Premier z ramienia partii Fianna Fáil ostrzegł, że instytucje europejskie stają się antydemokratyczną „monolityczną strukturą”

Polityka - 2026-06-21

Podobnie jak Seán Lemass, Jack Lynch jest uznawany przez partię Fianna Fáil i wyniosłych liberalnych polityków za jednego z największych modernizatorów Irlandii. Lemass zapoczątkował drogę Irlandii ku nowoczesności, wprowadzając w 1958 roku „Pierwszy program ekspansji gospodarczej” autorstwa T. K. Whitakera. Lynch postawił pierwsze kroki Irlandii w kierunku „coraz ściślejszej unii”, przystępując do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w 1973 roku. Pomimo mitycznego statusu, jaki przyznano tym premierom w historii parlamentarnej partii Fianna Fáil, ich osiągnięcia były często zniekształcane dla celów politycznych.

Wbrew powszechnej opinii, że Lemass był zwolennikiem liberalizacji, w rzeczywistości był on jawnym konserwatystą; i choć to Jackowi Lynchowi przypisuje się zasługę za przystąpienie Irlandii do EWG, niektóre z jego wypowiedzi dzisiejsza partia Fianna Fáil mogłaby uznać za eurosceptyczne pod względem treści.

Dzisiejsze przywiązanie partii Fianna Fáil do Lemassa i Lyncha wynika najprawdopodobniej z okresu liberalizacji, na czele której stał krótkowzroczny przywódca partii Micheál Martin. Z pewnością wynika to z ich poparcia dla przystąpienia Irlandii do EWG, ale być może również z tego, że Fianna Fáil zaczęła obawiać się konserwatywnej spuścizny pozostawionej przez jej założyciela, Éamona de Valerę. Można również spekulować, że ta emocjonalna sympatią do Lyncha i Lemassa wynika z faktu, iż są oni jedynymi premierami z ramienia Fianna Fáil w historii, których nie oskarżono o okradanie kraju.

Niezależnie od tego, obchody 50-lecia przynależności Irlandii do Wspólnoty Europejskiej w 2023 roku pokazały, jak bardzo irlandzcy urzędnicy państwowi oddalili się od własnej historii politycznej.

Irlandia początkowo powiązała swoją kandydaturę do członkostwa w EWG z kandydaturą Wielkiej Brytanii, kierując się interesami gospodarczymi kraju. Jednak prezydent Francji Charles de Gaulle dwukrotnie zawetował przystąpienie Wielkiej Brytanii, a co za tym idzie – Irlandii, do Wspólnoty. Ten sceptycyzm wobec miejsca Wielkiej Brytanii w instytucjach europejskich wynikał z obaw francuskich przywódców, że Wielka Brytania dąży do przystąpienia jako swego rodzaju „koń trojański” służący interesom anglo-amerykańskim. Na szczęście dla Irlandii następca de Gaulle’a, Georges Pompidou, postanowił nie kontynuować tej strategii, a 22 stycznia 1972 r. Jack Lynch podpisał w Brukseli traktat o przystąpieniu Irlandii do EWG.

Późniejsze referendum w Irlandii, które odbyło się 10 maja 1972 r. w sprawie ratyfikacji członkostwa w EWG, zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem – 83,1% głosujących opowiedziało się za tą nową szansą dla irlandzkiej gospodarki.

Szczyt w Paryżu, który odbył się w dniach 19–20 października 1972 r., wytyczył kierunki przyszłego rozwoju instytucji europejskich, a przywódcy uzgodnili pogłębienie integracji gospodarczej poprzez politykę pieniężną, negocjacje handlowe oraz regionalną pomoc rozwojową.

Jednak podczas tego ambitnego szczytu zorganizowanego przez prezydenta Pompidou przemówienie premiera Jacka Lyncha zawierało istotne ostrzeżenie. Lynch stwierdził, że w kontekście tego wizjonerskiego projektu europejskiego pojawia się „szersza kwestia… dotycząca demokratycznego charakteru Wspólnot oraz potrzeby jak najściślejszego zaangażowania obywateli w procesy decyzyjne, politykę i funkcjonowanie Wspólnot”.

Dodał ponadto, że europejscy przywódcy „powinni zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie stanowi oddalanie się naszych narodów od Wspólnoty oraz postrzeganie przez nie Wspólnoty – w momencie, gdy wkracza ona w nowe, istotne obszary działalności – jako pewnego rodzaju monolitycznej struktury, coraz bardziej oderwanej od tego rodzaju kontroli demokratycznej, jaką znamy w państwach członkowskich”.

Chociaż ostrzeżenie Lyncha ma charakter czysto zapobiegawczy, jego waga jest oczywista dla każdego współczesnego, trzeźwo myślącego obserwatora sceny politycznej w Unii Europejskiej. Wizja Lyncha dotycząca „aktywnego dążenia do bliższych i bardziej racjonalnych stosunków gospodarczych i handlowych z innymi narodami” została dziś zastąpiona infantylnymi komunikatami, w których międzynarodowe spotkania określa się mianem „wysokiego szczebla”, a urzędników jako „znanych”, na wypadek gdyby opinia publiczna nie zdawała sobie sprawy z ich znaczenia.

Wystarczy spojrzeć na „Wysoką Przedstawiciel” Unii Europejskiej, Kaję Kallas, której powtarzające się publiczne wpadki związane z dyskusjami na temat tego, jak Europa mogłaby pokonać Chiny lub Stany Zjednoczone, zdradzają delikatną równowagę, jaką starają się utrzymać dyplomaci tego kontynentu.

