Segregacja polityczna w Szwecji (i w Europie)?

Świat - 2026-09-24

Wszelkie doniesienia wskazują, że wybory parlamentarne w Szwecji, które odbyły się 13 września, okazały się tzw. „wyborami mobilizacyjnymi”. Zwycięstwo odniosła ta strona polityczna, której udało się zmobilizować największą część swoich wyborców.

Po czterech latach rządów prawicy Szwedzi byli świadkami zwycięstwa czterech partii lewicowych z przewagą równie niewielką (około 1 procenta), jak ta, z jaką w 2022 roku zwyciężyły cztery partie prawicowe.

Aby dostać się do szwedzkiego Riksdagu, partia musi uzyskać 4 procent głosów. Wydaje się, że małe partie spoza Riksdagu odegrały pewną rolę w wyniku wyborów. W 2022 roku kilka tysięcy głosów trafiło do małych partii reprezentujących interesy muzułmańskie – głosów, które zazwyczaj trafiłyby do partii lewicowych. W tegorocznych wyborach partie te wypadły gorzej; większość głosów, które wcześniej trafiały do partii reprezentujących interesy muzułmańskie, trafiła tym razem do socjaldemokratów (28,0 procent głosów), a przede wszystkim do Partii Lewicy (8,4 procent).

Z drugiej strony blok prawicowy stracił aż 60 000 głosów na rzecz bardziej radykalnych partii nacjonalistycznych, które z prawej strony rzucają wyzwanie politycznemu establishmentowi – liczba ta jest znacznie wyższa niż w poprzednich wyborach. Żadna z tych partii nie zbliżyła się nawet do przekroczenia progu wyborczego, ale odebrały one kilka tysięcy kluczowych głosów, głównie prawicowo-nacjonalistycznej partii Szwedzcy Demokraci (17,4% głosów).

Jednak na wynik mogły mieć wpływ również inne czynniki. Frekwencja wyborcza nieznacznie wzrosła; podczas gdy w wyborach parlamentarnych w 2022 roku głos oddało 84,2 procent uprawnionych do głosowania, tym razem frekwencja nieznacznie wzrosła do 84,9 procent. Od momentu rozpoczęcia głosowania przedterminowego trzy tygodnie przed dniem wyborów szwedzkie media często donosiły, że frekwencja wyborcza wydaje się gwałtownie rosnąć wśród nowych obywateli pochodzących spoza Europy.

Jest to grupa w ramach szwedzkiego społeczeństwa, która dotychczas charakteryzowała się wyjątkowo niską frekwencją wyborczą. Są to osoby, które pomimo uzyskania szwedzkiego obywatelstwa często nie zasymilowały się ze społeczeństwem szwedzkim i w związku z tym nie czują się szczególnie zaangażowane w szwedzką politykę. Są to również osoby, które zazwyczaj pochodzą z krajów o słabych tradycjach demokratycznych i po prostu nie są przyzwyczajone do głosowania lub mogą nie rozumieć sensu oddania indywidualnego głosu w wyborach krajowych.

W wielu szwedzkich gminach władze aktywnie działały na rzecz zwiększenia frekwencji wyborczej w dzielnicach zamieszkałych przez dużą liczbę imigrantów – obszarach, gdzie frekwencja jest zazwyczaj niższa od średniej krajowej. Ponadto Partia Lewicy (pomimo niewielkiej liczby członków) oraz socjaldemokraci wydają się być znacznie bardziej aktywni na tych obszarach, mobilizując swoich potencjalnych wyborców. Biorąc pod uwagę kolektywistyczny sposób myślenia charakterystyczny dla niektórych bardziej tradycjonalistycznych kultur obecnych obecnie w Szwecji – utrzymujący się zwłaszcza w niektórych odizolowanych enklawach – jest całkiem możliwe, że szeroko relacjonowana w szwedzkich mediach zwiększona mobilizacja przyczyniła się do wzrostu ogólnej frekwencji wyborczej.

