W wywiadzie udzielonym kilka dni temu holenderski minister spraw zagranicznych David van Weel powiedział, że przyszły rząd w Hadze „będzie patrzył na świat takim, jakim jest, a nie takim, jakim chciałby, aby był”. To stwierdzenie natychmiast przywołało mi na myśl Niccolò Machiavellego i jego przełomowe dzieło „Książę”. Napisany w 1513 roku i opublikowany po raz pierwszy dziewiętnaście lat później, pośmiertnie, „Książę” jest jednym z najsłynniejszych podręczników sztuki przywództwa wszechczasów, prawdopodobnie najczęściej komentowanym, chwalonym, ale przede wszystkim krytykowanym traktatem o władzy politycznej i jej implikacjach, o ludzkich działaniach i tym, co się za nimi kryje.
„Wydaje mi się bardziej stosowne podążanie za rzeczywistą prawdą sprawy niż za jej wyobrażeniem”, napisał Machiavelli w rozdziale XV książki, którą zadedykował Lorenzo de’ Medici (wnukowi znacznie bardziej znanego Lorenzo Wspaniałego), mając nadzieję, że przyda mu się ona w osiągnięciu wielkości.
Wzmacniając swoją koncepcję, były sekretarz „Rady Dziesięciu” Republiki Florenckiej odnosi się do uderzającego kontrastu między sposobem, w jaki ludzie żyją, a sposobem, w jaki powinni żyć, i że ci, którzy wolą wyimaginowany świat od rzeczywistego i konkretnego, ostatecznie zawiodą. Machiavelli jest mocno zainteresowany tym, co istnieje, a nie tym, co powinno być, światem takim, jakim jest, z jego dobrymi i złymi stronami, a nie jego wyimaginowaną wersją. Jego troską jest czysta i obiektywna prawda, a nie fikcja stworzona przez idealistów.
La verità effettuale della cosa podkreśla pierwszeństwo bezpośredniego badania obiektywnej rzeczywistości, ze szkodą dla naiwnych i utopijnych koncepcji, i stanowi rdzeń myśli politycznej Machiavellego.
To rozróżnienie między aspiracjami a rzeczywistością, między wyglądem a istotą, jest wykładnicze w doktrynie makiawelizmu, a zrozumienie rzeczywistości rzeczy – takimi, jakimi są – jest dziś nie mniej ważne niż w XVI wieku.
Kolejne pytanie jest logiczne i uzasadnione: Na ile aktualna i istotna jest dziś myśl polityczna Machiavellego? Jest to jednak pytanie retoryczne, na które odpowiedź jest oczywista. Realizm makiaweliczny nie jest przestarzałą filozofią, ale jest dziś bardziej aktualny niż kiedykolwiek. Nawet najbardziej zagorzali krytycy Machiavellego i jego rewolucyjnej wizji zaczynają zgadzać się z jego realizmem, który czasami jest bezwzględny i mroczny, a nie zbyt optymistycznym i, dlaczego nie, jasnym przedstawieniem otaczającego nas świata.
Ochrona interesów narodowych wymaga pragmatyzmu, jasności i wizji opartej na rzeczywistości. Czy nam się to podoba, czy nie, o to właśnie chodzi. Stary porządek poważnie się rozpada i powstaje nowy – słyszymy to coraz częściej. Coraz więcej bohaterów i obserwatorów na globalnej scenie mówi o wyzwaniach i znaczeniu dostosowania się do bardzo złożonego i nie mniej burzliwego krajobrazu geopolitycznego. Nowe okoliczności wymagają dostosowanych odpowiedzi. Ale w tym celu świat musi być postrzegany takim, jakim jest, a nie takim, jakim marzymy, że powinien być.
Nie mam wątpliwości, że wypowiedzi takie jak ta holenderskiego ministra spraw zagranicznych nie są pierwszymi tego rodzaju i nie będą ostatnimi. Z pewnością nowe głosy odbiją się echem, bezpośrednio lub pośrednio, w takiej czy innej formie, słowa wybitnego florenckiego sekretarza i koncepcje, które pozostawił, w rzeczywistości do potrzeby zrozumienia tego, co dzieje się wokół nas poprzez realistyczne myślenie. Być może zwycięzcy są tymi, którzy piszą historię, ale realiści są tymi, którzy przedstawiają fakty tak, jak się wydarzyły, konkretną prawdę, osobę z krwi i kości, z jej zaletami i wadami.
W przyszłym roku ludzkość będzie obchodzić pół tysiąclecia od śmierci Niccolò Machiavellego, a rosnąca liczba odniesień do jego pism nie powinna być zaskoczeniem. Wręcz przeciwnie. Patrząc na świat takim, jakim jest, preferując „prawdziwą prawdę o sprawie”, mamy większą szansę na zrozumienie ludzkich działań i sił, które nimi kierują. Dotyczy to również potężnych postaci tych czasów.