fbpx

Europejczycy wzywają do większej krajowej kontroli nad granicami

Polityka - 2 lutego, 2026

W ciągu ostatniej dekady europejska debata na temat migracji przechodziła przez fazy gorącej konfrontacji ideologicznej, często oscylując między retoryką ciągłego zagrożenia a technokratycznym uspokojeniem. Jednak na początku 2026 r. można dostrzec głęboką zmianę, która wykracza poza stare kategorie polityczne. Nie jest to instynktowna reakcja ani odwrót podyktowany strachem, ale raczej żądanie realizmu, które pochodzi z samego serca europejskich społeczeństw. Zarządzanie przepływami migracyjnymi i ochrona granic zewnętrznych nie są już postrzegane jako zwykłe punkty biurokratycznej agendy, ale jako elementy składowe demokratycznej legitymacji państw i samej stabilności projektu europejskiego.

Zmiana fazy debaty europejskiej: sygnał od europejskiej opinii publicznej

Jednoznaczny sygnał w tym zakresie płynie z kontynentalnej opinii publicznej. Zgodnie z dużym badaniem przeprowadzonym na próbie ponad 11 700 obywateli w 23 państwach członkowskich, 71% Europejczyków zgadza się, że Unia Europejska powinna przyznać rządom krajowym znacznie większą kontrolę nad własnymi granicami w celu skuteczniejszego zarządzania imigracją. To, co czyni te dane politycznie istotnymi, to ich geograficzna i polityczna przekrojowość: konsensus w sprawie większej suwerenności nad granicami nie jest wyłączną domeną jednego regionu, ale jest wysoki w krajach na wschodzie, północy, zachodzie i południu kontynentu. Ta zbieżność sugeruje, że żądanie kontroli nie jest aktem sprzeciwu wobec integracji, ale raczej reakcją na postrzeganie scentralizowanego zarządzania, które straciło kontakt z potrzebami operacyjnymi w terenie.

Liczby: ogólny spadek, skoncentrowana presja

Dane dotyczące przepływów migracyjnych w 2025 r. zapewniają obiektywne ramy dla tego postrzegania, ujawniając złożoną rzeczywistość częściowego postępu i utrzymującej się presji. Chociaż liczba nielegalnych wjazdów do UE spadła o około 25% w ciągu pierwszych jedenastu miesięcy roku, do około 166 900, presja nie zniknęła, ale stała się bardziej skoncentrowana. Szlak środkowośródziemnomorski jest nadal najczęściej wykorzystywanym korytarzem, odpowiadającym za 40% wszystkich wjazdów, a Libia jest miejscem pochodzenia ponad 90% wyjazdów na tej osi. Podczas gdy niektóre szlaki, takie jak Bałkany Zachodnie, odnotowały znaczne spadki, inne, takie jak szlak zachodniośródziemnomorski, odnotowały wzrost o 15%. Liczby te potwierdzają, że migracja jest dynamicznym zjawiskiem, które wymaga szybkiej i skalibrowanej reakcji, funkcji, do której władze krajowe wydają się być lepiej przygotowane niż ponadnarodowa koordynacja, która jest często spowalniana przez wzajemne weta i zawiłości proceduralne.

Kiedy kontrola działa: rola wyborów politycznych

Często pomijanym elementem w debacie publicznej jest fakt, że ogólne zmniejszenie liczby nielegalnych przekroczeń granicy nie jest wynikiem spontanicznej dynamiki, ale wynikiem konkretnych wyborów politycznych. Tam, gdzie UE i państwa członkowskie zainwestowały w bardziej rygorystyczne kontrole, współpracę z krajami tranzytowymi i porozumienia operacyjne w sprawie ograniczenia wyjazdów, przepływy wykazały znaczny spadek. Sugeruje to, że zarządzanie migracją nie jest zjawiskiem niekontrolowanym, ale zmienną wrażliwą na wolę polityczną i zdolność do interwencji. Z drugiej strony, gdy reakcje pozostają fragmentaryczne lub opóźnione, presja ma tendencję do przesuwania się, a nie zmniejszania, zaostrzając napięcia między państwami członkowskimi.

Schengen pod presją: kryzys wzajemnego zaufania

Ta asymetria między scentralizowanymi decyzjami a lokalnymi konsekwencjami stawia system Schengen pod bezprecedensową presją polityczną. Chociaż swobodny przepływ pozostaje niezbędnym filarem dla większości Europejczyków, jego przetrwanie paradoksalnie zależy od zdolności do przywrócenia zaufania do bezpieczeństwa granic zewnętrznych. Fakt, że dwanaście rządów powiadomiło o tymczasowym przywróceniu kontroli na granicach wewnętrznych od początku 2025 r. – z których osiem wyraźnie podaje migrację jako przyczynę – nie powinien być interpretowany jako chęć zlikwidowania obszaru swobodnego przepływu, ale jako mechanizm samoobrony w obliczu wtórnych przepływów, których obecne zasady nie są w stanie powstrzymać. Kiedy kontrola granic wewnętrznych staje się standardową praktyką, jest to znak, że umowa zaufania oparta na wspólnej odpowiedzialności weszła w kryzys.