Uderzające jest jednak to, że frekwencja wyborcza wydaje się być niższa wśród innych grup szwedzkiego społeczeństwa. Chociaż nadal trudno jest uzyskać dokładne dane dotyczące przepływu wyborców między partiami, sondaż exit poll przeprowadzony w dniu wyborów przez szwedzkich badaczy zajmujących się wyborami sprawia, że trudno uniknąć wniosku, iż frekwencja spadła wśród wyborców prawicowych.

Możliwe, że tak znaczący spadek poparcia dla prawicowo-nacjonalistycznej partii Szwedzcy Demokraci w wyborach – z 20,5 procent do 17,2 procent – wynikał nie tylko z tego, że wyborcy przeszli do innych partii, ale także z tego, że spora część z nich w ogóle wstrzymała się od głosowania. To z kolei mogło wynikać z przekonania, że Szwedzcy Demokraci są obecnie mniej buntowniczy i mniej „poza systemem”, a zamiast tego jawią się jako ugruntowana partia, która niewiele różni się od innych partii głównego nurtu.

Tuż po wyborach rozpoczęła się debata na temat przyczyn spadku poparcia dla Szwedzkich Demokratów. Działacze partyjni i sympatycy, którzy chcą, aby partia utrzymała twarde stanowisko w sprawie migracji, twierdzą, że decyzja partii o nieznacznej zmianie retoryki dotyczącej imigracji i szwedzkiej tożsamości spowodowała, że część wyborców wstrzymała się od głosu. Z kolei inni twierdzą, że to właśnie utrzymywanie ostrej retoryki – zwłaszcza ze strony niektórych prominentnych postaci opowiadających się za twardym stanowiskiem wobec rosnącej obecności islamu w Szwecji – zraziło część wyborców. W każdym razie godne uwagi jest to, że Szwedzcy Demokraci byli jedyną partią prawicową, która straciła poparcie w wyborach; pozostałe trzy partie prawicowe – bardziej tradycyjne prawicowo-liberalne ugrupowania – odnotowały wzrost poparcia. Zatem porażka bloku prawicowego na rzecz bloku lewicowego wynikała ze znacznego spadku poparcia dla Szwedzkich Demokratów.

Ważną konkluzją, jaką można wyciągnąć z tego wszystkiego, jest to, że szwedzka polityka wydaje się przechodzić ten sam proces, jaki obserwuje się w szwedzkich dzielnicach mieszkaniowych i szkołach: stopniową segregację między imigrantami a rdzennymi Szwedami.

W ciągu ostatnich 35 lat liczba zameldowanych mieszkańców Szwecji wzrosła o dwa miliony osób, z 8,5 miliona w 1990 roku do 10,5 miliona na przełomie lat 2025–2026. Cały ten wzrost wynika z intensywnej imigracji, jaka miała miejsce w Szwecji. W konsekwencji znacznie wzrosła również liczba uprawnionych do głosowania; w okresie między wyborami w 1991 a 2026 roku liczba wyborców wzrosła o 1 632 000 osób. Stanowi to wzrost o około 25 procent w porównaniu z danymi z 1991 roku.

Wielu spośród tych nowych wyborców to imigranci pochodzenia pozaeuropejskiego. Istnieją też uzasadnione powody, by sądzić, że wielu z nich głosuje na Partię Lewicy lub socjaldemokratów. Daleko nie wszyscy jednak to robią. I dalekie jest od tego, by wszyscy w ogóle brali udział w wyborach. Powszechnie wiadomo jednak, że te dwie partie socjalistyczne zdobywają przeważającą większość oddanych głosów na przedmieściach o dużej gęstości populacji imigrantów.

Jednocześnie udział tych partii w ogólnej liczbie głosów oddanych w szwedzkich wyborach parlamentarnych nie wzrósł; wręcz przeciwnie, spadł. W wyborach w 1994 r. obie partie łącznie uzyskały 49,7% głosów, co zapewniło im większość mandatów w Riksdagu. W wyborach w 2026 r. udało im się zdobyć łącznie 36,6%. Oznacza to znaczny spadek w ujęciu długoterminowym.

Co to oznacza?

