Francja jest bardzo bliska stania się pierwszym krajem w Europie – i drugim na świecie, po Australii – który prawnie zabroni dzieciom poniżej 15 roku życia posiadania kont lub korzystania z mediów społecznościowych. Po przytłaczającym głosowaniu w Zgromadzeniu Narodowym, niższej izbie francuskiego parlamentu, kilka dni temu, kiedy 116 deputowanych głosowało za przyjęciem tej poprawki, opinia publiczna oczekuje na wynik głosowania w Senacie, które odbędzie się w lutym. Według rządu i prezydenta Macrona, którzy są jednymi z największych zwolenników tej ustawy, celem jest, aby zakaz zaczął obowiązywać na początku następnego roku szkolnego, a proces weryfikacji wieku użytkowników został zakończony do końca 2026 roku. Jeśli chodzi o zasady, według których prawo zostanie wdrożone, nic konkretnego nie zostało jeszcze ogłoszone, co oznacza, że obawy o zwiększoną kontrolę państwa nad życiem prywatnym są dalekie od bezpodstawnych.
Czy zakaz dostępu do mediów społecznościowych jest środkiem, który powinien przywrócić dzieci na właściwą drogę w czasach, gdy uzależnienie od technologii i ciągłe „kontakty towarzyskie” są coraz bardziej oczywistą i przerażającą rzeczywistością? Znaczna liczba osób zgadza się z tym pomysłem.
Z pewnością prawie wszyscy rodzice są przekonani, że jest to jedyny sposób, aby ich dzieci przestały marnować dzieciństwo siedząc godzinami przed ekranami, które zniewalają ich umysły, prowadząc do izolacji i niepokoju. Żadne dziecko nie może rozwijać się emocjonalnie i poznawczo, jeśli zastąpi prawdziwe doświadczenia interakcjami online. Może to być tautologia, ale nie mniej przerażająca.
Z jednej strony mamy do czynienia z jednym z najpoważniejszych problemów naszych czasów, nadmiernym i autodestrukcyjnym korzystaniem z mediów społecznościowych przez dzieci, a z drugiej strony z interwencją ustawodawców w celu uregulowania sytuacji, która powinna pozostać w gestii rodziców. Nie mniej prawdą jest, że rodzice nie wydają się mieć wystarczających narzędzi ani wystarczających argumentów, aby przekonać własne dzieci do mądrego korzystania z mediów społecznościowych. Krótko mówiąc, rodzice nie wykonują swojej pracy jako rodzice, w którym to przypadku państwo (w tym przypadku państwo francuskie) interweniuje i nakłada prawie całkowity zakaz. Nie ma wątpliwości, że sprawy zaszły za daleko, jeśli chodzi o wirtualną interakcję za pośrednictwem tych „sieci społecznościowych”. Uzasadnione są również obawy, że państwo wydaje się wykorzystywać sytuację, która wymaga pilnego rozwiązania, w celu rozszerzenia swojej kontroli nad społeczeństwem.
Dopóki szczegóły techniczne wdrożenia ustawy nie są znane opinii publicznej, obawy części społeczeństwa dotyczące zwiększonej kontroli nad komunikacją online i egzekwowania surowszej cenzury są uzasadnione. Pojawiają się głosy, że weryfikacja wieku będzie przeprowadzana przez stronę trzecią, inną niż instytucje państwowe lub sieci społecznościowe. Ten trzeci „gracz” potwierdzi wiek użytkownika za pomocą rozpoznawania twarzy lub analizy danych z dowodu osobistego, a następnie całkowicie usunie wszystkie dane osobowe. Jak na razie dobrze, prawda? Jeśli tak, to nie mamy się czego obawiać, prawda?
Ale skąd tak naprawdę możemy to wiedzieć? Skąd możemy mieć pewność, że pod pozorem tej palącej potrzeby, całe to przedsięwzięcie nie jest jedynie początkiem innej, znacznie bardziej niebezpiecznej formy quasi-totalitarnej kontroli? Skąd mamy wiedzieć, że to nie rząd będzie odgrywał główną rolę, monitorując cały proces weryfikacji tożsamości użytkowników, podsycając tym samym obawy o ukryte motywy stojące za tą ustawą?
Z drugiej strony, skąd wiemy, że zakaz ten nie zmusi osób nim dotkniętych do znalezienia innych sposobów na kontynuowanie dostępu do mediów społecznościowych? Jest to prawdopodobny scenariusz, który miał już miejsce w najnowszej historii.
Francja najprawdopodobniej pójdzie w ślady innych krajów europejskich, które będą starały się poważnie ograniczyć dostęp dzieci do mediów społecznościowych. Czy nowa puszka Pandory została otwarta na poziomie europejskim?