Parlament Europejski zatwierdza najsurowszą ustawę imigracyjną w historii UE

Polityka - 2026-06-19

Nowe ośrodki dla osób podlegających wydaleniu, dłuższe okresy przetrzymywania oraz surowsze przepisy dotyczące deportacji stanowią znaczącą zmianę w europejskiej polityce migracyjnej

Parlament Europejski zatwierdził akt prawny, który wielu obserwatorów określa jako najsurowsze przepisy migracyjne, jakie kiedykolwiek przyjęła Unia Europejska, co sygnalizuje głęboką zmianę w podejściu Unii do nielegalnej migracji i zarządzania granicami.

Nowe „rozporządzenie w sprawie powrotów”, przyjęte 418 głosami za, 218 przeciw i przy 30 wstrzymujących się, ma na celu przyspieszenie deportacji migrantów, którzy nie mają prawa do legalnego pobytu w UE. Środek ten poparła szeroka koalicja partii centroprawicowych, konserwatywnych i prawicowych, co wskazuje na znaczącą zmianę układu sił politycznych w kwestiach migracyjnych w Parlamencie Europejskim.

Sercem tego aktu prawnego jest kontrowersyjny przepis zezwalający państwom członkowskim UE na tworzenie tzw. „ośrodków deportacyjnych” poza Unią Europejską w drodze umów z państwami spoza UE. Obiekty te miałyby służyć jako miejsca, do których mogliby być przenoszeni migranci oczekujący na deportację, podczas gdy władze przeprowadzałyby procedury niezbędne do ich powrotu do krajów pochodzenia.

Zwolennicy twierdzą, że system ten zwiększy skuteczność deportacji i zmniejszy liczbę nielegalnych migrantów pozostających na terytorium UE po otrzymaniu nakazu wydalenia. Krytycy ostrzegają jednak, że ośrodki takie mogą stać się placówkami długoterminowego przetrzymywania, charakteryzującymi się ograniczonymi gwarancjami prawnymi i niepewnymi perspektywami ewentualnej repatriacji.

Zgodnie z nowymi przepisami małoletni bez opieki mieliby być zwolnieni z obowiązku przenoszenia do ośrodków tranzytowych, jednak rodziny z dziećmi nadal mogłyby być kierowane do tych placówek. Organizacje praw człowieka oraz kilka ugrupowań politycznych wyraziły obawy, że środek ten może podważyć gwarancje ochrony tradycyjnie zapewniane przez prawo europejskie.

Ustawa wprowadza szereg dodatkowych środków mających na celu wzmocnienie egzekwowania przepisów migracyjnych w całej Unii. Organy otrzymają szersze uprawnienia w zakresie lokalizowania nielegalnych migrantów, w tym możliwość przeszukiwania mieszkań i innych odpowiednich lokali. Kilka organizacji pozarządowych porównało te uprawnienia do praktyk egzekwowania prawa stosowanych przez organy imigracyjne w innych częściach świata, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

Nowe przepisy znacznie wydłużają również okresy zatrzymania. Obecny maksymalny okres zatrzymania wynoszący sześć miesięcy dla migrantów oczekujących na deportację zostałby wydłużony do dwóch lat, z możliwością dalszego przedłużenia o sześć miesięcy. W przypadku osób uznanych za stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa zatrzymanie mogłoby potencjalnie stać się bezterminowe.

Zakazy wjazdu również uległyby znacznemu zaostrzeniu. W większości przypadków migranci, którzy zostaną deportowani, podlegaliby zakazom wjazdu trwającym do dziesięciu lat, a nie jak dotychczas do pięciu lat. W przypadkach dotyczących osób uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego władze mogłyby nałożyć dożywotni zakaz wjazdu na terytorium Unii Europejskiej.

Kolejna istotna zmiana dotyczy odwołań od nakazów wydalenia. W ramach obecnego systemu wydalenia są zazwyczaj automatycznie zawieszane na czas trwania postępowania sądowego. Nowe przepisy zniosłyby tę automatyczną ochronę, pozostawiając sądom decyzję w poszczególnych przypadkach, czy nakaz wydalenia powinien zostać zawieszony do czasu rozpatrzenia odwołania.

Debata dotycząca ustawy była burzliwa. Po ogłoszeniu wyników głosowania jej zwolennicy oklaskiwali wynik, podczas gdy niektórzy prawicowi posłowie skandowali hasła wzywające do odesłania nielegalnych imigrantów. Przeciwnicy zarzucili, że ustawa narusza prawa podstawowe i grozi normalizacją praktyk, które jeszcze kilka lat temu byłyby politycznie nie do przyjęcia.

Ana Catarina Mendes, wiceprzewodnicząca Grupy Socjalistów i Demokratów, ostrzegła, że rozporządzenie to może legitymizować praktyki budzące wątpliwości prawne oraz osłabić istniejące od dawna mechanizmy ochrony osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Posłowie socjalistyczni, lewicowi i Zieloni w większości sprzeciwili się temu projektowi, argumentując, że zarządzanie migracją musi pozostać zgodne z zobowiązaniami UE w zakresie praw człowieka.

Z politycznego punktu widzenia wynik głosowania potwierdza wyłonięcie się w Parlamencie Europejskim bardziej konserwatywnej większości w kwestiach migracyjnych. Centroprawicowa Europejska Partia Ludowa (EPP) po raz kolejny połączyła siły z Europejskimi Konserwatystami i Reformatorami (ECR), a także z kilkoma ugrupowaniami prawicowymi, tworząc alternatywną większość wobec tradycyjnej koalicji centrystycznej, która od lat dominuje w polityce UE.

Zmiana ta ma szczególne znaczenie dla premier Włoch Giorgii Meloni. Chociaż przepisy te są wynikiem szerszego europejskiego procesu politycznego, wiele z ich kluczowych zasad – w tym zaostrzona polityka deportacyjna, wzmocniona kontrola granic oraz zarządzanie migracją zewnętrzną – ściśle odzwierciedla stanowisko, które Meloni i jej rząd prezentują od momentu objęcia władzy.

Dla włoskiego rządu głosowanie to można zatem uznać za zwycięstwo polityczne. Polityka, która niegdyś była krytykowana przez wiele instytucji europejskich, w coraz większym stopniu staje się częścią głównego nurtu europejskiej debaty. Przyjęcie rozporządzenia sugeruje, że obawy związane z nielegalną migracją i bezpieczeństwem granic mają obecnie wpływ na kształtowanie polityki na całym kontynencie w sposób, który jest bardziej zgodny z podejściem Rzymu.

Zanim przepisy te wejdą w pełni w życie, muszą jeszcze zostać poddane negocjacjom z państwami członkowskimi UE. Głosowanie w Parlamencie stanowi jednak już historyczny punkt zwrotny, pokazując, jak kwestia migracji stała się jednym z kluczowych zagadnień politycznych kształtujących przyszły kierunek rozwoju Unii Europejskiej.

 

Alessandro Fiorentino