Aresztowanie Nicolása Maduro w styczniu 2026 r. ujawnia wspierane przez państwo imperium kokainowe z mackami sięgającymi europejskich portów. Echa upadku Manuela Noriegi wymagają zbadania tajemnic ukrytych pod pretekstem „bezpieczeństwa narodowego”. Oskarżenie Maduro pokazuje, że wenezuelskie instytucje są systematycznie przekształcane w infrastrukturę do handlu narkotykami. Wiele osób nie wierzy w te oskarżenia, ale bliższe przyjrzenie się temu, co wydarzyło się w rodzinie Floresów i w innych przypadkach w Ameryce Łacińskiej, sprawia, że oskarżenia wydają się bardziej prawdopodobne.
Najważniejsze pytanie brzmi : „Dlaczego niektóre zarzuty przeciwko Maduro zostały wycofane?”
Jak „bezpieczeństwo narodowe” ma się do tego procesu?
W listopadzie 2015 r. siostrzeńcy Cilii Flores, Efraín Antonio Campo Flores i Franqui Francisco Flores de Freitas, zostali zatrzymani na Haiti, gdy próbowali przetransportować 800 kilogramów kokainy, koordynując dostawy z FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii). Znaczenie tego przestępstwa wykraczało poza zwykły przemyt. Mężczyźni ci działali z upoważnienia instytucjonalnego, planując korzystanie z międzynarodowego lotniska Simón Bolívar i otrzymując ochronę od władz wojskowych. Prokuratorzy udokumentowali, że zyski zostały przeznaczone na sfinansowanie kampanii Cilii Flores w wyborach do Zgromadzenia Narodowego Wenezueli zaplanowanych na grudzień 2015 roku.
Proces zakończył się w listopadzie 2016 r., a w grudniu 2017 r. zapadły wyroki skazujące na osiemnaście lat pozbawienia wolności. Zamiast zdystansować się, Cilia Flores potępiła aresztowania jako „porwanie”, ujawniając fundamentalną inwersję reżimu: handel narkotykami przez władze państwowe stanowił raczej legalne działanie państwa niż przestępcze przedsięwzięcie.
Sama Flores stała się architektem aparatu przemytniczego. Prokuratorzy federalni udokumentowali, że przyjmowała ona łapówki w wysokości 100 000 dolarów za każdy transport kokainy w zamian za organizowanie spotkań między głównymi handlarzami a wenezuelskim dyrektorem ds. walki z narkotykami, Néstorem Reverolem Torresem. Orwellowska inwersja zasługuje na podkreślenie: oficjalne biuro egzekwowania prawa antynarkotykowego stało się, za pośrednictwem Flores, mechanizmem ułatwiającym przemyt. Znaczna część tych wpływów trafiała z powrotem do reżimowych projektów politycznych, bezpośrednio łącząc przetrwanie reżimu z dochodami z narkotyków.
Osobisty akt oskarżenia Maduro ujawnia znacznie bardziej rozległy handel niż sama sprawa siostrzeńca. Jego operacja rozpoczęła się podczas jego kadencji na stanowisku ministra spraw zagranicznych (2006-2008), kiedy to rzekomo sprzedawał autentyczne wenezuelskie paszporty dyplomatyczne zidentyfikowanym handlarzom. Kiedy ci handlarze musieli przenieść zyski z kokainy z Meksyku z powrotem do Wenezueli, Maduro powiadamiał wenezuelskie ambasady o fikcyjnych „misjach dyplomatycznych”, umożliwiając samolotom załadowanym dziesiątkami milionów w gotówce ominięcie kontroli celnej.
Po objęciu prezydentury w 2013 r. Maduro gwałtownie rozszerzył swoją działalność. Federalne akty oskarżenia zarzucają mu koordynowanie rocznego transportu około 250 ton kokainy do Stanów Zjednoczonych. Jest to ilość porównywalna z działalnością karteli. Architektura operacyjna systematycznie wykorzystywała zasoby wojskowe: loty pochodziły z wenezuelskich wojskowych baz lotniczych, FARC dostarczał kokainę z bezpiecznego schronienia na terytorium Wenezueli, statki wojskowe i straży przybrzeżnej zapewniały szlaki morskie przez Karaiby, a wywiad wojskowy z wyprzedzeniem identyfikował zagrożenia związane z blokadą, umożliwiając handlarzom odpowiednie dostosowanie tras.
Zamiast pojedynczego przywództwa, pojawiło się to, co prokuratorzy nazwali „systemem patronatu i kulturą korupcji”: luźne sieci wiążące wyższych oficerów wojskowych, urzędników wywiadu i cywilów powiązanych z reżimem poprzez bezpośredni udział w przemycie. System ten okazał się niezwykle odporny, ponieważ jego uczestnicy zdawali sobie sprawę, że czerpią bezpośrednie korzyści z dochodów z kokainy, jednocześnie zachowując wiarygodność w kwestii swojego zaangażowania.
Partnerstwo reżimu Maduro z dysydenckimi frakcjami FARC okazało się korzystne dla obu stron: Wenezuela zapewniała schronienie, sprzęt wojskowy i wsparcie logistyczne; FARC dostarczała kokainę po cenach hurtowych i prowadziła niebezpieczne prace związane z uprawą i produkcją. Pod koniec XXI wieku układ ten całkowicie się zinstytucjonalizował. Z wenezuelskich obiektów wojskowych wylatywały wielotonowe transporty. Prokuratorzy udokumentowali pojedyncze dostawy przekraczające 5,5 tony, a działacze FARC oferowali uwięzionym członkom przechowalnie na plażach stanu Aragua na kokainę oczekującą na wysyłkę. Nie były to dyskretne operacje nieuczciwych funkcjonariuszy, ale systematyczna współpraca na szczeblu państwowym koordynowana z wyższych szczebli władzy reżimowej.