Wskazuje to prawdopodobnie, że na kształt sceny politycznej wpływa proces segregacji podobny do tych dobrze znanych z rynku mieszkaniowego, rynku pracy i systemu edukacji. Powszechnie wiadomo, że gdy dzielnica mieszkaniowa staje się w coraz większym stopniu zamieszkana przez mniejszości etniczne i kulturowe, ludność większościowa ma tendencję do wyprowadzania się – tendencja ta z kolei przyspiesza napływ osób z różnych grup mniejszościowych (lub z konkretnej grupy mniejszościowej).

W sferze politycznej widać wyraźnie, że Partia Lewicy i socjaldemokraci są w coraz większym stopniu definiowani – na różne sposoby – przez nową populację wynikającą z imigracji. Dotyczy to zarówno przedstawicieli tych partii, jak i ich wyborców, a także kwestii, za którymi się opowiadają. W przypadku Partii Lewicy proces ten został wzmocniony przez fakt, że była ona najbardziej aktywną szwedzką partią protestującą przeciwko działaniom wojskowym Izraela na Bliskim Wschodzie. W konsekwencji osoby pochodzące z Bliskiego Wschodu, dla których kwestia ta ma szczególne znaczenie, były jeszcze bardziej skłonne do poparcia Partii Lewicy.

Wystarczy spojrzeć na lewicową scenę polityczną w Szwecji, by dostrzec, jak przebiega proces segregacji. Partia Lewicy i Socjaldemokraci coraz częściej charakteryzują się obecnością przedstawicieli i wyborców pochodzących ze środowisk imigranckich. Dwie pozostałe partie lewicowe – Partia Zielonych oraz liberalna, a jednocześnie postępowa Partia Centrum – wydają się w coraz większym stopniu definiowane przez przedstawicieli i wyborców pochodzących z rodzin szwedzkich. Wygląda to tak, jakby podzieliły między siebie społeczeństwo.

Jednak główny podział przebiega między blokiem lewicowym a prawicowym. Partie prawicowe coraz częściej wydają się reprezentować społeczeństwo szwedzkie, na które składają się przedstawiciele i wyborcy pochodzenia szwedzkiego – lub osoby o korzeniach w innych krajach, które zasymilowały się ze społeczeństwem szwedzkim.

Jednym z czynników przyczyniających się do tego widocznego wzrostu segregacji politycznej jest nowa, bardziej krytyczna wobec imigracji polityka prowadzona przez partie prawicowe w latach 2022–2026. Imigracja została znacznie ograniczona. Proces uzyskania obywatelstwa szwedzkiego trwa obecnie dłużej i wiąże się z bardziej rygorystycznymi wymogami. Społeczeństwo szwedzkie zajęło bardziej zdecydowane stanowisko wobec muzułmańskiej „kultury honoru” – na przykład poprzez zakaz małżeństw między kuzynami oraz testów dziewictwa. Ponadto prawicowi politycy często podkreślają obecnie, że społeczeństwo szwedzkie opiera się na szwedzkich wartościach.

Wielu imigrantów zaczęło po prostu postrzegać szwedzką prawicę jako obrońców interesów rdzennych Szwedów, podczas gdy lewica – w przeciwieństwie do niej – opowiada się za interesami imigrantów.

Jest to oczywiście uogólnienie, które wymaga doprecyzowania; należy zauważyć, że wielu imigrantów głosuje na partie prawicowe.

Jednak wyłoniła się wyraźna tendencja: krajobraz polityczny nie opiera się już wyłącznie na klasycznym konflikcie między socjalistami a liberałami, ani nawet na nowszym podziale na postępowców i konserwatystów. Jesteśmy świadkami nowego konfliktu interesów w społeczeństwie szwedzkim – i prawdopodobnie w wielu innych krajach UE – między nowo przybyłymi obywatelami a rdzennymi mieszkańcami. Mówiąc prościej, obserwujemy pojawienie się segregacji politycznej.

Ważną lekcją jest prawdopodobnie to, że w dłuższej perspektywie lewica polityczna nie zyskuje na zbyt bliskim zbliżaniu się do dużych grup imigrantów ani na dążeniu do zwiększenia imigracji w nadziei na pozyskanie nowych wyborców. Skutkiem tego jest utrata wielu dotychczasowych wyborców – a traci się ich, ponieważ przesuwają się oni w kierunku prawej strony spektrum politycznego.