Nowe cła Trumpa: co oznaczają dla włoskiego eksportu i przyszłości produktów „Made in Italy”

Handel i Ekonomia - 2026-07-31

Najnowsze środki handlowe wprowadzone przez Waszyngton przewidują nałożenie ceł w wysokości do 12,5% na dziesiątki partnerów handlowych, w tym Unię Europejską, co budzi nowe obawy wśród włoskich branż, które w znacznym stopniu opierają się na rynku amerykańskim.

Stany Zjednoczone po raz kolejny zaostrzyły swoją politykę handlową pod rządami prezydenta Donalda Trumpa, wprowadzając nowe ramy celne, które dotyczą około 60 partnerów handlowych, w tym Unii Europejskiej. W ciągu zaledwie 48 godzin Biały Dom przeszedł od ogłoszenia tych środków do ich wdrożenia, zastępując tymczasowe 10-procentowe cło globalne bardziej ustrukturyzowanym systemem, w którym stawki wahają się od 10% do 12,5%.

W przeciwieństwie do poprzednich inicjatyw, które napotkały przeszkody prawne, najnowszy pakiet opiera się na sekcji 301 amerykańskiej ustawy o handlu z 1974 r., co zapewnia solidniejsze podstawy prawne. Administracja twierdzi, że nowe cła są skierowane przeciwko krajom, które nie zapobiegły w wystarczającym stopniu przedostawaniu się do swoich łańcuchów dostaw produktów wytworzonych przy użyciu pracy przymusowej. Łącznie kraje objęte tymi środkami odpowiadają za około 99,4% całego importu do Stanów Zjednoczonych.

W przypadku Włoch kluczowe pytanie jest proste: jak te nowe cła wpłyną na jedną z największych gospodarek eksportowych w Europie?

Odpowiedź zależy w dużej mierze od danego sektora. Oczekuje się, że największe wyzwania staną przed włoskimi producentami wina, ponieważ wino zasadniczo podlega nowemu systemowi taryfowemu, o ile nie mają zastosowania konkretne wyłączenia. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ Stany Zjednoczone pozostają największym pozaeuropejskim rynkiem eksportowym dla włoskiego wina, co sprawia, że amerykańscy konsumenci mają kluczowe znaczenie dla wielu winnic.

Przemysł farmaceutyczny znajduje się jednak w znacznie lepszej sytuacji. Leki generyczne i aktywne składniki farmaceutyczne należą do produktów wyłączonych z nowych środków, co chroni jeden z najbardziej konkurencyjnych sektorów produkcyjnych we Włoszech przed natychmiastowymi zakłóceniami.

Również w renomowanym włoskim przemyśle spożywczym sytuacja jest zróżnicowana. Parmigiano Reggiano nadal podlega dotychczasowej stawce celnej w wysokości 15%, co oznacza, że nie wprowadzono żadnych dodatkowych obciążeń. Prosciutto di Parma nadal podlega 10-procentowej stawce celnej. W przypadku innych kultowych produktów „Made in Italy” – w tym odzieży, mebli, maszyn i różnych specjałów spożywczych – skutki zależą od ich konkretnej klasyfikacji celnej. Produkty, które nie są objęte zwolnieniami, podlegają zazwyczaj łącznym stawkom celnym w USA wynoszącym od 10% do 12,5%.

Niektórzy analitycy uważają, że konsekwencje gospodarcze mogą być mniej dramatyczne, niż początkowo się obawiano. Kelly Ann Shaw, była doradczyni ds. handlu w Białym Domu, zasugerowała, że nowe środki stanowią raczej potwierdzenie obecnej sytuacji handlowej niż początek zupełnie nowej wojny celnej.

Niemniej jednak nie da się przecenić znaczenia rynku amerykańskiego dla włoskich eksporterów. W 2025 roku Stany Zjednoczone zakupiły włoskie towary o wartości 69,6 mld euro, co stanowi najwyższy poziom w historii i oznacza wzrost o 7,2% w porównaniu z rokiem poprzednim. Stany Zjednoczone są obecnie drugim co do wielkości odbiorcą włoskiego eksportu po Niemczech, a w tym samym roku Włochy odnotowały nadwyżkę handlową z Ameryką wynoszącą ponad 34 mld euro.