Należy pamiętać, że schwytanie Nicolasa Maduro miało miejsce dokładnie trzydzieści sześć lat po usunięciu Manuela Noriegi z Panamy. Dlatego ta historia wymaga kontekstu historycznego, aby lepiej zrozumieć znaczenie Maduro. Od lat pięćdziesiątych XX wieku Manuel Noriega służył jako ceniony agent wywiadu zapewniający regionalny kontrwywiad. CIA wynagradzała go finansowo i przeoczyła coraz bardziej bezczelny handel ludźmi. Na początku lat 80. Noriega zawarł bezpośrednią umowę z kartelem Pablo Escobara z Medellín: kokaina przewożona przez lotnisko Tocumen była chroniona za 1000 dolarów za kilogram docierający do Stanów Zjednoczonych.
W grudniu 1989 r. prezydent George H.W. Bush zarządził operację „Just Cause”, dokonując inwazji na Panamę i pojmując Noriegę w celu postawienia go przed sądem pod zarzutem handlu narkotykami, prania brudnych pieniędzy i wymuszania haraczy. Otrzymał wyrok czterdziestu lat pozbawienia wolności. Niezwykłe pozostaje jednak to, co proces systematycznie wykluczał: Relacje Noriegi z CIA, udokumentowane płatności (oficjalnie około 322 000 dolarów, choć adwokaci twierdzili, że 11 milionów dolarów), wiedza CIA o jego handlu oraz wysiłki CIA w celu utrzymania relacji pomimo rosnących dowodów narkotykowych.
Zatajenie dowodów pełniło kluczową funkcję instytucjonalną: uniemożliwiło ustalenie, że CIA utrzymywała relacje z międzynarodowymi handlarzami narkotyków. Zasadniczo proces zmienił sposób, w jaki ludzie postrzegali Noriegę – z nieuczciwego aktora na kogoś, kto działał w ramach instytucji, które pozwalały na jego działania, a czasem czerpały z nich korzyści.
Podczas wojny domowej w Nikaragui w latach 80. CIA pomagała rebeliantom Contra, przymykając oko na handel kokainą. Agent DEA Celerino Castillo powiedział, że kokaina była przechowywana w bazie sił powietrznych CIA Ilopango w Salwadorze w celu wysyłki do USA. Zamiast przyjrzeć się sprawie, DEA umorzyła dochodzenie i wyrzuciła Castillo. W Kostaryce agent CIA John Hull współpracował z dilerem narkotyków z Miami George’em Moralesem w celu przerzutu kokainy. W zamian za ochronę Morales dawał Hullowi pieniądze na wsparcie Contras. Ten wzorzec stworzył pamięć instytucjonalną: cele antykomunistyczne były ważniejsze niż cele związane z egzekwowaniem prawa antynarkotykowego. CIA mogła powiedzieć, że ochrona handlarzy była koniecznym kosztem jej celów podczas zimnej wojny.
Niedawne wydarzenia i oświadczenia potwierdzają, że CIA miała aktywne źródła wywiadowcze w rządzie Wenezueli, co oznacza osoby na tyle blisko kręgu Maduro, aby zapewnić precyzyjny wywiad operacyjny umożliwiający jego schwytanie. Źródła te posiadałyby kompleksową wiedzę na temat struktury aparatu przemytniczego, mechanizmów koordynacji wojskowej i wywiadowczej, zagranicznych partnerstw wywiadowczych i potencjalnego zaangażowania amerykańskich agentów wywiadowczych w operacje korzystające z wenezuelskich narkotyków.
Wiedza ta pozostanie jednak utajniona. Jeśli Maduro posiada informacje wskazujące na udział amerykańskich agentów wywiadu lub byłych agentów w handlu narkotykami, informacje te niemal na pewno zostaną wykluczone z procesu ze względów bezpieczeństwa narodowego. Doskonale odzwierciedla to precedens Noriegi: publiczny rejestr pokaże Maduro jako niezależnego handlarza narkotyków, a nie postać polityczną, której aparat państwowy krzyżował się z amerykańskimi operacjami wywiadowczymi.
Pojawienie się Rumunii jako kluczowego punktu tranzytowego kokainy z Ameryki Łacińskiej pokazuje, że sieci te mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Europy. Do portu w Konstancy trafiło osiemdziesiąt cztery procent kokainy przechwyconej w Rumunii w 2009 roku, w tym 1,3 tony. Kokaina jest transportowana z Wenezueli szlakami karaibskimi do Konstancy, a następnie rozprowadzana przez rumuńskie sieci przestępczości zorganizowanej koordynujące działania z włoską 'Ndranghetą – kalabryjską organizacją mafijną kontrolującą około osiemdziesiąt procent dostaw kokainy w Europie. Rumuńska epidemia narkotykowa reprezentuje nie tylko krajową przestępczość, ale także integrację z kontynentalnymi systemami przemytu pochodzącymi z Caracas.
Podsumowując, wiedza Maduro o wenezuelskich sieciach przemytniczych i międzynarodowych konspiratorach może ujawnić rozległą transkontynentalną infrastrukturę narkotykową. Nadal nie jest jasne, ile z tych informacji zostanie ujawnionych podczas procesu.