fbpx

Konkurencyjność UE i wysiłki Irlandii na rzecz zwiększenia krajowego wzrostu gospodarczego

Handel i Ekonomia - 28 lutego, 2026

Irlandzka Krajowa Rada ds. Konkurencyjności i Produktywności opublikowała niedawno raport Competitiveness Challenge 2025 i trzeba przyznać, że jest to rzetelna praca. Zidentyfikowano w nim realne problemy. Zawiera dwadzieścia rekomendacji. Użyto w nim wszystkich właściwych zwrotów – „braki infrastrukturalne”, „ewolucja siły roboczej” – i jeśli przeczytasz go uważnie, dojdziesz do wniosku, że tak, Irlandia stoi przed wyzwaniami i tak, są to rozsądne sugestie.

Nie można jednak odnieść wrażenia, że ktokolwiek, kto go napisał, był przestraszony. A ktoś powinien, ponieważ to, co raport faktycznie opisuje, po usunięciu ostrożnego języka, to gospodarka, która zbudowała niezwykły dobrobyt na fundamencie, który może się zmienić w każdej chwili, oraz klasa polityczna, która reaguje na to, zlecając kolejny raport na temat optymalizacji marż.

Parafrazując Ojca Teda, zawsze jest coś do powiedzenia na temat kolejnego raportu. Jesteśmy, i nie mogę tego wystarczająco podkreślić, bardzo dobrzy w raportach.

Co mówią własne liczby rady

Wydajność pracy w Irlandii spadła w 2023 roku. Pierwszy spadek w niedawnej pamięci. Napędzany przez sektor wielonarodowy, który jest grzecznym terminem używanym przez ludzi, którzy uważają T.K. Whitakera za szanowanego architekta naszej gospodarki, za silnik, na którym opierała się nasza gospodarka przez trzydzieści lat.

Stawki za energię elektryczną dla gospodarstw domowych są jednymi z najwyższych w UE. W raporcie przypisuje się to zmienności rynku i, co nieco zachwycające, „niewystarczającym zobowiązaniom infrastrukturalnym”. Wszystko to oznacza, że irlandzkie rządy od dwóch dekad nie zbudowały infrastruktury energetycznej, której potrzebowała gospodarka, a teraz każda firma w kraju płaci za to niepowodzenie każdego miesiąca. Ale jasne, niewystarczające zobowiązania infrastrukturalne brzmią lepiej w pliku PDF.

Udział w kształceniu ustawicznym wynosi 18%, poniżej średniej UE. Liczba ludności zmierzająca do 6,3 miliona do 2040 roku. Mieszkalnictwo, woda, energia, transport – wszystko to już teraz nie wytrzymuje obecnego popytu. Produktywność budowlana pozostaje w tyle za Norwegią, częściowo dlatego, że powoli wdrażamy nowoczesne techniki budowlane, a częściowo dlatego, że system planowania istnieje głównie po to, by emerytowani prawnicy i redaktorzy gazet mieli co robić w weekendy.

Dwadzieścia zaleceń obejmuje dyscyplinę fiskalną, reformę ubezpieczeń, infrastrukturę, umiejętności, transformację cyfrową, wsparcie innowacji MŚP. W porządku. Wszystko w porządku. Żadne z nich nie zbliża się do rzeczywistej skali problemu.

Rzecz, której nikt w oficjalnej Irlandii nie powie na głos

Rada sygnalizuje rosnące koszty energii, ale nie porusza kwestii unijnego systemu handlu emisjami, który je podnosi. Zaleca dostosowanie się do polityki przemysłowej UE, nie zastanawiając się, czy polityka ta może być częścią problemu.

Mario Draghi powiedział to w zeszłym roku i nie był w tym subtelny: Europa zostaje w tyle. Ludzie śmiali się z niego w PE, ale on to powiedział. Wzrost produktywności pozostaje w tyle za Ameryką od dwudziestu lat. Luka w inwestycjach technologicznych pogłębia się. A głównym powodem, nie jedynym, ale głównym, jest to, że instytucje europejskie spędziły dwie dekady na budowaniu środowiska regulacyjnego tak gęstego i tak kosztownego w przestrzeganiu, że samo w sobie stało się ono wadą konkurencyjną.

Zielony Ład to najbardziej oczywisty przypadek. Sztywne ramy czasowe wymyślone przez ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z listą płac. Mandaty technologiczne, które wyłaniają zwycięzców jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu. System handlu emisjami, który podniósł koszty energii do punktu, w którym energochłonni producenci nie dostosowują się do nowej rzeczywistości – po prostu odchodzą. Po cichu. Bez komunikatów prasowych. Przenosząc się do Turcji, przenosząc się na południe Stanów Zjednoczonych, przenosząc się wszędzie tam, gdzie koszt utrzymania światła nie czyni ich produktów niekonkurencyjnymi, zanim jeszcze zostaną wysłane.

