Wiele krajów Unii Europejskiej stara się uporządkować często chaotyczną politykę migracyjną. Europa ma trudności z kontrolowaniem nielegalnej imigracji, a wiele krajów ma również trudności z odrzucaniem migrantów, którzy nie mają legalnego prawa do przebywania w UE.
W 2024 roku kraje Unii przyjęły nowy pakt migracyjny, który ma wejść w życie w czerwcu 2026 roku. Cel paktu jest jasny: ład i porządek w polityce migracyjnej, mniej osób, które nielegalnie przedostają się do Europy i którym udaje się pozostać, mimo że otrzymały lub powinny były otrzymać decyzję o wydaleniu. Zewnętrzne granice UE mają zostać wzmocnione, osobom ubiegającym się o azyl, które mają małe szanse na pozostanie, będzie się odmawiać wjazdu poprzez kontrolę i skrócenie procesów, a także mają zostać wprowadzone bardziej rygorystyczne zasady, aby móc szybciej odsyłać osoby, których wnioski o azyl zostały odrzucone.
Niezależnie od tego, co sądzimy o dokładnej treści paktu, kraje UE reagują teraz na sytuację, w której politycy krajowi znajdują się pod rosnącą presją ze strony swoich społeczeństw, aby przejąć kontrolę nad migracją.
W swoim orędziu o stanie Unii z 11 września 2025 r. Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, podkreśliła, że wszystkie kraje muszą teraz wspierać nowy pakt i że ważne jest między innymi, aby wydalenia i powroty działały. Osoby, których wnioski o zezwolenie na pobyt zostały odrzucone, muszą opuścić Europę.
Istnieje kilka wyjaśnień, dlaczego przez długi czas prowadziliśmy tak lekkomyślną politykę migracyjną w Europie. Bliski Wschód jest niestabilny od początku 2010 roku, co napędza napływ uchodźców. Przepływy migrantów są również samogenerujące. Fakt, że wiele osób z Bliskiego Wschodu i Afryki już przedostało się do Europy, sprawił, że jeszcze więcej ludzi chce do niej przybyć.
W Europie istniały również silne siły, które naprawdę chciały szerokiej imigracji, nawet jeśli była ona nielegalna i nie podlegała kontroli. Organizacje pozarządowe zostały oskarżone o pomaganie ludziom w nielegalnym przedostawaniu się przez Morze Śródziemne i innymi szlakami. One same mówiły, że chcą ratować życie. Niekiedy wśród obywateli europejskich, a nawet we wpływowych mediach, pojawiała się silna opinia na temat hojnego przyjmowania imigrantów.
Jednak na bardziej abstrakcyjnym poziomie, gotowość świata zachodniego do akceptowania ludzi z innych krajów i kultur może być rozumiana jako odzwierciedlenie wzorców myślowych, które charakteryzują nasze własne kultury.
Na słynnej mapie kulturowej opracowanej przez sieć badawczą World Values Survey, która jest stale aktualizowana i modyfikowana, większość krajów należących do UE znajduje się w górnej i prawej części mapy. Zachodnioeuropejskie kraje UE należą do trzech różnych tak zwanych „sfer kulturowych”: 1. Europa protestancka 2. Europa katolicka. 3. Świat anglojęzyczny. Te trzy sfery kulturowe charakteryzują się wysokim poziomem wartości świeckich i racjonalnych oraz niskim poziomem wartości tradycjonalistycznych (na poziomie społecznym). Charakteryzują się one również wysoką wartością wyrażania siebie i niską wartością indywidualnego „przetrwania” (na poziomie indywidualnym).
Europejskie sfery kulturowe obejmują zatem również stosunkowo niską wartość, jeśli chodzi o poszanowanie tradycji i indywidualne dążenie do prostego przetrwania. Istnieją pewne niuanse. Europa protestancka jest oczywiście bardziej świecka i indywidualistyczna niż Europa katolicka. A kraj taki jak Węgry, który jest częścią katolickiej Europy, od dziesięcioleci ma radykalnie inny pogląd na tradycję i imigrację niż na przykład Szwecja i Niemcy.
Innymi słowy, oczywiste jest, że wartości, które charakteryzują nowoczesną Europę, a przede wszystkim nowoczesną Europę Zachodnią, obejmują otwartość na zmiany. Tradycja i historia odgrywają mniejszą rolę niż wiara w racjonalność i poprawę.
Być może może to wyjaśnić, dlaczego UE i kraje takie jak Kanada i USA miały tak liberalne podejście do imigracji, że prawie nie zawracały sobie głowy jej kontrolowaniem. Gdyby Zachód był bardziej tradycjonalistyczny, gdyby jego mieszkańcy byli bardziej skoncentrowani na przetrwaniu niż na osobistej samorealizacji, podejrzliwość wobec imigracji na dużą skalę mogłaby być większa.
I być może powinniśmy pomyśleć, że rozporządzenie, które teraz, miejmy nadzieję, stanie się rzeczywistością migracji do UE, jest wyrazem korekty słabości, która ma związek z naszą kulturą i naszymi wartościami. Dobrze służyła nam wiara w otwartość i indywidualizm, ale musimy także śledzić wady naszych własnych zalet.