządku na naszych zewnętrznych granicach.
Weźmy jednak bardziej konkretny przykład. Od kilku dekad Szwecja posiada hojny system zakładania szkół prywatnych. Fundusze, które gminy wydałyby na poszczególnych uczniów w szkołach publicznych, mogą zostać przekazane podmiotom prywatnym, jeśli otrzymają one pozwolenie na prowadzenie własnej szkoły prywatnej. Ponadto podmioty prywatne mogą czerpać zyski z działalności, mimo że jest ona zasadniczo finansowana ze środków publicznych.
Spowodowało to, że rynek szkolny w Szwecji dosłownie eksplodował. Prywatne organizacje, fundacje i firmy założyły szkoły i obecnie oferują różne alternatywy dla szkół publicznych, które nadal istnieją.
Tak zwany „system bezpłatnych szkół” istnieje od około trzydziestu lat. Ale teraz coraz częściej słychać skargi. Szkoły prywatne czasami wystawiają wyższe oceny, aby stworzyć wrażenie, że ich nauczanie jest lepsze. Niektóre prywatne podmioty osiągnęły niezwykle wysokie zyski, pieniądze, które mogłyby wrócić do działalności samych szkół. Segregacja między dobrymi i złymi szkołami wydaje się z czasem pogłębiać.
Więc teraz system musi być regulowany. Wolność i otwartość były dobre. Wiele osób zgadza się, że system bezpłatnych szkół sprawił, że szwedzkie szkoły stały się lepsze, ale jest też pewna granica.
Możliwość zakładania szkół prywatnych sprawiła, że powstało wiele nowych szkół wysokiej jakości. Ale faktem jest również, że inne szkoły stały się gorsze. Szkoły wysokiej jakości przyciągają najlepszych uczniów i najlepszych nauczycieli. Spowodowało to koncentrację najsłabszych uczniów i nauczycieli w innych szkołach. Nawet partie polityczne, które kiedyś naciskały na utworzenie rynku szkolnego w Szwecji, teraz twierdzą, że musi on być regulowany.
Wolność i otwartość przyniosły wiele dobrego. Ale deregulacja ostatecznie stworzyła również potrzebę kontrolowania i regulowania rynku, który wcześniej nie istniał.
Czego więc możemy się nauczyć? Czy powinniśmy przestać wierzyć w otwartość i wolny rynek? Oczywiście, że nie. Alternatywą jest socjalizm, regulacje i ubóstwo.
Musimy jednak odważyć się dostrzec, że wolność i deregulacja mogą stworzyć nowe potrzeby w zakresie kontroli i regulacji. Wolność musi być po prostu pielęgnowana. Z otwartością należy obchodzić się ostrożnie.
Wolne rynki mogą wymagać regulacji, aby chronić ludzi przed czasami nieuniknionymi negatywnymi skutkami rynków. I tutaj konserwatywna prawica polityczna może wnieść mądrość i rozwagę tam, gdzie neoliberalna prawica miała tendencję do przymykania oczu na pozytywne skutki otwartości.
Chcemy otwartości, ale musimy też postępować z nią ostrożnie.