Ta presja na kraje europejskie, by współpracowały na rzecz realizacji wspólnych interesów, stanowiła kluczowy element argumentacji Lyncha na rzecz przystąpienia Irlandii do Europejskiej Unii Walutowej w 1978 roku. W przemówieniu wygłoszonym 21 grudnia przed Dáil Éireann Lynch zauważył, że „w ciągu ostatnich kilku dni otrzymaliśmy kolejne dowody na to, jak krucha jest równowaga gospodarcza ostatnich lat”. Ceny ropy ponownie rosną. Niestabilność walutowa może ponownie przyczynić się do powrotu recesji i inflacji, z których Europa obecnie powoli się wydostaje. Czy ta Izba naprawdę uważa, że nasza pozycja na arenie międzynarodowej byłaby lepsza poza systemem walutowym, który kraje Wspólnoty tworzą z tak wielkim namysłem i wysiłkiem?”.

Najwyraźniej interesy gospodarcze Irlandii związane z integracją europejską zawsze były dla przywódców partii Fianna Fáil sprawą najwyższej wagi. Jednak obecnie interesy te są aktywnie hamowane przez szaleństwo regulacyjne UE oraz ideologiczny fanatyzm jej biurokratycznych urzędników.

Lynch ostatecznie wyobrażał sobie Europę, która była „pełna wyobraźni, a jednocześnie realistyczna”. Dzisiaj nie mogłoby to być dalsze od prawdy. Równie bolesne jest to, że jego własna partia polityczna stała się bezkrytyczna i służalcza wobec europejskiego procesu decyzyjnego. W świecie, w którym ostrzeżenia Lyncha dotyczące Unii Europejskiej spełniły się, podwójnie dziwaczny jest widok partii Fianna Fáil, która niewolniczo broni monolitycznych struktur, którymi Komisja Europejska zaczęła rządzić żelazną ręką, cenzurując eurosceptyczne poglądy polityczne, unieważniając niekorzystne wyniki wyborów i knując spiski mające na celu społeczną inżynierię europejskiej opinii publicznej za pośrednictwem mediów społecznościowych.

W minionych czasach Fianna Fáil była społecznie konserwatywną partią polityczną, która opowiadała się za rozwojem gospodarczym i broniła spójnej struktury społecznej Irlandii. Dzisiaj stała się bezosobową machiną, której jedynym celem jest zdobycie władzy i kariera swoich członków. To nie jest służba publiczna, to samolubstwo. W pogoni za władzą za wszelką cenę partia porzuciła swoje pro-life stanowisko polityczne i znalazła się w sytuacji, w której broni niewygodnego status quo Unii Europejskiej, o której jeden z byłych urzędników Komisji Europejskiej twierdził, że na najwyższych szczeblach jej ponadnarodowej biurokracji zasiadają wypaczeni dewianci seksualni.

Jeśli porównamy ostrzeżenie Lyncha przed powstaniem antydemokratycznego monolitu z kontrowersyjnymi wypowiedziami Micheála Martina z 2017 roku, w których stwierdził, że jego partia „nie chce mieć nic wspólnego z zacofaną koncepcją suwerenności”, przemiana partii Fianna Fáil staje się oczywista.

Ta przemiana, wbrew najśmielszym nadziejom tchórzliwych konserwatywnych posłów z tylnych rzędów partii, jest nieodwracalna. Fianna Fáil na zawsze zostanie zapamiętana nie ze względu na osiągnięcia de Valery, Lemassa czy Lyncha, ale z powodu zbyt długiego pozostawania u władzy i mało inspirującego przywództwa Micheála Martina.

Wraz z rozpoczęciem 1 lipca niefortunnej prezydencji Irlandii w UE, na czele której staną tacy „dyletanci” z czołówki Fianna Fáil jak Michael McGrath i Thomas Byrne, partia ta bez wątpienia po raz kolejny pogrąży się w kryzysie. Można niemal z całą pewnością stwierdzić, że Lynch i Lemass będą na czele ideologicznej mieszaniny panującej w partii podczas tej przygody, gdy w poszukiwaniu tożsamości partia przybierze zniekształcone skórzane stroje z własnej historii.

Niezależnie od tego, jakimi sposobami będą próbować zamaskować swoje katastrofalne osiągnięcia, nieustannie zabawne będzie obserwowanie, jak daleko posuną się członkowie partii Fianna Failures w dążeniu do chwały kosztem państwa.

Gdy dobiegnie końca irlandzka prezydencja w Radzie, partia może nawet zyskać nowego przywódcę, który być może wzbudzi w niej nadzieję na odnowę. Jednak te fałszywe nadzieje będą krótkotrwałe, a Fianna Fáil niemal nieuchronnie znów znajdzie się na drodze do Brukseli.

Fianna Fáil stała się partią pozbawioną ideologii, która poszła na kompromis w sprawie każdej z zasad, które niegdyś wyznawała, i która nie wzięła sobie do serca ostrzeżenia, jakie wygłosił jej własny przywódca w okresie przystąpienia Irlandii do EWG. Taka arogancja nie pozostaje bezkarna i słusznie losy polityczne „Wojowników Przeznaczenia” mogą dobiegać końca – nie z hukiem, ale z cichym jękiem.