Europejska reakcja i jej ograniczenia strukturalne

W tym kontekście reakcja instytucji europejskich, której kulminacją jest nowy pakt w sprawie migracji i azylu oraz porozumienia w sprawie „puli solidarności”, stanowi konieczną, ale wciąż niekompletną próbę rozwiązania problemu. Niedawne reformy dotyczące procedur powrotowych i list „bezpiecznych krajów pochodzenia” zmierzają w dobrym kierunku, w kierunku większej stanowczości, ale nie rozwiązują fundamentalnej kwestii kompetencji operacyjnych. Dla europejskiego konserwatysty sprawa jest jasna: odpowiedzialność polityczna musi iść w parze ze skutecznymi kompetencjami. Jeśli rządy krajowe są odpowiedzialne przed swoimi wyborcami za bezpieczeństwo publiczne, spójność społeczną i trwałość usług lokalnych, muszą zachować prawo do decydowania o tym, kto wjeżdża i przebywa na ich terytorium. Skuteczna współpraca europejska nie powinna przekładać się na ślepe delegowanie uprawnień do scentralizowanych organów, ale na pomocnicze wsparcie dla państw członkowskich zarządzających pierwszą linią granic zewnętrznych.

Suwerenność i traktaty: możliwe przywrócenie równowagi

Warto również pamiętać, nie popadając w polemiczną przesadę, że obecna struktura traktatów europejskich nie nakłada na państwa członkowskie prawnego obowiązku delegowania wszystkich swoich uprawnień w zakresie kontroli granicznej i zarządzania migracją. Polityka migracyjna jest ze swej natury obszarem kompetencji dzielonych, w którym rolą Unii powinno być wspieranie i koordynowanie działań państw członkowskich, a nie ich zastępowanie. Tendencja do interpretowania każdego wniosku o większą kontrolę krajową jako naruszenia „ducha europejskiego” nie ma zatem solidnej podstawy prawnej, ale raczej odzwierciedla szeroką interpretację polityczną, która doprowadziła do podsycania dwuznaczności i napięć instytucjonalnych. W tym sensie żądanie wyraźniejszej krajowej odpowiedzialności za decyzje operacyjne nie oznacza zerwania z porządkiem europejskim, ale raczej jego możliwe zrównoważenie.

Kontrola i człowieczeństwo: fałszywa dychotomia

Wreszcie, istnieje wymiar ludzki, który wymaga przywrócenia porządku. Pomimo spadku liczby przybywających, koszt w postaci ludzkiego życia na Morzu Śródziemnym pozostaje dramatyczny, z ponad 1700 ofiarami odnotowanymi tylko w 2025 roku. Moralnym błędem jest przeciwstawianie kontroli współczuciu: nieporządek na granicach tylko napędza przestępczy model biznesowy handlarzy ludźmi, zachęcając do niebezpiecznych podróży opartych na iluzji systemu azylowego, który w zbyt wielu przypadkach stał się niewłaściwym kanałem migracji ekonomicznej. Solidny, przewidywalny i oparty na prawie system kontroli jest jedynym prawdziwym warunkiem wstępnym humanitarnej polityki migracyjnej, zdolnej do ochrony tych, którzy rzeczywiście mają prawo do azylu i zniechęcającej tych, którzy próbują obejść zasady.

Sedno demokratycznej legitymacji

To właśnie w tym obszarze zagrożona jest dziś decydująca część wiarygodności instytucji europejskich. Kiedy zdecydowana większość obywateli dostrzega rosnący dystans między decyzjami podejmowanymi na szczeblu ponadnarodowym a konkretnymi skutkami dla społeczności lokalnych, ryzyko jest nie tylko polityczne, ale także demokratyczne. Żądanie większej kontroli granic państwowych nie wyraża nostalgii za przeszłością, ale raczej potrzebę przywrócenia wyraźnego związku między podejmowaniem decyzji, odpowiedzialnością i konsensusem. Zignorowanie tego sygnału jeszcze bardziej podsyciłoby podział między obywatelami a instytucjami, co miałoby konsekwencje wykraczające daleko poza samą kwestię migracji.

Reformowanie bez przerywania

Ostatecznie Europa nie stoi przed binarnym wyborem między izolacją a otwartością, ale przed koniecznością dostosowania swoich rządów do rzeczywistości. Reforma bez zerwania oznacza zaakceptowanie faktu, że suwerenność narodowa nie jest przeszkodą dla współpracy, ale fundamentem, na którym musi się ona opierać, aby była wiarygodna. Tylko poprzez przywrócenie państwom możliwości działania i ochrony swoich obywateli możliwe będzie zachowanie Schengen, a wraz z nim zaufania obywateli do Europy, która w końcu sprosta wyzwaniom XXI wieku.