Co tak naprawdę się stanie, jeśli w większości krajów europejskich zabroni się dzieciom korzystania z mediów społecznościowych? Czy naprawdę zrozumieją, jak szkodliwe jest nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych? A może sprawi to, że będą jeszcze bardziej chętne do korzystania z tego, do czego nie mają już dostępu? A co z rodzicami? Czy staną się bardziej odpowiedzialni, jeśli chodzi o sprawy i obawy swoich dzieci? Czy też sprawi, że staną się jeszcze bardziej zdystansowani? Co z podstawowymi wolnościami? Czy będą one lepiej chronione przez tak surowy zakaz? A może nadzór społeczny rozszerzy się jeszcze bardziej, a aparat państwowy będzie monitorował każdy ruch w mediach społecznościowych i działał jak arbitralny i wszechmocny Wielki Brat?
Nie ma co do tego wątpliwości: media społecznościowe mają ogromny wpływ na codzienne życie i zachowanie naszych dzieci. Ten wszechświat, niezwykle złożony i dynamiczny, z ciągle zmieniającymi się zasadami, ekscytujący i niebezpieczny jednocześnie, pochłania, urzeka i podporządkowuje sobie dzieci od najmłodszych lat. Od momentu przebudzenia do momentu pójścia spać, urządzenia mobilne i media społecznościowe są częścią tego, co stało się ich codzienną rutyną. Czy nam się to podoba, czy nie, jest to nowa „normalność”.
Każda rozsądna osoba, od rodziców po nauczycieli i terapeutów, powie to samo: nadmierne korzystanie z tych platform społecznościowych, jak ma to miejsce obecnie, powoduje uzależnienie i wpływa na rozwój poznawczy, koncentrację, funkcjonowanie społeczne, interakcje z rodzicami, przyjaciółmi i kolegami ze szkoły, odpoczynek fizyczny, w rzeczywistości prawie wszystkie codzienne czynności. Ignorowanie lub udawanie, że nie rozumie się potencjalnych destrukcyjnych skutków jest nie mniej niebezpieczne niż same skutki. Co więc można zrobić?
Niewątpliwie konieczne jest omówienie tego zagrożenia i metod potrzebnych do ratowania dzieci przed (samo)zniszczeniem w sferze publicznej. Z drugiej strony, w niemal skoordynowany sposób, coraz więcej krajów europejskich ogłasza środki legislacyjne mające na celu zablokowanie dostępu dzieci do tych platform społecznościowych, co nie wydaje się spotykać z takim samym konsensusem.
Zamiar wprowadzenia zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej pewnego wieku wywołał oburzenie. Skąd ten sprzeciw, biorąc pod uwagę, że istnieje niemal powszechna zgoda co do znaczących zagrożeń związanych z hipersocjalizacją w środowisku cyfrowym? Skąd ten brak zaufania do środka, który powinien zapewnić ochronę zdrowia dzieci?
Od kilku tygodni, a zwłaszcza od głosowania we francuskim Zgromadzeniu Narodowym, w którym przyjęto zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 15 roku życia, kwestia ta eksplodowała na szczeblu europejskim. Nie powinno to nikogo dziwić. Wręcz przeciwnie, temat będzie się rozwijał.
Najnowszym z długiej listy krajów, które ogłosiły, że przygotowują taki zakaz, są Niemcy. Wszystkie niemieckie partie głównego nurtu są gotowe poprzeć wniosek ustawodawczy zakazujący dzieciom poniżej 14 roku życia korzystania z platform cyfrowych. Ten sam tok myślenia i ten sam modus operandi wszędzie.
Ci, którzy opowiadają się za zakazem korzystania z mediów społecznościowych przez bardzo młodych użytkowników, zdają sobie sprawę, że niezwykle trudno jest faktycznie wyegzekwować taki środek, jak twierdzą, bez naruszania podstawowych praw i wolności. Niemniej jednak, nalegają oni na pilne przyjęcie takiego rozwiązania za pomocą środków legislacyjnych.
Każda decyzja o ograniczeniu wolności słowa spotka się z ogromną podejrzliwością. Nawet jeśli wydaje się być oparta na najbardziej szlachetnych i życzliwych intencjach. Podobnie jak ochrona zdrowia psychicznego i fizycznego dzieci. Dziś widzimy, jak długo deklarowana walka z dezinformacją w środowisku cyfrowym jest w rzeczywistości zaciekłą walką z wolnością słowa, a moderowanie treści online jest eufemizmem dla cenzury.
Kto może zagwarantować, że zakazanie dzieciom korzystania z mediów społecznościowych nie jest tylko kolejnym drakońskim środkiem, który zamiast atakować źródło zła, tylko je wzmocni?