Czy John Stuart Mill był liberałem?

Kultura - 2026-05-10

Angielski filozof John Stuart Mill urodził się w maju 1806 roku, 220 lat temu, dlatego też zostałem niedawno zaproszony do omówienia jego Eseju o wolności na spotkaniu islandzkiego klubu książki. Podczas gdy przez 30 lat wykładałem tę książkę na zajęciach z filozofii politycznej na Uniwersytecie Islandzkim, mój pogląd na nią zmienił się z czasem. Przyznaję, że Mill był doskonałym, otwartym i kompetentnym pisarzem. Ale czy jego reputacja ikony wolności jest zasłużona?

Wolność wypowiedzi

Najbardziej przekonującą częścią An Essay on Liberty jest argument Milla na rzecz wolności słowa: Jeśli zakazana opinia jest słuszna, ludzie są pozbawieni możliwości wymiany błędu na prawdę; jeśli jest błędna, tracą korzyść z wyjaśnienia i wzmocnienia prawdy w próbie jej obalenia. Argument ten jest z pewnością wciąż aktualny. Jest on również wymownie sformułowany przez współczesnego Millowi duńskiego poetę N. F. S. Grundtviga, który podkreślał, że musi istnieć wolność zarówno dla Lokiego, łotra, jak i dla Thora, bohatera. Muszę jednak zauważyć, że najważniejszą wolnością dla zwykłych ludzi jest wolność zarówno wyboru zawodu, towarów i usług na rynku, jak i zatrzymania jak największej części swoich dochodów. Społeczeństwo to nie klub dyskusyjny; to walka o poprawę warunków życia nas samych i naszych rodzin.

Zasada Szkody

Słynna zasada krzywdy Milla głosi, że przymus jest uzasadniony tylko w celu zapobiegania krzywdzie innych. Zasada ta była często krytykowana za to, że jest niejasna. Nie zgadzam się z tym. Oczywiste jest na przykład, że zasada krzywdy dopuszczałaby substancje uzależniające, pod warunkiem, że nie powodowałyby one niebezpiecznych zachowań; dopuszczałaby również prostytucję. Co więcej, konsekwencje zakazania tych działań są prawdopodobnie gorsze niż konsekwencje ich dozwolenia. Problem z utylitarystycznymi kalkulacjami polega jednak na tym, że łączą one to, co godne pochwały, z tym, co naganne. Zarówno pielęgniarka, jak i dziwka są uważane za przynoszące pożytek. Wolę podejście św. Tomasza z Akwinu. Tomasza z Akwinu, który twierdził, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, ale prawo powinno zajmować się tylko grzechami szkodliwymi dla innych, takimi jak przemoc czy kradzież. W praktyce prowadzi to do czegoś podobnego do zasady krzywdy Milla, ale kluczowe rozróżnienie między wadami i cnotami zostaje zachowane.

Błąd socjalizmu redystrybucyjnego

Mill był świadomy, że utylitaryzm ma swoje problemy. W An Essay on Liberty (Eseju o wolności ) napisał, że swoje argumenty za wolnością opiera na trwałych interesach człowieka jako istoty postępowej. Tutaj beztrosko przeszedł od maksymalizacji użyteczności – która jest tym, o co chodzi w utylitaryzmie – do tworzenia warunków dla ludzkiego rozkwitu. Dlatego wątpię, czy można go nazwać utylitarystą. Wątpię również, czy można go nazwać liberałem. W swoich Zasadach ekonomii politycznej dokonał rozróżnienia między prawami produkcji i dystrybucji. Prawa produkcji były, jak nauczał, niezmienne, w przeciwieństwie do praw dystrybucji, które można zmieniać niemal do woli. Jest to jednak fałszywe rozróżnienie, ponieważ dystrybucja dochodów z wyboru dostarcza nam niezbędnych informacji o tym, gdzie nasze zdolności i umiejętności są najlepiej wykorzystywane. W ten sposób kieruje produkcją. Socjalizm redystrybucyjny w dużej mierze opiera się jednak na tym teoretycznym błędzie.

Kto wybrałby socjalizm?

W swoich późniejszych pismach Mill uważał, że socjalizm może zastąpić kapitalizm, ponieważ kolektywy pracownicze mogą być bardziej produktywne niż firmy prywatne. Mylił się. Podkreślał jednak, że takie kolektywy muszą być dobrowolne. W kapitalizmie ludzie mogą oczywiście wybrać socjalizm dla siebie, ale nie dla innych. Interesujące jest pytanie, ilu z nich by to zrobiło. Rolnicze społeczności kolektywne w Izraelu, kibuce, dostarczają odpowiedzi: Mniej niż trzy procent.