Te silne relacje handlowe wyjaśniają, dlaczego włoskie przedsiębiorstwa bacznie obserwują rozwój sytuacji. Branże takie jak inżynieria mechaniczna, farmaceutyka, moda, przemysł meblarski i spożywczy od dziesięcioleci budują swoją pozycję na rynku amerykańskim. Zastąpienie tego popytu alternatywnymi rynkami zbytu byłoby w perspektywie krótkoterminowej niezwykle trudne.

Chociaż nowe cła obejmują niemal cały import do Stanów Zjednoczonych, Biały Dom utrzymał kilka istotnych wyłączeń. Wyłączone są ropa naftowa i gaz ziemny, nawozy, wybrane produkty spożywcze, minerały o kluczowym znaczeniu, samoloty oraz komponenty lotnicze i kosmiczne. W przypadku Unii Europejskiej nadal obowiązują również wyłączenia dotyczące leków generycznych, składników farmaceutycznych, wyrobów z korka oraz diamentów.

Ponadto produkty objęte już cłami na mocy sekcji 232 – w tym samochody, stal, aluminium i miedź – pozostają poza zakresem nowego pakietu. Chociaż Bruksela nadal kwestionuje uzasadnienie tych środków przedstawione przez Waszyngton, europejscy urzędnicy przyznają, że Stany Zjednoczone przestrzegały limitów celnych wynegocjowanych wcześniej między obiema stronami.

Włoscy konsumenci raczej nie odczują natychmiastowego wzrostu cen w kraju, ponieważ cła mają zastosowanie wyłącznie w momencie wprowadzania towarów na rynek amerykański. Jednak pośrednie konsekwencje mogą ostatecznie wpłynąć na włoską gospodarkę krajową. Przedsiębiorstwa borykające się ze spadkiem sprzedaży w Stanach Zjednoczonych lub kurczącymi się marżami zysku mogą zdecydować się na spowolnienie produkcji, odłożenie planów inwestycyjnych lub wstrzymanie zatrudniania nowych pracowników. Być może jeszcze bardziej szkodliwa jest niepewność wynikająca z nieustannie zmieniających się zasad handlu, która znacznie utrudnia długoterminowe planowanie działalności gospodarczej.

Powszechnym błędnym przekonaniem jest to, że eksporterzy bezpośrednio płacą cła. Z prawnego punktu widzenia odpowiedzialność spoczywa na amerykańskim importerze, który uiszcza cło na rzecz amerykańskich służb celnych. W praktyce jednak obciążenie finansowe jest zazwyczaj rozkładane na cały łańcuch dostaw. Importerzy mogą podnieść ceny detaliczne dla amerykańskich konsumentów, wynegocjować niższe ceny z włoskimi dostawcami lub sami pokryć część dodatkowych kosztów. Ostateczny podział kosztów zależy w dużej mierze od dynamiki rynku. Włoskie marki premium o ugruntowanej renomie często mają większą swobodę w ustalaniu cen, podczas gdy firmy borykające się z silną konkurencją ze strony alternatywnych dostawców mogą być zmuszone do poświęcenia większej części swoich zysków.

To, co sprawia, że ten najnowszy pakiet ceł ma szczególne znaczenie, to jego trwałość prawna. Opierając się na sekcji 301, a nie na poprzednich uprawnieniach nadzwyczajnych, które były kwestionowane w sądzie, administracja Trumpa przyjęła mechanizm, który istnieje od dziesięcioleci i wielokrotnie przetrwał kontrolę sądową. W rezultacie przedsiębiorstwa po obu stronach Atlantyku coraz częściej postrzegają te cła nie jako tymczasowe środki polityczne, ale jako ramy handlowe, które mogą obowiązywać przez lata, co wymaga od eksporterów dostosowania się, a nie tylko biernego oczekiwania na zmianę polityki.

 

Alessandro Fiorentino