Europa wytwarza około 8 procent globalnych emisji. Jeśli reakcją polityczną na te 8 procent jest uczynienie europejskiego przemysłu niekonkurencyjnym bez znaczącej zmiany globalnej trajektorii, to nie jest to polityka klimatyczna. To samookaleczenie gospodarcze, które ktoś opatrzył zieloną naklejką i nazwał postępem.

Nicola Procaccini z ECR walił w ten bęben i myślę, że jego argumentacja jest w dużej mierze słuszna. Faza diagnozy została zakończona. Każdy, kto przyjrzał się danym, wie, co jest nie tak. Pytanie brzmi, czy reakcją będzie bardziej zarządzane majstrowanie w istniejących ramach, do czego sprowadza się irlandzki raport, czy też ktoś będzie na tyle uczciwy, by powiedzieć, że same ramy wymagają przebudowy.

Dlaczego ma to szczególne znaczenie dla Irlandii?

Podatek dochodowy od osób prawnych. To cała historia i wszyscy na Merrion Street o tym wiedzą, nawet jeśli wolą rozmawiać o czymkolwiek innym.

Irlandia zbudowała swój model gospodarczy na przyciąganiu międzynarodowych korporacji za pomocą korzystnego systemu podatkowego i zadziałało to znakomicie. Spektakularnie dobrze. Oznacza to jednak, że dobrobyt kraju zależy od decyzji podejmowanych w zarządach w San Jose i Bostonie, dotyczących tego, gdzie księgować zyski i zatrudniać pracowników. Gdy globalny podatek minimalny OECD zacznie działać prawidłowo, część tej przewagi zniknie. Kiedy amerykańska polityka handlowa staje się protekcjonistyczna, a tak właśnie się dzieje, narażenie Irlandii jest natychmiastowe i egzystencjalne. Sam raport NCPC zwraca na to uwagę: znaczna zależność handlowa USA, podatność na cła. Po prostu nie poszli za tą myślą do końca.

Jak faktycznie wygląda irlandzka gospodarka, jeśli filar wielonarodowy skurczy się nawet o 15 lub 20 procent? Jaki jest zakres zarażenia? Czy płace sektorowe wpadną w spiralę deflacji? Skąd ma pochodzić wzrost produktywności, skoro energia elektryczna należy do najdroższych w Europie, planowanie trwa dłużej niż budowa, umiejętności są ograniczone, a obciążenia regulacyjne stale rosną? Podsumowując, czy dobrym pomysłem było uzależnienie całej bieżącej nadwyżki budżetowej od 3 międzynarodowych firm?

Raport nie zawiera odpowiedzi na to pytanie. Szczerze mówiąc, nie ma na to odpowiedzi, ponieważ uczciwa odpowiedź oznaczałaby zakwestionowanie ram regulacyjnych UE, których irlandzki establishment polityczny bronił przez trzydzieści lat. Nie można jednocześnie twierdzić, że mechanizmy unijne są rozwiązaniem i przyznawać, że przyczyniają się do problemu. Raport robi więc to, co robią wszystkie tego typu raporty – zaleca reformy w ramach i ma nadzieję, że ramy się utrzymają.

Co tak naprawdę powinno się wydarzyć

Stanowisko ECR jest dość proste. Pozwólmy rynkowi znaleźć najtańszą drogę do obniżenia emisji, zamiast narzucać konkretne technologie, które mogą, ale nie muszą działać. Przekierowanie wydatków UE na suwerenność energetyczną i surowce krytyczne zamiast na biurokrację związaną z przestrzeganiem przepisów. Zmniejszenie obciążeń regulacyjnych do poziomu, na którym europejskie przedsiębiorstwa mogą konkurować z amerykańskimi i azjatyckimi rywalami, którzy działają w ramach znacznie łagodniejszych systemów.

Dwadzieścia lat temu byłaby to standardowa centroprawicowa ekonomia. Fakt, że teraz brzmi to radykalnie, mówi wszystko o tym, jak daleko zapadka się obróciła.

Irlandia potrzebuje tego bardziej niż inni. Dwadzieścia zaleceń NCPC może zyskać na czasie. Nie rozwiążą one jednak problemu strukturalnego i ludzie, którzy je napisali, z pewnością o tym wiedzą. Pytanie brzmi, czy Irlandia nadal będzie tworzyć kompetentne raporty na temat gospodarki, która powoli traci swoje fundamenty, czy też ktoś w rządzie znajdzie w sobie odwagę, by powiedzieć, że fundamenty wymagają odbudowy – nawet jeśli oznacza to niewygodną rozmowę z Brukselą na temat tego, ile faktycznie kosztował projekt regulacyjny.

Dla kraju, którego baza podatkowa może się w każdej chwili zawęzić, nie jest to abstrakcyjna debata. To najpilniejsze pytanie gospodarcze, przed jakim stoi Irlandia. A odpowiedzią nie jest kolejny raport.